niedziela, 24 grudnia 2017

 
W Betlejem mieście Zbawiciel się rodzi…
Niech się Wam, mili, najlepiej powodzi.
Niech Wam służy szczęście o każdej godzinie.
I niech Was dobrego nic w życiu nie minie.

niedziela, 26 listopada 2017

43 Rajd Cieszyńska Barbórka za nami

To były dwa bardzo pracowite dni przez które siedziałam na tyłku chyba tylko ze 3 albo 4 godziny, a tak cały czas w biegu. Rajd rozpoczął się dla nas już wcześniej, ale tak sam w sobie to dopiero w piątkowy poranek odbiorem administracyjnym. W tym roku biuro rajdu mieliśmy zlokalizowane w Zespole Szkół Budowlanych za co serdecznie dziękujemy dyrektorowi szkoły panu Adamowi Wojaczek. Po OA zawodnicy udali się na zapoznanie z trasą rajdu, a my w biurze dalej działaliśmy i przygotowywaliśmy dokumenty na badanie techniczne samochodów, pomieszczenia dla ZSS i CKR oraz inną dokumentację dla poszczególnych służb. Później chłopaki ustawiali najazd oraz rampę na ceremonię startu. Nawet dobrze im to poszło ;)

 

W międzyczasie z dziewczynami z biura zjadłyśmy sobie szybki gorący posiłek, bo inaczej to nie można było nazwać :) Późnym popołudniem już powoli szykowaliśmy się do startu honorowego. Punktualnie o 20:00 rozpoczął się start, na który przybył również Pan Ryszard Macura - Burmistrz Cieszyna. Poprosiliśmy Pana Burmistrza by zechciał przyjąć rolę startera na co wyraził zgodę. Start rajdu miał w tym roku bardzo ładną oprawę; był dym, były światła, konferansjer. Normalnie czułam się jak na jakiś ME czy MŚ :)


Po zakończeniu startu posprzątaliśmy to co trzeba było i poszliśmy do biura, bo tam też trzeba było wszystko pozamykać i lekko uprzątnąć na sobotę. Po zakończeniu ZSS okazało się, że trzeba jeszcze komunikaty przygotować i podrukować dla zawodników, które muszą otrzymać rano przy wyjeździe z serwisu. Zwartą ekipą poszliśmy do klubu, żeby to wszystko przygotować. Nim się obejżeliśmy zrobiło się już po północy, więc udaliśmy się do domu by trochę się przespać :)

Sobota zaczęła się wczesnym rankiem, ale to akurat mi nie przeszkadza, bo ja lubię poranki :D W tym roku miałam nadzieję, że posiedzę sobie w biurze rajdu i na spokojnie będę śledzić to co się dzieje na trasie rajdu. Niestety nie było mi to dane... Najpierw trzeba było skserować ankiety dla zawodników, potem okazało się, że jest jakiś objazd to jeszcze trzeba było mapkę dorobić i z tym wszystkim zajechać na serwis do Kaczyc. Z Andrzejem zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy na Kaczyce. W międzyczasie okazało się, że trzeba jechać na Cisownicę także zebraliśmy się i pojechaliśmy. Do biura wróciliśmy po 12. Na chwilę posiedzieliśmy, coś zjedliśmy, potem jeszcze do klubu po puchar przechodni i trzeba było jeszcze zanieść puchary na rozdanie.


I zrobiło się już przed 15, a 15:38 była zaplanowana meta rajdu, więc zabrałam wszystkie rzeczy i poszłam na Rynek. Pierwsze załogi zaczęły przyjeżdżać także zapowiadało się bez opóźnień :) Niestety trochę spięć na mecie rajdu było, ale cóż takie życie... Po około 2 godzinach wszyscy zawodnicy i samochody funkcyjne zamykające rajd zjechały na metę rajdu, więc mogłam się zabrać z powrotem do biura.
O tej porze w biurze znajdziesz wszystkich, choćbyś ich nie chciała widzieć ;) Taki urok :) Trochę czekaliśmy na wyniki, ale nie było tak źle i w końcu się ich doczekaliśmy. Jakiś większych protestów nie było także z małym poślizgiem można było wywiesić oficjalne wyniki i rozdać puchary, a my mogliśmy powoli zacząć się pakować.

Radku, dziękuję, że podjąłeś się roli dyrektora rajdu i dałeś radę :) Pani Milusiu, Andrzeju bez Was ten rajd by nie poszedł! Krysia, dziękuję, że znów zechciałaś być naszą kierowniczką biura. Ania i Iwona dziękuję za pracę w biurze rajdu. Dziewczyny byłyście niesamowite :)
Dziękuję wszystkim sędziom pracującym na rajdzie, którzy dzielnie dali radę mimo zimna panującego przez cały dzień. Dziękuję też wszystkim zawodnikom i zawodniczkom, którzy wzięli udział w rajdzie, bo to dla Was go organizujemy. Dziękuję również wszystkim sponsorom, którzy wsparli nasz 43 Rajd Cieszyńska Barbórka.

Miejmy nadzieję, że spotkamy się za rok na 44 edycji Rajdu Cieszyńska Barbórka.

niedziela, 5 listopada 2017

43 Rajd Cieszyńska Barbórka


Zgłoszenia do rajdu już ruszyły także serdecznie zapraszamy do odwiedzenia strony rajdu, gdzie znajdują się wszystkie potrzebne dokumenty i formularze.
Niestety z przykrością informujemy, iż wcześniej zapowiadany prolog w piątkowy wieczór nie odbędzie się. W związku z tym rajd rozpocznie się tradycyjnym startem honorowym na cieszyńskim rynku o godzinie 20. W sobotę rywalizacja przeniesie się na odcinki specjalne zlokalizowane w gminach Hażlach i Goleszów. Serwis rajdu znajdować się będzie na terenie byłej kopalni KWK Morcinek w Kaczycach. Meta rajdu planowana jest na godzinę 15:38 na cieszyńskim rajdu.
Serdecznie zapraszamy do kibicowania przy trasie rajdu!

Radomir Motyl, dyrektor 43. Rajdu Cieszyńska Barbórka:
– W tym roku mocno pracowaliśmy nad tym, by uatrakcyjnić nasz rajd widowiskowym prologiem na ulicach Cieszyna. Zależało nam na tym, by przybliżyć rajdy mieszkańcom naszego regionu, zachęcając ich w ten sposób do kibicowania przy sobotnich odcinkach specjalnych. Jednak, aby spełnić wymogi dotyczące zabezpieczenia trasy musielibyśmy także bardzo mocno ograniczyć ruch pieszy w obrębie centrum miasta, praktycznie odcinając mieszkańców od wielu lokali, a także teatru. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że promowanie rajdów nie polega na tym, by nadmiernie utrudniać życie mieszkańcom miejscowości, w których je organizujemy. Zawodników zapraszamy jednak do ścigania, a fanów do kibicowania przy odcinkach specjalnych. Na trasach jakie przygotowaliśmy w Hażlachu, Cisownicy i Lesznej Górnej, na pewno nikomu nie zabraknie emocji i wrażeń.

źródło: www.ak-cieszynski.ox.pl

sobota, 14 października 2017

Szczyrk - Skrzyczne - Malinowska Skała - Cieńków - Wisła

Na zakończenie mojego urlopu wybraliśmy się z tatą na Skrzyczne. Pogoda zapowiadała się w miarę także trzeba było wykorzystać ten dzień do pełna ;)
Pojechaliśmy porannym autobusem do Bielska i tam łapaliśmy kolejny autobus do Szczyrku. Na szczęście po drodze nic się nie wydarzyło i szczęśliwie dotarliśmy do Szczyrku. Tam zakupiliśmy bilety na kolejkę i wyjechaliśmy sobie na górę. Niestety w miarę zbliżania się do szczytu pogoda się trochę pogorszyła - mgła i wiatr.

Tradycyjnie w schronisku pieczątka do zeszytu i można było iść dalej :) Wybraliśmy zielony szlak na Malinowską Skałę. Po drodze niestety za dużo nie widzieliśmy, bo jednak mgła nie dawała za wygraną i cały czas nam towarzyszyła. Do tego wiatr też robił swoje i trzeba było zakładać kaptur.


Niestety las beskidzki jest strasznie przetrzebiony i wykarczowany. Co prawda dzięki temu można podziwiać ładne widoki, ale szkoda tego naszego lasu, który zawsze chronił od upałów i opadów. Udało nam się zobaczyć trochę Beskidu Żywieckiego tak na pocieszenie :)


Po 1,5h dotarliśmy na Malinowską Skałę. Obejrzeliśmy sobie widoki, których kiedyś nie było, bo był las... Poszliśmy dalej zielonym szlakiem w stronę Baraniej Góry. Po jakiejś godzinie doszliśmy do rozwidlenia, które prowadzi na Baranią Górę (zielony szlak) i do Domu Turysty PTTK w Wiśle Nowej Osadzie. My wybraliśmy ten drugi, bo chcieliśmy zobaczyć jak ten szlak wygląda. Także przed nami była 2h wędrówka. Szło się przyjemnie, bo już tak nie wiało, zrobiło się trochę cieplej, a przy okazji podziwialiśmy naszą piękną, złotą, polską jesień.


Gdy dotarliśmy na Cienków zjedliśmy sobie nasze śniadanie, napiliśmy się kawki i herbatki. Sprawdziliśmy autobus powrotny do Cieszyna i okazało się, że 30 minut go mamy także zjechaliśmy na dół i poszliśmy na przystanek.

Wycieczka się udała tylko zabrakło lepszej widoczności, ale i tak udało mi się naładować akumulatory przed powrotem do pracy :)
Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda mi się wyskoczyć w góry.

czwartek, 12 października 2017

Straconka Leśniczówka - Magurka - Straconka

Dzisiaj z tatą wybraliśmy się na Magurkę, bo pogoda się w końcu poprawiła i nieśmiało słoneczko się uśmiechało.
Pojechaliśmy rano do Bielska, a stamtąd podmiejskim do Straconki Leśniczówki. Przystanek MZK jest przy zielonym szlaku także nie trzeba było go szukać ;) Według drogowskazu na przejście mieliśmy 1,5h. Szlak początkowo idzie pod górę do drogi asfaltowej, którą przecinamy i idziemy dalej. Tutaj już mieliśmy pierwsze przebłyski słońca i kolory jesiennych drzew. Po 20 minutach dochodzimy do kolejnego przecięcia szlaku z drogą asfaltową. W tym miejscu była chwila przerwy na zdjęcia pięknego, jesiennego lasu...


Po przejściu na drugą stronę drogi dalej idziemy sobie lasem i podziwiamy Bielsko, które pięknie się prezentuje z takiej wysokości. Słońce przyświeca już coraz śmielej i towarzyszy nam, aż do schroniska :) Po 1h i 20 minutach jesteśmy na górze.


Przy schronisku cisza i spokój, paru turystów... Posiłek zjedliśmy na zewnątrz, bo piękna pogoda, że aż szkoda było chować się w schronisku. Słońce cały czas nas grzało i przesyłało witaminę D :)
Po jakiś 30 minutach zjawiły się dwie wycieczki klasowe i zrobiło się już trochę głośniej, ale mimo to było przyjemnie także postanowiliśmy jeszcze trochę posiedzieć i nacieszyć się pięknem jakie nas otaczało. Szczególnie mi to było potrzebne, bo niestety mój urlop powoli dobiega końca i trzeba naładować akumulatory na kolejne dni...


Schodziliśmy do Straconki żółtym szlakiem, który jest równie malowniczy i jesienny. Kocham tą porę roku w górach, jest tak romantycznie i nastrojowo... Szliśmy na spokojnie, równym tempem, bo przecież nigdzie się nam nie śpieszyło ;) a trzeba było też uważać by nie przejechać się na liściach. Las pachniał jesienią i grzybami, ptaki śpiewały, było idealnie. Po 1h i 20 minutach byliśmy na dole i udaliśmy się w kierunku przystanku. Tam okazało się, że do przyjazdu autobusu trochę czasu było także wygrzewaliśmy się w słońcu.


Po przyjeździe do Bielska poszliśmy jeszcze do Sfery popatrzeć na buty, bo trzeba nam było kupić ;) Tato sobie kupił zimowe, a na mnie niestety nic nie było. Po zakupach pojechaliśmy do domu.
W planach jest jeszcze Skrzyczne i może Czantoria, zobaczymy jak aura będzie sprzyjać :)

czwartek, 5 października 2017

Szczyrk-Szyndzielnia-Klimczok-Przełęcz Karkoszczonka-Brenna Bukowa

Dzisiaj mieliśmy zaplanowaną wycieczkę na Skrzyczne, ale po przyjeździe do Bielska stwierdziliśmy, że pojedziemy pod Szyndzielnię i na Klimczok. Pogoda nie za bardzo do podziwiania widoków, więc stwierdziliśmy, że szkoda iść na Skrzyczne i nic nie pooglądać.


Pojechaliśmy pod Szyndzielnię autobusem numer 8, a stamtąd podeszliśmy pod kolejkę i wyjechaliśmy sobie na Szyndzielnię. Lekka mżawka już się zebrała i towarzyszyła nam do schroniska na Szyndzielni. Tata poszedł do schroniska po pamiątkowe pieczątki do zeszytu, a ja porobiłam sobie parę zdjęć, bo jeszcze coś było widać ;)


Do schroniska pod Klimczokiem mieliśmy 30 minut szlakiem czerwonym i żółtym, bo razem sobie szły przez jakieś 20 minut, a potem się rozdzielały. Żółty szedł na szczyt Klimczoka, a czerwony go omijał. My wybraliśmy czerwony, bo i tak nic byśmy nie zobaczyli ze szczytu Klimczoka. Pojawiająca się coraz gęstsza mgła skutecznie utrudniała widoczność, a i drobny deszcz też robił swoje. Po wyjściu na polanę pod szczytem zobaczyliśmy bardzo duży ubytek w lesie.


Poszliśmy do schroniska zjeść nasz posiłek i trochę się zagrzać, bo wiało jak nie wiem co :)
Schronisko w środku bardzo ładnie odnowione, wystrój bardzo góralski, a i gospodarze młodzi i sympatyczni :) Po krótkiej naradzie stwierdziliśmy, że będziemy schodzić do Brennej przez Karkoszczonke, a nie przez Błatnią, bo pogoda się bardzo szybko pogorszyła. Zaczęło więcej padać i zrobiła się bardzo gęsta mgła.


Na Przełęcz Karkoszczonkę poszliśmy czerwonym szlakiem, który zapowiadał nam 45 minut marszu. Dokładnie tyle też szliśmy, bo trzeba było bardzo uważać, żeby gdzieś nie podjechać i nie skręcić sobie nogi. Deszcz dalej padał i nie chciał przestać. Momentami wiało niemiłosiernie. Po dotarciu na Karkoszczonkę odszukaliśmy kolejny drogowskaz, który tym razem pokazywał nam szlak żółty i 40 minut wędrówki. Początkowo szlak szedł lasem i trochę uniknęliśmy deszczu, ale później już był poprowadzony asfaltem i niestety dolało nam...
Na szczęście busik czekał na przystanku także mogliśmy spokojnie się do niego zapakować i wrócić z powrotem do domku :)

poniedziałek, 2 października 2017

Ustroń Polana-Orłowa-Równica-Ustroń Zawodzie

Dzisiaj z tatą wybraliśmy się na krótki rozruch, bo i pogoda sprzyjała, a zaczęłam zasłużony dwutygodniowy urlop :)

 widok na Równicę

Pojechaliśmy rano do Ustronia Polany, bo naszym celem była Równica. Postanowiliśmy iść zielonym szlakiem, który kieruje w stronę Orłowej. Po 1h i 15 min marszu z ładnymi widokami i kolorami jesieni znaleźliśmy się pod Orłową, gdzie szlak zielony zamieniamy na niebieski i idziemy kolejną godzinkę pięknym jesiennym lasem.
Im bliżej było Równicy tym wiatr był silniejszy choć na niebie ani jednej chmurki nie było :)


Byłe schronisko pttk pod Równicą to teraz jest Gościniec Równica i już nie wolno zjeść i wypić swojego prowiantu w środku i w ogródku letnim. Pozostają tylko ławki, które na szczęście tam jeszcze są... W takich okolicznościach zjedliśmy nasz posiłek i poszliśmy dalej, bo niestety wiejący wiatr był zimny mimo, że słoneczko przyjemnie grzało.


Do Ustronia schodziliśmy czerwonym, który pokazywał, że czas na przejście to godzina.
Po jakiś 5 - 10 minutach mijamy kamień ewangelików przy którym odbywają się różne nabożeństwa, a w tym roku były szczególne ze względu na 500 lat reformacji.
Schodząc w dół trzeba uważać, bo liczne kamienie i liście są mokre i zdradliwe. Kiedy mijamy już to newralgiczne zejście poniżej kamienia możemy na spokojnie podziwiać okoliczności jesiennej przyrody i słuchać szumu strumyka, który płynie sobie, aż na sam dół.


Nasza wycieczka trwała około 4 godzin i przeszliśmy około 12km. Był to przyjemny dzień.

sobota, 30 września 2017

IRA Akustycznie

Jestem oczarowana tym wydawnictwem i wykonaniem.
Dopiero niedawno udało mi się nabyć to dwupłytowe (CD+DVD) wydanie. Wydawnictwo jest ładnie wydane, ze zdjęciami z koncertu, który miał bardzo ładny wystrój. Taki retro :)


Nowe aranżacje piosenek sprawiają, że na nowo odkrywam ich tekst i przesłanie. Delikatne i liryczne brzmienie IRY oraz fantastycznie reagująca publiczność, która przybyła na ten koncert sprawiają, że człowiek czuje się tak jakby tam był. Choć na pewno to nie to samo co na żywo...


Piękny głos Artura, delikatne brzmienie gitar, sekcji smyczkowej, perkusji, pianina i chórku to coś co nie rzadko się zdarza...

Płyta CD to utwory, które były wykonywane na koncercie. Płyta DVD to zapis koncertu, który odbył się w Łodzi, ale też bonusy - wspomnienia zespołu związane z wykonywanymi piosenkami, making of, slajdy oraz kilka ujęć nagranych przez fanów.

niedziela, 24 września 2017

63 Rajd Wisły 22-23.09.2017

Rajd upłynął pod znakiem deszczu i zimna, ale też śmiechu i uśmiechu :) Nie daliśmy się pogodzie i na moim PKCu było jak zawsze wesoło :) Do pomocy tym razem miałam Martynę i Pawła, a przy drugim przejeździe przygarnęliśmy pod namiot Bożenę.


Tegoroczny Rajd Wisły to trzy różne cykle rajdowe - Rajdowe Samochodowe Mistrzostwach Śląska, Historyczne Rajdowe Mistrzostwa Polski oraz Mistrzostwa Polski w Historycznych Rajdach na Regularność. Trochę obawialiśmy się jak to nam w dokumentach wyjedzie, ale na szczęście daliśmy radę. W związku z tymi cyklami mogliśmy obejżeć perełki motoryzacji, a było na co popatrzeć...


Z pętli na pętlę zawodników było coraz mniej, ale nie ma co się dziwić, w końcu warunki były jakie były. Co poniektórzy mieli awarie, a inni popełnili błędy i znaleźli się poza trasą...
Dawno nie było takiego mokrego rajdu. Nawet się zastanawiałam czy czasem jakiś odcinek nie zostanie odwołany albo skrócony ze względu na wysoki poziom lokalnych rzek.

Nasze załogi, czyli reprezentujące A.Cieszyński stawiły się w komplecie na mecie rajdu za co należą się im wielkie gratulacje. Gratulacje również należą się wszystkim załogom, które ukończyły ten trudny rajd.

Bardzo dziękuję Martynie, Bożenie i Pawłowi za miłe towarzystwo podczas całego rajdu, Radkowi za kierowanie nami, Andrzejowi i p.Milusi za towarzystwo w czasie podróży oraz pozostałym osobom, które zatrzymywały się na PKCu i miały dla nas ciepłe słowa.

Kolejna runda RSMŚl to Rajd Śląska w dniach 13-15.10.2017, który zarazem będzie ostatnią rundą RSMP. Mnie tym razem nie będzie na rajdzie, bo od przyszłego tygodnia uciekam na urlop :D

poniedziałek, 11 września 2017

VI Synchroniczny Rajd Pojazdów Zabytkowych 17.09.2017

VI Synchroniczny Rajd Pojazdów Zabytkowych odbędzie się w dniu 17 września 2017 roku (niedziela) w Zebrzydowicach.
Rajd ten polega na dwukrotnym przejechaniu trasy w czasach zbliżonych do siebie. Wygrywa ta osoba, która będzie miała najbardziej zbliżone do siebie czasy z dwóch przejazdów.

PROGRAM RAJDU:
niedziela 17.09.2017
- 10:00-12:00 - zapisy do rajdu - Gościniec Zamkowy, ul. 
                          Staropolska 5, 43-410 Kończyce Małe.
- 13:00 - start I przejazdu
- II przejazd odbędzie się po zakończeniu I przejazdu
- 16:00 - ogłoszenie wyników oraz rozdanie nagród - Gościniec Zamkowy, ul. Staropolska 5, 43-410 Kończyce Małe

czwartek, 7 września 2017

V Rajd Motocykli Zabytkowych im płk Gwido Langera 16.09.2017

Automobilklub Cieszyński serdecznie zaprasza miłośników motocykli zabytkowych (wyprodukowanych do 31.12.1985 r.) na V Rajd Motocykli Zabytkowych im. płk Gwido Langera będący V Rundą Mistrzostw Polski Pojazdów Zabytkowych w kategorii motocykle.
Termin: 16.09.2017r.; Miejsce: Camping OLZA, 43-400 Cieszyn, Al. Łyska 16

WPISOWE:
1. kierowca – 120zł (100zł członkowie Automobilklubu Cieszyńskiego z opłaconą składką na rok 2017)
2. pasażer/pilot/osoba towarzysząca – 60zł (50zł członkowie Automobilklubu Cieszyńskiego z opłaconą składką na rok 2017)
3. dojazd na kołach powyżej 500 km -gratis
 

Piątek 15.09.2017
- rejestracja w godzinach 18:00-20:00
- zakwaterowanie na terenie Campingu Olza
Sobota 16.09.2017
- rejestracja w godzinach 07:00-09:30
- 10:00 Start – Camping Olza
- trasa rajdu - Cisownica-Budzin, Kubalonka-parking, Górki Wielkie-Karczma pod strzechą, 
                       Skoczów-BP,  Cieszyn-Rynek
- 15:00 Meta – Camping Olza
Po mecie rajdu odbędzie się Konkurs Elegancji-prezentacja motocykla i stroju z epoki.
- 17:00-18:00 - ogłoszenie wyników i wręczenie nagród

piątek, 1 września 2017

Rajdowy Ustroń

3 września 2017 w Ustroniu odbędzie się Rajdowy Ustroń impreza, która co rocznie przyciąga miłośników rajdów samochodowych do Ustronia. Na Rynku będzie można spotkać samochody rajdowe Kajetana Kajetanowicza, Jarosława i Marcina Szejów, Szymona Żarłoka, Łukasza Sitka, Roberta Wanickiego oraz ich samych. Będzie można z nimi zamienić słowo, zrobić sobie zdjęcie, otrzymać autograf. Miasto przygotowało również wiele innych atrakcji, np. symulator dachowania, zabawy i konkursy dla najmłodszych.

Będą również przejazdy pokazowe rajdowców oraz Autowir dla amatorów, który cieszy się bardzo dużym powodzeniem.
Za Autowir odpowiada Automobilklub Cieszyński, który już drugi rok współtworzy to z Ustroniem.

sobota, 26 sierpnia 2017

Kubalonka-Stecówka-Przysłop-Wisła Czarne

Dawno nie byliśmy z tatą na Przysłopie, więc postanowiliśmy się dziś wybrać, bo i pogoda dopisywała także trzeba to było wykorzystać.
Postanowiliśmy się tradycyjnie wybrać z Kubalonki przez Stecówkę do schroniska pod Baranią Górą i stamtąd do Wisły Czarne pod zaporę.

 

Na Stecówce już stoi odbudowany kościół, który się spalił. Jest odbudowy w ładnym, górskim stylu. Po drodze do schroniska spotkaliśmy tylko paru turystów. Widać niestety jak zniszczony przez kornika-drukarza jest nasz beskidzki las. Dawno już nie widziałam tylu wyciętych drzew. Mam nadzieję, że zostaną posadzone inne drzewa odporne na tą zarazę.

 

Przy schronisku okazało się, że jest obchodzony Dzień Ratownika i Przewodnika Górskiego. Ratownicy Beskidzkiej Grupy GOPR zorganizowali dla dzieciaków konkursy i zabawy, ale też szkolenie z pierwszej pomocy.


Schodząc czarnym szlakiem do Wisły Czarne można dowiedzieć się różnych ciekawostek na temat roślin, zwierząt, ptaków, drzew, które napotkamy w paśmie Baraniej Góry. Nadleśnictwo Wisła stworzyło bardzo fajne edukacyjne tablice, na których jest wszystko opisane. Niektóre są w sympatyczny sposób pokazane w formie komiksu.


Taki ciekawy okaz motyla spotkaliśmy na swojej drodze. Miałam szczęście zrobić mu zdjęcie w całej okazałości, bo cierpliwie pozował, aż zrobię mu kilka zdjęć ;)

Przyjemny dzień w górach dotarł do końca, gdy doszliśmy do zapory na Wiśle. Stamtąd udaliśmy się autobusem do domku.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Pasmo Wielkiej Fatry

U nas to święto i dzień wolny od pracy, a na Słowacji normalny dzień pracy także był to fantastyczny dzień na wypad w góry, bo na szlaku pusto i cicho. Człowiek może na spokojnie, bez pośpiechu po obcować z naturą...

Ploska
 
Nasz dzisiejszy cel to pasmo Wielkiej Fatry, które jest przyjemne, prawie płaskie. Idealne na wędrówki dla każdego, bo najwyższe szczyty jakie dzisiaj zdobyliśmy to Ploska 1 532 m npm i Borisov 1 510 m npm. Widoki niesamowite, bo też i pogoda nam dopisała. Słoneczko, wiaterek i chmurki towarzyszyły nam przez cały dzień. 

Borisov
 
Zrobiliśmy sobie pętelkę liczącą 6 - 7 godzin wędrówki, ale jakże przyjemnej. Człowiek miał ochotę rozłożyć się na tej trawie i kontemplować, bo tak tam przyjemnie. Aż nie chciało się wracać do domu...


Dziękuję Daria, Rafał i Tomek, że znów zabraliście mnie ze sobą :)


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy" Maciej Grabski


Kontynuacja przygód księdza Rafała Nowiny, nieszablonowego proboszcza wplątanego w walkę o sukcesję po zmarłym biskupie Jakubie. Staje się on powiernikiem sporej sumy pieniędzy, którą biskup zostawił gródeckiej parafii. Rafał nie byłby jednak sobą, gdyby nie wymyślił oryginalnego sposobu przechowywania tych pieniędzy i zarządzania nimi. Budzi to w Gródku - i nie tylko - sporą sensację.
We wsi buzują emocje związane zarówno z wybuchem „Solidarności”, jak i z życiem osobistym mieszkańców. Ujawniają się skrywane związki i sekrety, na scenę wkracza tajemnicza matka Marianowej, lokalna uzdrowicielka. W obliczu nadchodzących niespokojnych czasów siostra Rafała, lekarka Maja, usiłuje uchronić przed służbą wojskową młodzieńców z wioski, co owocuje dramatycznym zwrotem akcji. Proboszcz nadal dokonuje niezwykłych rzeczy wśród swoich parafian, wpływając na przemianę ich poglądów i podejścia do życia, nie potrafi sobie jednak ułożyć relacji z własną rodziną. A wszystko to dzieje się w obliczu nadchodzącego stanu wojennego.



Powracamy do Gródka i jego mieszkańców by razem z nimi przeżywać wybór Karola Wojtyły na papieża, śmierć kardynała Wyszyńskiego, wprowadzenie stanu wojennego. Przed mieszkańcami nastają trudne czasy, ale też nie zabraknie chwil radosnych i szczęśliwych.

Z przyjemnością spotkałam się znów z mieszkańcami Gródka, radą parafialną, młodymi, którzy tym razem próbują uniknąć wojska, organistą Antonim przed którym była kariera w wielkim mieście, ale zakochał się w Helence i pozostał w Gródku i oczywiście z księdzem Rafałem.
Poznałam Maję, młodą lekarkę i siostrę proboszcza, która postanawia tu zacząć żyć i pracować.

Miło było znów poczytać o księżach, których poznałam wcześniej, a tutaj znów pojawią się na kartach książki. Teraz więcej poznaliśmy ich życie i pracę w sąsiednich parafiach, w kurii biskupiej.

Ksiądz Rafał Nowina dalej jest proboszczem w Gródku, w którym wszyscy go szanują i przychodzą do niego po radę. Tym razem przed proboszczem ciężkie i trudne zadania, które trzeba podjąć i się ich trzymać, choć nie wszystkim się to podoba. Jednak ksiądz Rafał z pomocą mieszkańców daje radę. Przeżywa również osobiste tragedie przez co staje się jakoś bardziej bliski.

Choć tym razem więcej jest polityki, bo takie czasy to i tak całym sercem polecam tą książkę każdemu kto chce przeżyć radości i smutki razem z mieszkańcami Gródka.


niedziela, 13 sierpnia 2017

Super Sprint Lipowiec 13.08.2017

Dzisiaj odbyła się 3 runda cyklu o puchar Automobilklubu Cieszyńskiego, Super Sprint Lipowiec.
Trasa wytyczona na fragmencie odcinka specjalnego z Rajdu Cieszyńskiej Barbórki bardzo przypadła do gustu dziewczynom i chłopakom, którzy byli bardzo zadowoleni z technicznej i krętej trasy.

Pogoda dopisała, co sprawiło, że każdy miał równe szanse i tak naprawdę liczyły się tylko i wyłącznie umiejętności kierowcy. Kibice licznie zgromadzeni przy trasie 2 km próby sportowej mieli co oglądać.

Z 54 startujących załóg tylko 5 nie ukończyło co stanowi bardzo dobry wynik, bo bywało już tak, że nawet 10 załóg nie kończyło imprezy. Dla najlepszych przewidziane były pamiątkowe puchary.

Wielkie podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w przygotowanie imprezy, zawodników, którzy tak licznie stawili się na imprezę, sędziów, którzy pracowali by impreza poszła sprawnie bez żadnych przeszkód.

Kolejna runda dopiero 3 grudnia w Jastrzębiu-Zdroju.

niedziela, 6 sierpnia 2017

"Ksiądz Rafał" Maciej Grabski


Ksiądz Rafał przywraca wiarę. W dobrych ludzi, w nas samych i w dobre zakończenia.

Gródek to wieś pachnąca rozgrzanymi przez słońce ziołami. Miejsce małych radości i niewielkich smutków, spokojne i harmonijne, gdzie czas odmierzają msze w kościele i wieczorne dysputy w barze. Ludzie żyją z dnia na dzień, a ksiądz może więcej niż wójt. Ten trwający od lat porządek burzy śmierć starego proboszcza. Do Gródka musi przyjść ktoś nowy! Gdy na plebanii pojawia się ksiądz Rafał, cała wieś huczy od plotek. Młody i przystojny proboszcz to w Gródku prawdziwa sensacja! Zdania parafian są podzielone, a na biurku biskupa ląduje coraz więcej donosów. Jednak mieszkańcy z zaskoczeniem zauważają, że od przybycia księdza Rafała coś się zmienia. Godzą się wrogowie, ludzie uznawani za przegranych odzyskują sens życia. Gdy dodać do tego nabożeństwo w intencji Elvisa Presleya - wniosek jest jasny. Nastają nowe czasy, które nie każdemu mogą się podobać.  



Książka bardzo sympatyczna, z dużym ładunkiem pozytywnych emocji. Od początku śledzimy losy księdza Rafała, który powoli zyskuje sobie szacunek i podziw u mieszkańców wsi. Zaskakuje ich dobrym kontaktem ze zwierzętami, mówią, że "rozmawia ze zwierzętami". Troszczy się o swoich parafian, rozmawia z nimi, włącza się w życie codzienne swoich parafian. Prosi o radę, gdy jej potrzebuje. Jak zmieniają się pory roku tak zmienia się nastawienie do księdza Rafała, który zadomawia się w Gródku i nie wyobraża sobie by być, gdzieś indziej.
Opisana w książce historia dzieje się w latach 70-tych w czasach PRL-u.

Książka jest debiutem autora, ale po przeczytaniu jej człowiek nie ma takiego wrażenia, wręcz przeciwnie. Czytając tą książkę czułam się tak jakbym oglądała "Ojca Mateusza" :)


niedziela, 23 lipca 2017

"Kwiatki Ojca Leona" - Anna Matusiak


Bardzo sympatyczny opis Ojca Leona przez autorkę :) Pani Ania przywołuje spotkania z Ojcem Leonem, w których uczestniczyła, jego podejście do młodych ludzi, jego humor i serdeczność.
Polecam każdemu kto lubi Ojca Leona :)

sobota, 22 lipca 2017

Odświeżona strona Automobilklubu Cieszyńskiego

Długo zabieraliśmy się za odświeżenie naszej strony klubowej, ale w końcu się udało i teraz możemy się pochwalić nową grafiką i przejrzystością, której brakowało...

Przy tworzeniu będą mi pomagać Radek i Arek dzięki czemu nie umkną mi różne sprawy i wydarzenia :)

http://www.ak-cieszynski.ox.pl/

niedziela, 16 lipca 2017

IV Rajd Retro PRL 15.07.2017

Pogoda w tym roku nam dopisała co sprawiło, że więcej uczestników rajdu było niż w zeszłym roku, a i też więcej ludzi przyszło popatrzeć na zabytki.
W tym roku imprezę mieliśmy równocześnie z inauguracją Letniej Grand Prix w skokach narciarskich w Wiśle Malince także nasza trasa była troszkę zmieniona w porównaniu z latami poprzednimi.
Zawodnicy o 12 wystartowali z Placu Hoffa w Wiśle i udali się w kierunku Goleszowa. Tam czekały na nich dwa zadania - w Etno Chacie oraz na parkingu pod Urzędem Gminy. Stamtąd pojechali do Cieszyna na rynek, gdzie czekała ich konkurencja sprawnościowa. Z Cieszyna udali się do Cisownicy przez Budzin i słynną hopkę z rajdów samochodowych. W Cisownicy w Izbie Tradycji "U Brzezinów" zawodnicy otrzymali posiłek (kaszanka, kapusta i chleb) oraz pytania wiedzowe z zakresu historii motoryzacji oraz przepisów ruchu drogowego. Po takim miłym akcencie czekała ich meta na Placu Hoffa w Wiśle :)
Pierwsi zawodnicy przybyli na metę po godzinie 15. Uśmiechnięci i zadowoleni z trasy i rywalizacji. W Wiśle czekała ich jeszcze jedna konkurencja, ale bardzo przyjemna - Konkurs Elegancji. Konkurencja ta polega by być ubranym zgodnie z epoką swojego pojazdu - samochodu lub motocykla. Konkurencję tą wygrał Janusz Rygiel Syrenka 105. Przyznano również dwa wyróżnienia dla Romana Pszczółki Skoda 1100MB i Tomasza Ratka Barkas B1000.
Przyznano jeszcze inne wyróżnienia:
- Najstarszy motocykl - Harley Davidson 1931 - Bartosz Kwiatoń
- Najstarszy samochód - Warszawa 1960 - Edward Wisełka
- Najładniejszy motocykl - Harley Davidson - Bartosz Kwiatoń
- Najładniejszy samochód - Mercedes Benz W110 - Robert Socha

Wszystkie wyniki znajdują się na stronie automobilklubu.

Na zakończenie tradycyjnie wspólna pamiątkowa fotografia uczestników rajdu.

sobota, 1 lipca 2017

IV Rajd RETRO PRL 15.07.2017 Wisła

PROGRAM RAJDU
Otwarcie listy zgłoszeń: 15.06.2017
Zamknięcie listy zgłoszeń: 12.07.2017; w przypadku niekompletnej listy zgłoszeń będzie można się zapisać w dniu rajdu
Odbiór administracyjny: 15.07.2017 godz. 08:00-10:30; Wisła, Plac Hoffa 3
Odprawa zawodników: 15.07.2017 godz. 11:30; Wisła, Plac Hoffa
Ceremonia startu: 15.07.2017 godz. 12:00; Wisła, Plac Hoffa
Publikacja prowizorycznej klasyfikacji: 15.07.2017 godz. 17:00; Wisła, Plac Hoffa Rozdanie nagród: 15.07.2017 godz. 17:15; Wisła, Plac Hoffa

UCZESTNICTWO
Uczestnikami rundy są kierowcy i piloci pojazdów z napędem mechanicznym, wyprodukowanych do 1986 roku. Uczestnikami rajdu mogą być również kierowcy posiadający samochody wyprodukowane od 01.01.1987 do 31.12.1992.
Udział w rajdzie należy zgłosić Organizatorowi na formularzu zgłoszenia (dostępny na stronie klubu) drogą elektroniczną na adres e-mail: automobilklub.cieszynski@vp.pl, w terminie do 12.07.2017.
Wpisowe wynosi:
- dla uczestników będących członkami PZM (po okazaniu ważnej legitymacji członkowskiej na rok 2016) – 30,00zł;
- dla uczestników nie zrzeszonych w PZM – 60,00zł
płatne w biurze rajdu lub na konto bankowe Automobilklubu Cieszyńskiego,
numer konta: 98 1050 1083 1000 0023 4328 2899 ING Bank Śląski o/Cieszyn,
tytułem „Imię+nazwisko IV Rajd RETRO PRL”.
Wpisowe obejmuje opłatę stałą-„startową” oraz ustalone przez Organizatora opłaty za pozostałe świadczenia. W ramach startowego uczestnicy otrzymują materiały rajdowe (książkę drogową, numer startowy) oraz bloczki na posiłek dla zawodników.

ORGANIZATOR
Automobilklub Cieszyński; Plac Wolności 3, 43-400 Cieszyn

środa, 28 czerwca 2017

"Szczęście czy fart?" - Fernando Trias de Bes, Alex Rovira Celma


"Dwaj przyjaciele spotykają się po latach. Jeden odziedziczył wielką fortunę, ale stracił wszystko. Szczęście mu nie sprzyjało?
Drugi zaczynał od zera i odniósł sukces. Miał fart?
Tak właśnie myśli ten, któremu się nie powiodło. I dlatego ten, któremu się powiodło, opowiada przyjacielowi pewną legendę..."

Krótka przypowieść, historia, ale pełna inspiracji. Dużo aforyzmów i cytatów, które należy zapisać i przeczytać, kiedy będziemy myśleć, że szczęście nas opuściło...

"szczęście zależy tylko od CIEBIE" :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Baranec 2184m npm

W sobotę wieczór dostałam SMSa od Darii z zapytaniem czy nie chciałabym się przejechać w góry na Słowację. Po sprawdzeniu nazwy szczytu w internecie okazało się, że to są Tatry Zachodnie i będziemy się wspinać na ponad 2tys m npm. Nigdy nie byłam w Tatrach, więc odpisałam, że bardzo chętnie się z nimi wybiorę :) Po wszystkich uzgodnieniach spakowałam plecak i poszłam wcześniej spać, bo czekała mnie pobudka o 4 rano.


Niedziela przywitała nas przyjemną pogodą, nie za ciepło, nie za zimno. W sam raz na wycieczkę w góry :) Po 5 rano wyjechaliśmy w czteroosobowym składzie - Daria, Rafał, Tomek i ja. Tomek był naszym przewodnikiem, bo on najbardziej z nas wszystkich zna Tatry. Po prawie 3 godzinnej jeździe samochodem (były objazdy) dotarliśmy do Žiarskiej Doliny skąd zaczynała się nasza wycieczka.
Ruszyliśmy żółtym szlakiem, który po 3:30h miał nas zaprowadzić na Baranec - cel naszej dzisiejszej wycieczki. Początkowo trasa prowadziła w lesie by stopniowo zmienić się w kamienistą drogę z kosodrzewinami i niesamowitymi widokami dookoła. Podczas całej wspinaczki towarzyszył nam lekki wiaterek, który sprawiał, że to podejście nie było takie męczące. Po 3:30h wspinaczce ujrzeliśmy Baranec w pełnej krasie :) Ze szczytu rozpościerały się niesamowite widoki, które chłonęliśmy jedząc zasłużony posiłek zebrany ze sobą.


Po kontemplacji widoków, posiłku, kilkudziesięciu zdjęciach udaliśmy się w dalszą drogę szlakiem żółtym. Patrząc z góry na naszą dalszą drogę nie było niestety widać tego co ujrzeliśmy przed sobą po kilkunastu krokach. Zobaczyliśmy dość ostre zejście w dół po kamieniach, które nie do końca były stabilne... W tym miejscu byłam lekko przerażona i zastanawiałam się jak ja zejdę na dół. Na szczęście Tomek znalazł z boku szlaku ścieżkę, którą powolutku schodziliśmy ten fragment. Dalej nie było już tak strasznie, choć po jednej i drugiej stronie szlaku były przepaście w dół. To akurat okazało się trochę nieciekawe dla Darii, ale na spokojnie, powolutku dała radę i przeszła ten newralgiczny dla niej moment szlaku. Dalej na Žiarske Sedlo było już spokojniej. Tutaj żółty szlak przeszedł w zielony i zaprowadził nas do Žiarskiej Chaty :) Szlak był przyjemny i cały czas po lewej stronie widzieliśmy Baranec. Pogoda była jak na zamówienie - słoneczko i wiaterek. 


W schronisku posililiśmy się - jedni złocistym trunkiem, inni napojami bezalkoholowymi :) 
Od schroniska czekał nas jeszcze godzinny marsz na parking do samochodu. Chłopaki chcieli zjechać na hulajnogach, ale my z Darią nie koniecznie, więc panowie musieli iść z nami na piechotę.
Po drodze były rozmowy, śmiechy, sprawdzanie kto się lepiej opalił (spalił?) i potwierdzenie, że z dobrej strony wybraliśmy się na tą wycieczkę. Okazało się jeszcze z Darią pobiłyśmy wysokość zdobytych szczytów - żadna z nas jeszcze nie była tak wysoko!


Ta niedziela była bardzo fantastyczna i nie zapomniana. Spędzona w tak niesamowitym towarzystwie, które podziela moją pasję do chodzenia po górach :) Takich ludzi na swojej drodze spotykam coraz mniej...

niedziela, 18 czerwca 2017

KJS Pawłowice 17.06.2017

Druga runda naszego cyklu amatorskiego zapowiadała się ciekawie i interesująco ze względu na lokalizację i trasy prób specjalnych. Obie próby były rozgrywane na odcinku drogowym.

Byliśmy na nowym terenie (powiat pszczyński), bo na naszym powoli już nie ma, gdzie układać nowych tras dla amatorów, które nie mogą być za szybkie i trudne.

Zawodnicy jak zwykle dopisali, choć pogoda nas nie rozpieszczała i zamiast słoneczka mieliśmy deszcz i silny wiatr, który momentami był ogromny. Do imprezy zgłosiło się 49 załóg, a kjs ukończyło 46. Opinie po imprezie były bardzo pozytywne co bardzo cieszy nas organizatorów i daje nam poczucie, że nie robimy tego tylko po to, żeby się odbyło.

Na tym kjs-ie powróciłam na swoje miejsce, czyli komasacja :) Razem z Angeliką miałyśmy dużo śmiechu i zabawy, bo jakoś trzeba było sobie radzić w ten szaro-bury dzień.

Dziękuję zawodnikom za udział w kjs-ie, wszystkim sędziom, którzy pracowali by wszystko przebiegło bez problemów, dyrektorowi za fantastyczną trasę i organizację.

Kolejna runda cyklu 13 sierpnia.

piątek, 16 czerwca 2017

Auta 3

Boże Ciało to taki dzień, że albo jest ładnie i słonecznie albo jest pochmurno i pada. W tym roku było akurat słonecznie J Rano wybrałam się do kościoła, a po południu do kina na „Auta 3”. Dwie poprzednie części oglądałam w kinie także i tą nie mogłam przegapić…

W tej części dowiadujemy się, że Zygzak McQueen ma godnego siebie rywala Jacksona Storma, który jest nowocześniejszy i szybszy od niego. Na torze również widzimy, że starzy mistrzowie są zastępowani nowymi, młodymi i szybszymi talentami. Zygzak po nieudanym wyścigu, w którym odniósł wypadek postanawia się wycofać. Po pewnym czasie postanawia powrócić na tor i udowodnić wszystkim, że jest jeszcze coś warty i wie jak się ścigać. W tym powrocie pomaga mu trenerka z ośrodka, która (jak się później okazało) kiedyś marzyła o karierze wyścigowca, ale jej nie wyszło. Ich początki współpracy nie są łatwe i przyjemne, ale z czasem znajdują wspólny język, co doprowadza do śmiesznych zdarzeń.

Zygzak na powrót na tor czeka z niecierpliwością by udowodnić młodym, że jeszcze wie jak się ścigać. W trakcie mistrzostw spotyka byłych mistrzów i kolegów Hudsona Horneta i dowiaduje się jak to kiedyś było i że na każdego przychodzi pora...
To spotkanie wpływa na postawę McQueen'a i zmienia wszystko. A co dokładnie to dowiecie z filmu :)

Jestem zachwycona tą częścią. Jak zawsze kapitalne dialogi, muzyka i rywalizacja.
Z kina wyszłam usatysfakcjonowana, ale i też z pewnym przesłaniem...

czwartek, 15 czerwca 2017

IRA

Wczoraj odbył się VI Koncert Charytatywny "Wyśpiewajmy Marzenia" organizowany przez Zespół Placówek Szkolno - Wychowawczo - Rewalidacyjnych w Cieszynie. Bilety cegiełki oraz rękodzieło wykonane przez podopiecznych i uczniów tej placówki sprzedawane przed koncertem były przeznaczone na unowocześnienie ich szkoły i sal szkolnych. 


Gwiazdą wieczoru był zespół IRA, ale zanim go posłuchaliśmy to obejrzeliśmy fantastyczne przedstawienie "Pięknej i Bestii", w której wystąpili uczniowie, nauczyciele, rodzice i przyjaciele placówki. Takiej dawki emocji i wzruszeń dawno nie przeżyłam, no może oglądając "Piękną i Bestię" w kinie :) Świetna muzyka i teksty, głosy śpiewaków, kolorowe stroje i wystrój sceny to było coś pięknego i niesamowitego, z ogromną przyjemnością chłonęłam to co widziałam i słyszałam.  


Po zakończeniu przedstawienia była chwila przerwy na rozstawienie sprzętu na scenie i o godzinie 19:15 przygasły światła, popłynęły pierwsze takty muzyki i na scenie pojawiali się po kolei gitarzyści, perkusista i na samym końcu solista-Artur Gadowski :) Po pierwszej piosence przenieśliśmy się z kuzynem pod scenę i tak do końca koncertu bawiliśmy przy starych i nowych kawałkach. Śpiewaliśmy razem z zespołem, klaskaliśmy, rozmawialiśmy było wszystko to co na koncertach być powinno. Artur ma niesamowity głos, który wykorzystywał w pełni. Koncert tak szybko minął, że oni się obejrzeliśmy, a już wywoływaliśmy zespół na bis :) Zaśpiewali nam jeszcze dwie piosenki i się z nami pożegnali. Takiej dawki emocji było mi trzeba :)


Dziękuję Markowi, że zgodził się ze mną wybrać na koncert, choć do końca nie wiedział czego się spodziewać ;) Jego dziewczyna Hania występowała z uczniami podczas przedstawienia, a później na chwilę dołączyła do nas podczas koncertu i razem z nami się bawiła.