środa, 26 grudnia 2018

Rajd Dakar 2019

Jedenastu Polaków pojedzie w tegorocznej edycji Rajdu Dakar. W tym gronie zabraknie Rafała Sonika - zwycięzcy z 2015 roku w kategorii quadów.  

                           Rafał Sonik
                                                                          Rafał Sonik Foto: materiały prasowe/Rafał Sonik Team

Na liście zgłoszeń jest 11 polskich nazwisk. Największe szanse na wysokie miejsce ma jadący samochodem Mini Jakub Przygoński z belgijskim pilotem Tomem Colsoulem, którzy w ubiegłym roku zajęli piąte miejsce.

W tym roku załoga Orlen Teamu zdobyła Puchar Świata w rajdach terenowych. Zadania nie będzie miała jednak łatwego, bowiem do Mini przesiedli się też czołowi kierowcy, którzy przez kilka lat dominowali na dakarowych trasach w Peugeotach - Francuzi Stephane i Cyril Despres oraz Hiszpan Carlos Sainz.

Toyotą pojadą Aron Domżała i Maciej Marton, podobnie jak Sebastian Rozwadowski, który kolejny raz będzie pilotem litewskiego kierowcy Benediktasa Vanagasa.

Na liście motocyklistów znaleźli się pozostali członkowie Orlen Teamu - Maciej Giemza i Adam Tomiczek. Quadem kolejny raz pojedzie Kamil Wiśniewski. Tym razem będzie osamotniony, bowiem na start nie zdecydował się Sonik, który w ubiegłorocznej edycji Dakaru doznał poważnej kontuzji nogi.
Lekkim pojazdem w kategorii SxS (lub UTV) wystartują Maciej Domżała i Rafał Marton. W tej samej klasie pilotem Meksykanina Santiago Creeli Garza Riosy będzie Szymon Gospodarczyk, który w ubiegłym roku był trzeci w parze z francuskim kierowcą.

Kolejny raz mechanikiem w trzyosobowej załodze holenderskiej ciężarówki Gerarda de Rooya będzie Dariusz Rodewald. Oni już dwukrotnie wygrywali Dakar - w 2012 i 2016 roku. Za pierwszym razem pilotem Holendra był... Colsoul.

Trasa 41. Rajdu dakar:
7.1. - 1. etap, Lima - Pisco 331 km (OS 84 km)
8.1. - 2. etap, Pisco - San Juan de Marcona 554 km (OS 342 km)
9.1. - 3. etap, San Juan de Marcona - Arequipa 799 km (OS 331 km)
10.1. - 4. etap, motocykle i quady: Arequipa - Moquegua 511 km (OS 352 km)
samochody, UTV i ciężarówki: Arequipa - Tacna 664 km (OS 352 km)
11.1. - 5. etap, motocykle i quady: Moquegua - Arequipa 776 km (OS 345 km)
samochody, UTV i ciężarówki: Tacna - Arequipa 714 km (OS 452 km)
12.1. - Arequipa - dzień przerwy
13.1. - 6. etap, Arequipa - San Juan de Marcona
motocykle i quady: 839 km (OS 317 km)
samochody, UTV i ciężarówki: 810 km (OS 291 km)
14.1. - 7. etap, San Juan de Marcona - San Juan de Marcona 387 km (OS 323 km)
15.1. - 8. etap, San Juan de Marcona - Pisco 576 km (OS 361 km)
16.1. - 9. etap, Pisco - Pisco 410 km (OS 313 km)
17.1. - 10 etap, Pisco - Lima 358 km (OS 112 km)


źródło: https://www.polskieradio.pl/5/4147/Artykul/2222040,Rajd-Dakar-ponad-300-zalog-jedenastu-Polakow-ale-bez-Sonika

niedziela, 23 grudnia 2018

Boże Narodzenie


"To właśnie tego wieczoru
Od bardzo wielu wieków
Pod dachem tkliwej kolędy
Bóg rodzi się w człowieku" 
cytat z wiersza "Wieczór wigilijny" Emilia Waśniowska

Niech ta magiczna moc wigilijnego
wieczoru przyniesie Wam spokój i radość,
A każda chwila świąt Bożego Narodzenia
niech żyje własnym pięknem.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Wisła Czarne Fojtula-Barania Góra-Przysłop-Stecówka-Kubalonka

W czwartek wybrałam się z Darią na Baranią Górę, bo jeszcze wybieramy stary urlop, a pogoda się fantastyczna zapowiadała to trzeba było skorzystać ;)
Do Wisły Czarne Fojtula podwiózł nas Rafał, mąż Darii, bo miał drugą zmianę.

 Kaskady Rodła

O 8:15 wyruszyłyśmy na niebieski szlak prowadzący na Baranią Górę źródłami Białej Wisełki. Po drodze piękne widoki, Kaskady Rodła (wodospad) i poranne słońce, które robiło atmosferę. Śpiew ptaków, wiosenny las i nikogo poza nami na szlaku. Cudownie!
Szłyśmy nieśpiesznie ciesząc się otaczającym nas lasem, widokami i świadomością, że nie musimy być dzisiaj zamknięte w budynku w pracy.

 wieża widokowa na Baraniej Górze

Po 2h i 15 minutach dotarłyśmy na szczyt, gdzie rozpościera się piękny widok na Beskid Mały i Żywiecki. Daria została na dole, a ja weszłam jeszcze na wieżę widokową by zobaczyć te widoki z szerszej perspektywy. Na wieży są tabliczki z opisami szczytów górskich jakie możemy zobaczyć z trzech różnych stron. Najlepsza widoczność była na Beskid Śląski, Beskid Żywiecki był za mgłą, a Beskidu Małego niestety nie było widać.

z Darią

Wieża jest zbudowana z takich dziurawych kratek przez, które widać to co jest pod nami. Także jeśli ktoś nie ma lęku wysokości to zachęcam by wejść i zobaczyć te widok z góry. Na Baraniej Górze zostałyśmy jeszcze na chwilkę by coś przekąsić, napić się i nacieszyć oczy widokami.

 widok na Beskid Żywiecki

Nasz niebieski szlak połączył się z zielonym od Skrzycznego i czerwonym od Węgierskiej Górki i tak sobie szłyśmy z tymi szlakami do schroniska na Przysłopie. Drogowskaz pokazywał 45 minut marszu i tyle też nam to zajęło. Po drodze równie pięknie i cicho tylko śpiew ptaków nam towarzyszył. Dochodząc do schroniska minęliśmy grupkę ludzi, która szła w kierunku Baraniej Góry także w schronisku byłyśmy same. Postanowiłyśmy posiedzieć sobie na balkonie, bo taka piękna pogoda to, aż szkoda siedzieć w pomieszczeniu.

 

Po uzupełnieniu płynów, zjedzeniu śniadania, które miałyśmy w plecakach i nałapaniu witaminy D poszłyśmy czerwonym szlakiem w kierunku Kubalonki. Czekał na nas 2h spacer przez las i z towarzyszeniem śpiewu ptaków. Po 1h dotarłyśmy na Stecówkę, gdzie kiedyś było otwarte schronisko, a teraz jest niestety zamknięte. Poszłyśmy dalej asfaltem, a po 30 minut weszłyśmy w las i tak sobie wśród drzew dotarłyśmy na Szarculę skąd już 10 minut asfaltem na Kubalonkę.


O 15:05 byłyśmy na Kubalonce, stamtąd pojechałyśmy o 15:31 autobusem (Wispol) do Cieszyna.
Zadowolone i szczęśliwe dotarłyśmy do naszych domów po 17 :) Po drodze zaplanowałyśmy sobie jeszcze podobny wypad w środku tygodnia w maju. Także zobaczymy co nam z tego wyjdzie :)

niedziela, 15 kwietnia 2018

1 Rajd Baborowa 14.04.2018

Wczoraj odbył się 1 Rajd Baborowa, 1 runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska. Był to również początek mojego sezonu rajdowego.
Wyjazd na rajd był wcześnie rano, jak zawsze, ale nawet nie było tak źle, bo o 3 rano była temperatura 13 stopni. Pogoda fajna, bo bez deszczu także dobrze się jechało. Na miejsce zbiórki dotarliśmy przed 6. Włodzienin powitał nas chłodem i wiatrem także trzeba było się trochę rozgrzać ;) Po rozdzieleniu funkcji, kamizelek, dokumentów zapakowaliśmy się do samochodów by zacząć się rozkładać na punktach wzdłuż całego odcinka.


Kiedy wysiedliśmy na miejscu, w którym miał być PKC to chciało nam głowy urwać. Wiatr był straszny, do tego dookoła same pola. W takich okolicznościach przyrody siedzieliśmy sobie z Markiem, który mi tym razem pomagał, a przy okazji się uczył, gdzieś do godziny 8:30 póki nie zaczęły się zjeżdżać auta funkcyjne. W międzyczasie dołączył do nas Kordian, który pilnował nam ruchu cywilnych.

 fb M.Kubica

O 9:13 pojawiła się pierwsza rajdówka i wszystko się zaczęło. Pogoda też się powoli poprawiała i można się było grzać i od słońca i od rajdówek. Na naszym odcinku wszystko przebiegało bez przeszkód, a to najważniejsze także wszyscy byli spokojni i zadowoleni. Po godzinie 16 było już po wszystkim, a my mogliśmy zacząć sprzątać. Potem jeszcze posiłek w Baborowie i droga powrotna do domku.

Jak zawsze mogłam liczyć na chwilę rozmowy z zawodnikami, ale też i świetną atmosferę na punkcie. Dziękuję Basi, która uratowała mnie pożyczając swoją bluzę, bo bym tam zamarzła (szczególnie rano), Radkowi, który pokazał po raz kolejny, że nadaje się na Kierownika Odcinka.

Kolejna runda RSMŚl już 01-02 czerwca w Bochni.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Brenna Centrum - Błatnia - Brenna Bukowa


W Poniedziałek Wielkanocny wybrałam się z Darią w góry, bo stwierdziłyśmy, że dość siedzenia i jedzenia świątecznych wypieków.


Wybrałyśmy szlak z Brennej Centrum na Błatnią, bo blisko, a i pora wyjścia była późna (godzina 10:45). Ruszyłyśmy szlakiem czarnym i po 35 minutach dołączyłyśmy do szlaku zielonego, który idzie z Brennej, ul. Wyzwolenia 18 (jest to jeden przystanek autobusowy wcześniej niż centrum). Od połączenia się szlaków była jeszcze 1h15min do schroniska także taki przyjemny spacerek.

 w drodze na Błatnią

Pogoda piękna, słońce, śnieg iście bajkowa sceneria. Po drodze napotkałyśmy tylko paru turystów natomiast w schronisku było już pełno. Widać było, że większość postanowiła się przejeść po sytej niedzieli ;)

 schronisko na Błatniej

Posiedziałyśmy trochę w schronisku, napiłyśmy się herbatki i piwka, przekąsiłyśmy co nieco i udałyśmy się dalej w stronę Klimczoka. Poszłyśmy dalej żółtym szlakiem, po drodze zatrzymując się w punkcie widokowym, który latem jest oblegany przez turystów, bo obok jest przyjemna polana na, której można się rozłożyć. Nacieszyłyśmy oczy zimowym widokiem Skrzycznego i Bielska-Białej i poszłyśmy dalej spotykając już więcej ludzi na szlaku.


W tą stronę las był iście zimowy i bajkowy, gałęzie jeszcze obsypane śniegiem tworzyły niesamowity obraz, który musiał zostać przez nas uwieczniony na zdjęciach :) Po jakiś 30-40 minutach odbiłyśmy ze szlaku w prawo i już bez szlaku schodziłyśmy do Brennej. Tutaj już była inna sceneria, bo wiosenno-jesienna i ani grama śniegu. Dookoła las, śpiew ptaków, promienie słońca, które nas wygrzewały. Wyszłyśmy przy Karczmie pod Skalicą w Brennej Bukowej skąd zabrał nas do Cieszyna mąż od Darii.


Taka pętelka zajęła nam około 5h łącznie z przerwą w schronisku.
Dawno nie szłam już tym szlakiem i z przyjemnością oglądałam widoki i kapliczki, które napotyka się na tym szlaku. Szlak jest bardzo przyjazny także można się nim przejść z dziećmi czy też z osobami, które nie mają zbyt dobrej kondycji.

czwartek, 15 marca 2018

Wyniki z egzaminu

Dzisiaj odbyło się uroczyste wręczenie certyfikatów potwierdzających zdanie egzaminu oraz zaświadczeń o ukończeniu kursu.
Certyfikaty i zaświadczenia wręczał nam dyrektor placówki Pan Krzysztof oraz Pani Gabrysia, która była naszym wykładowcą.
Posiedzieliśmy na chwilkę, porozmawialiśmy, pośmialiśmy się i każdy z nas wrócił do siebie.
A egzamin zdałam celująco!

sobota, 10 marca 2018

Męskie Granie

O Męskim Graniu słyszałam już parę razy, ale jakoś nigdy na koncercie nie byłam.
Szukając różnych rzeczy w sieci natrafiłam na koncert Męskiego Grania z Żywca z 2016 roku i przepadłam ;) To co zrobili na tym koncercie Dawid Podsiadło, Tomasz Organek, O.S.T.R. i Męskie Granie Orkiestra to coś niesamowitego! Ich wykonania znanych przebojów w finałowym koncercie to majstersztyk. Do tego ich wcześniejsze solowe występy sprawiają, że człowiek musi sobie obiecać pojawienie się na takim koncercie.
Utwór zapowiadający i promujący tą edycję, czyli "Wataha" jest niesamowicie energetyczny i zapadający w ucho :)


Jak to zawsze się mówi po takich koncertach - emocje nie do opisania :) I mam nadzieję, że kiedyś będą też moim udziałem ;)

sobota, 24 lutego 2018

Blender Mix & Go Russell Hobbs

Końcem roku dostałam powiadomienie z Payback'a, że 28.02.2018 przepadną mi punkty, które są już 3 lata stare. Tych punktów nazbierało się ponad 6 tysięcy, a 3 tysiące miało przepaść, więc zabrałam się za przeglądanie katalogu z nagrodami.


W styczniu nic mnie nie zaciekawiło także postanowiłam poczekać do lutego. W lutym znalazłam dwie rzeczy, ale w końcu zdecydowałam się na blender. Poczytałam sobie o nim co nie co, przy okazji też opinie i wydawał się całkiem niezły ;) W połowie lutego złożyłam zamówienie na Payback'u (dodatkowo dostałam deskę do krojenia) i czekałam już tylko na dostarczenie przesyłki.


Blender przyszedł w ciągu tygodnia i przez weekend można go było przetestować.
Do produktu były dołączone 3 przepisy, a oprócz tego na stronie producenta również można było znaleźć przepisy na koktajle.

Blender posiada 2 butelki o pojemności 600ml i 1 mniejszy pojemnik do mielenia. Butelki mają specjalne zakrętki, z które można zabrać ze sobą. Będzie to przeze mnie używane w lecie, gdy będzie ciepło to będę sobie zabierać takie koktajle do pracy na drugie śniadanie.

Blender po pierwszych koktajl już mnie sobą zachwycił i myślę, że będzie w częstym użyciu :)

czwartek, 22 lutego 2018

Kurs na księgowego I stopień

Dzisiejszym egzaminem zakończyłam czteromiesięczny kurs na księgowego I stopnia, który odbywał się w Bielsku-Białej w Stowarzyszeniu Księgowych.
Na kurs zostałam wysłana przez szefową by uporządkować sobie swoją wiedzę z liceum i teraz tutaj z pracy. Zajęcia prowadziła pani Gabriela Ballion, która jest biegłym rewidentem i wykładowcą akademickim. Zajęcia były z teorii i praktyki podzielone na poszczególne działy także można było na spokojnie wszystko przyswoić. Otrzymaliśmy również podręcznik oraz zestaw ćwiczeń, które rozwiązywaliśmy na zajęciach i w domu (kto chciał). Nasza grupa liczyła 26 osób, z których większość to były panie. Atmosfera na zajęciach i podczas przerw była bardzo dobra i miło się spędzało ten czas nauki ;)
Egzamin składał się z części teoretycznej - 20 pytań, odpowiedzi a,b,c i praktycznej - 5 zadań do rozwiązania z umiejętnością wypełnienia dokumentów (WZ, bilans, rachunek zysków i strat).
Teraz tylko czekam na wyniki i oficjalne rozdanie certyfikatów i zaświadczeń o ukończeniu kursu.

niedziela, 4 lutego 2018

Plan B

Bohaterów poznajemy kilkanaście dni przed walentynkami, w chwili gdy w ich życiu wydarza się coś całkiem nieoczekiwanego - coś, co wywraca je do góry nogami. Sytuacje, z którymi się konfrontują, prowadzą do zaskakujących rozwiązań. Natalia, Mirek, Klara i Agnieszka spotykają na swojej drodze ludzi (i zwierzęta!), którzy dają im nadzieję na to, że trudne początki nieraz prowadzą do odnalezienia prawdziwych uczuć i autentycznych więzi, a w życiu zawsze jest jakiś plan B!

Zwiastun filmu przykuł moją uwagę i nie mogłam nie iść do kina. Film nie jest kolejną komedią romantyczną, ale historią o każdym z nas, o życiu, które czasem daje w kość, ale mimo wszystko trzeba dalej żyć. W historiach głównych bohaterów odnajdujemy siebie i nasze codzienne sprawy.
Dużym plusem filmu jest obsada aktorska, która wykonała kawał świetnej roboty dzięki czemu widz czuje się jakby to były osoby, które zna z własnego życia.
Film polecam każdemu kto chce odmiany od przewidywalnych schematów filmowych.


wtorek, 23 stycznia 2018

Gotowi na wszystko. Exterminator

Piątka oddanych przyjaciół miała od dzieciństwa wielkie marzenie – chcieli wstrząsnąć polską sceną metalową i gromadzić na koncertach tłumy, a wszystko to pod szyldem zespołu o nazwie Exterminator. Czas jednak pokazał, że młodzieńcze ambicje to jedno, a życie to drugie. Po dziesięciu latach od rozwiązania zespołu powracają dawne wspomnienia – pani burmistrz okazuje się wielką fanką Exterminatora ze starych czasów. Obiecuje wesprzeć zespół dotacją, jeżeli doprowadzą do jego reaktywacji. Szybko okazuje się, że propozycja ma jednak mały haczyk: chłopcy muszą wystąpić na kilku festynach, grając utwory dalekie od ich repertuaru. Męska duma nie pozwala bohaterom iść na kompromis, a wieloletnia przyjaźń i związki z kobietami poddane zostają prawdziwej próbie.

Byłam bardzo ciekawa tego filmu, bo zwiastuny i obsada filmu zapowiadały się ciekawie i miałam nadzieję, że spędzę przyjemny wieczór w kinie. Po seansie okazało się, że się nie zawiodłam i z kina wychodziłam zadowolona.
Film pełen humoru, świetnych tekstów i muzyki z lat 80-tych. Film o męskiej przyjaźni, która zostaje poddana próbie czasu i zawiłościom związanym z reaktywacją zespołu. Panowie muszą zmierzyć się z repertuarem odmiennym od wykonywanego tylko po to, żeby móc grać to co kochają. Jeżdżą po festynach, zmagają się z życiem codziennym i marzą o wielkiej karierze.


niedziela, 21 stycznia 2018

Jubileuszowy Rajd Dakar za nami

Tegoroczny Rajd Dakar obfitował nie tylko w emocje, ale i też w wypadki, które były od samego początku rajdu i przytrafiały się faworytom typowanym do zwycięstwa.
Nasi zawodnicy radzili sobie nie najgorzej, choć ich też nie ominęły wypadki. Rafał Sonik, za którego mocno trzymałam kciuki, złamał nogę spadając z wydmy i niestety nie ukończył swojego 10 Dakaru.

Zwycięzcy rajdu w poszczególnych kategoriach:
- Carlos Sainz/Lucas Cruz (Peugeot) samochody
- Matthias Walkner (KTM) motocykle
- Ignacio Casale (Yamaha) quady
- Reinaldo Varela/Gustavo Gugelmin (Can-Am Maverick) pojazdy UTV
Eduard Nikołajew/Jewgienij Jakowlew/Władimir Rybakow (Kamaz) ciężarówki

Miejsca Polaków:
- 24. Maciej Giemza KTM - motocykle
- 55. Paweł Stasiaczek KTM - motocykle
- 57. Maciej Berdysz KTM - motocykle
- 13. Kamil Wiśniewski (Can-Am Renegade 800) quady
- 5. Jakub Przygoński/Tom Colsoul (Mini) samochody
- 30. Benediktas Vanagas/Sebastian Rozwadowski (Toyota) samochody
- 17. Dave Ingels/Michał Wrzos/Kurt Keysers MAN - ciężarówki

niedziela, 7 stycznia 2018

"KAJTO. Jadę po swoje" - Kajetan Kajetanowicz, Krzysztof Pyzia

Marzenia. Upór. Pasja. Poznaj historię najlepszego kierowcy rajdowego w Europie!
Kajetan Kajetanowicz jako mały chłopiec został zabrany przez ojca na rajd samochodowy. Potem było podkradanie samochodu rodzicom i godziny spędzane w warsztacie samochodowym ojca. O karierze rajdowej w tamtym czasie nawet jeszcze nie marzył.
W młodości był obibokiem, palił papierosy, nie unikał alkoholu, chodził na wagary. To jednak nie przeszkodziło mu odnieść sukcesu... Początki nie były łatwe. Na pierwsze auto zarobił sprzedając czajniki, a kiedy wreszcie z pomocą ojca udało mu się wystartować w rajdzie, przesadził z prędkością i dachował, paliwo zaczęło ciec z samochodu, a jego pilotka – przyszła żona – w szoku uciekła do lasu. Później wcale nie było lepiej…
Ale Kajetan się nie poddał. Dzisiaj na linii startu budzi postrach wśród europejskich kierowców. Wielu uważa go za największy talent rajdowych na kontynencie.
"Kajto. Jadę po swoje" to porywająca i szczera opowieść o małych marzeniach, które stają się wielkimi sukcesami i wyzwaniach, które musimy stawiać najpierw samym sobie. Ale to przede wszystkim kopalnia wiedzy dla każdego fana rajdów samochodowych. 


Książka, którą czyta się jednym tchem. Długo czekałam na to by móc ją poczytać, a jak już się na nią doczekałam to poczytałam ją za jednym popołudniem :)
Z przyjemnością przechodziłam przez kolejne strony książki razem z autorami by dowiedzieć się jak zaczęła się kariera 3-krotnego Mistrza Europy. Dowiadywałam się dużo ciekawych rzeczy o Kajetanie i z przyjemnością przypominałam sobie o rajdach, o których opowiadał, a na których miałam przyjemność być czy to jako sędzia czy kibic.
Rajdy samochodowe to bardzo piękny, drogi, ale też i niebezpieczny sport. Kto raz połknął tego rajdowego bakcyla to pozostanie z nim do końca. Emocje i wrażenia jakie towarzyszą tej dyscyplinie sportu są w ciekawy i przystępny sposób pokazane w książce, kiedy Kajto opowiada czym są dla niego rajdy samochodowe. Możemy dowiedzieć się jak funkcjonuje zespół rajdowy, jaką pracę wykonują osoby w zespole, o których się nie mówi, a bez których nie byłoby takich sukcesów.
To historia chłopaka z Ustronia, który został najlepszym kierowcą rajdowym w Polsce (4 tytuły), a później w Europie (3 tytuły). Czy uda się mu być najlepszym na świecie? Czas pokaże...

sobota, 6 stycznia 2018

40 Rajd Dakar

Dzisiejszym startem w Limie oraz krótkim odcinkiem specjalnym rozpoczął się jubileuszowy 40 Rajd Dakar. Najbardziej morderczy rajd w sezonie, ale co roku przyciąga rajdowców i kibiców by im kibicować przez cały czas zmagań z pustyniami, górami, wysokościami, pogodą.

Po raz kolejny w rajdzie startują Polacy, za których będę mocno trzymała kciuki i śledziła ich zmagania za pomocą telewizji i internetu. Życzę im osiągnięcia mety oraz jak najwyższych miejsc w klasyfikacji generalnej rajdu.

- motocykliści:
  #58 Maciej Giemza KTM
  #78 Paweł Stasiaczek KTM
  #92 Jakub Piątek KTM
  #93 Maciej Berdysz KTM
- quadowcy:
  #243 Rafał Sonik Yamaha
  #257 Kamil Wiśniewski Can-Am
- samochody:
  #312 Kuba Przygoński/Tom Colsoul (BEL) Mini
  #323 Benediktas Vanagas (LTU)/Sebastian Rozwadowski Hilux
  #334 Peter van Merksteijn(HOL)/Maciej Marton Hilux
  #387 Claude Fournier(FRA)/Szymon Gospodarczyk Polaris
- ciężarówki:
   #523 Dave Ingels(BEL)/Michał Wrzos/Kurt Keysers(BEL) MAN

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Nowy Rok

W styczniu radości,
w lutym miłości,
w marcu pogody,
a w kwietniu swobody,
maj niech zakwita,
czerwiec niech bryka,
lipiec przypali,
sierpień rozpali,
we wrześniu - szczęścia bez liku,
tak samo w październiku,
niech listopad zauroczy,
a grudzień miło zaskoczy.