sobota, 3 czerwca 2017

Wielka Czantoria - Soszów - Stożek

Lubię ten szlak, bo jest on zróżnicowany - raz się idzie pod górę, raz w dół, a nawet po równym, jeśli w górach tak to można nazwać :) a po drodze podziwiamy wspaniałe widoki...
Dzień był słoneczny i lekko wietrzny także idealny na górskie wędrówki.


Skróciliśmy sobie z tatą trochę szlak wyjeżdżając kolejką na górę, a potem już wędrowaliśmy, aż na Kubalonkę. Od wyciągu idziemy spacerkiem po kamieniach jakieś 30 minut na szczyt Wielkiej Czantorii, gdzie możemy wejść sobie na wieżę widokową znajdującą się po czeskiej stronie. Przyjmują i złotówki i korony czeskie. Przy dobrej widoczności możemy kawałek Beskidów zobaczyć. Na wieżę nie wchodziliśmy, bo już ją sobie wcześniej zwiedziliśmy. Zrobiliśmy zdjęcie drogowskazu (moje małe "zboczenie") i poszliśmy dalej czerwonym szlakiem.


Po 1,5 godzinnym marszu znaleźliśmy się na Soszowie, gdzie okazało się, że schronisko zmieniło właścicieli i jest dalej otwarte na turystów co bardzo cieszy. Po łyku wody i zjedzeniu batonika udaliśmy się dalej na Stożek, który był naszym celem dzisiejszej wędrówki :)
Ten fragment szlaku jest najbardziej widokowy, ale i też ma konkretne podejście pod sam Stożek...
I to właśnie podejście pokonywaliśmy każdy swoim tempem, bo tak przez cały czas szliśmy obok siebie, ale tutaj tato musiał trochę zwolnić. Idąc przed tatą cały czas spoglądałam na niego czy wszystko jest ok. Na Stożku tradycyjnie dużo ludzi, a to wszystko przez wyciąg, który jest w Wiśle Łabajów. Kiedyś ten szlak był mniej uczęszczany...


Weszliśmy do schroniska i tam zjedliśmy sobie nasze jedzonko i napili się herbatki i piwka ;)
Popakowaliśmy wszystko do plecaków i ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem na Kubalonkę. Poszliśmy czerwonym, bo jest on bardziej widokowy, a że pogoda fantastyczna to, aż żal nie skorzystać z uroków przyrody :) W połowie drogi jest rozwidlenie, które prowadzi na Kubalonkę (czerwony szlak) i do Wisły Głębce (niebieski szlak). Rozwidlenie nas zaskoczyło i to bardzo, bo się okazało, że szlak na Kubalonkę został zmodyfikowany. W pierwszej fazie prowadzi drogą pożarową by po 15 minutach wejść w polanę i dalej w las, aż spotkamy stary szlak, który już prowadzi nas po staremu do celu. W ten sposób obchodzimy gospodarstwo przez które kiedyś się przechodziło, ale widocznie turyści im poniszczyli za bardzo łąki i pola i zakazali chodzenia tamtędy, więc PTTK musiał wytyczyć nowy szlak. Po w sumie 2 godzinach schodzenia znaleźliśmy się na Kubalonce i jeszcze udało się nam zdążyć na autobus do domku :)


Cała nasza wycieczka Cieszyn-Ustroń Polana-Wielka Czantoria-Soszów-Stożek Wielki-Kubalonka-Cieszyn trwała 8 godzin wraz z przejazdami autobusami, a przeszliśmy jakieś 20km.
Było cudnie :) i akumulatory naładowane na kolejny tydzień pracy...

Brak komentarzy: