Dzisiaj z tatą wybraliśmy się na Magurkę, bo pogoda się w końcu poprawiła i nieśmiało słoneczko się uśmiechało.
Pojechaliśmy rano do Bielska, a stamtąd podmiejskim do Straconki Leśniczówki. Przystanek MZK jest przy zielonym szlaku także nie trzeba było go szukać ;) Według drogowskazu na przejście mieliśmy 1,5h. Szlak początkowo idzie pod górę do drogi asfaltowej, którą przecinamy i idziemy dalej. Tutaj już mieliśmy pierwsze przebłyski słońca i kolory jesiennych drzew. Po 20 minutach dochodzimy do kolejnego przecięcia szlaku z drogą asfaltową. W tym miejscu była chwila przerwy na zdjęcia pięknego, jesiennego lasu...
Po przejściu na drugą stronę drogi dalej idziemy sobie lasem i podziwiamy Bielsko, które pięknie się prezentuje z takiej wysokości. Słońce przyświeca już coraz śmielej i towarzyszy nam, aż do schroniska :) Po 1h i 20 minutach jesteśmy na górze.
Przy schronisku cisza i spokój, paru turystów... Posiłek zjedliśmy na zewnątrz, bo piękna pogoda, że aż szkoda było chować się w schronisku. Słońce cały czas nas grzało i przesyłało witaminę D :)
Po jakiś 30 minutach zjawiły się dwie wycieczki klasowe i zrobiło się już trochę głośniej, ale mimo to było przyjemnie także postanowiliśmy jeszcze trochę posiedzieć i nacieszyć się pięknem jakie nas otaczało. Szczególnie mi to było potrzebne, bo niestety mój urlop powoli dobiega końca i trzeba naładować akumulatory na kolejne dni...
Schodziliśmy do Straconki żółtym szlakiem, który jest równie malowniczy i jesienny. Kocham tą porę roku w górach, jest tak romantycznie i nastrojowo... Szliśmy na spokojnie, równym tempem, bo przecież nigdzie się nam nie śpieszyło ;) a trzeba było też uważać by nie przejechać się na liściach. Las pachniał jesienią i grzybami, ptaki śpiewały, było idealnie. Po 1h i 20 minutach byliśmy na dole i udaliśmy się w kierunku przystanku. Tam okazało się, że do przyjazdu autobusu trochę czasu było także wygrzewaliśmy się w słońcu.
Po przyjeździe do Bielska poszliśmy jeszcze do Sfery popatrzeć na buty, bo trzeba nam było kupić ;) Tato sobie kupił zimowe, a na mnie niestety nic nie było. Po zakupach pojechaliśmy do domu.
W planach jest jeszcze Skrzyczne i może Czantoria, zobaczymy jak aura będzie sprzyjać :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz