Po zakończeniu przedstawienia była chwila przerwy na rozstawienie sprzętu na scenie i o godzinie 19:15 przygasły światła, popłynęły pierwsze takty muzyki i na scenie pojawiali się po kolei gitarzyści, perkusista i na samym końcu solista-Artur Gadowski :) Po pierwszej piosence przenieśliśmy się z kuzynem pod scenę i tak do końca koncertu bawiliśmy przy starych i nowych kawałkach. Śpiewaliśmy razem z zespołem, klaskaliśmy, rozmawialiśmy było wszystko to co na koncertach być powinno. Artur ma niesamowity głos, który wykorzystywał w pełni. Koncert tak szybko minął, że oni się obejrzeliśmy, a już wywoływaliśmy zespół na bis :) Zaśpiewali nam jeszcze dwie piosenki i się z nami pożegnali. Takiej dawki emocji było mi trzeba :)
Dziękuję Markowi, że zgodził się ze mną wybrać na koncert, choć do końca nie wiedział czego się spodziewać ;) Jego dziewczyna Hania występowała z uczniami podczas przedstawienia, a później na chwilę dołączyła do nas podczas koncertu i razem z nami się bawiła.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz