Dzisiejszy
ostatni etap Rajdu Dakar był najkrótszy i wszyscy, którym udało się ukończyć
rajd wjeżdżali na rampę w Limie pełni zadowolenia i szczęścia, że trudy rajdu
są już za nimi.
Niezwykle trudnego
rajdu nie ukończyło aż 182 zawodników spośród 472 startujących. Najwięcej
odpadło samochodów (78 na 174 uczestników) oraz motocyklistów (77 spośród 188
na starcie).
Polacy
startujący w Rajdzie Dakar zajęli następujące miejsca:
10 miejsce
Krzysztof Hołowczyc/Jean-Marc Fortin (Mini All 4 Racing)
13 miejsce
Jacek Czachor (KTM)
29 miejsce
Marek Dąbrowski (KTM)
30 miejsce
Robert Szustkowski/Robert Jan Szustkowski/Jarosław Kazberuk (Mercedes)
36 miejsce
Grzegorz Baran/Wojciech Białowąs/Ernest Górecki (MAN)
38 miejsce
Adam Małysz/Rafał Marton (Mitsubishi)
53 miejsce
Piotr Beaupre / Jacek Lisicki (BMW)
Polscy
quadowcy Łukasz Łaskawiec, Maciej Albinowski oraz Rafał Sonik nie zostali
sklasyfikowani ze względu na naruszające regulamin pojazdy.
- Były
takie Dakary, że na mecie strasznie bolało. Tutaj nie ma tego bólu, jestem
ewidentnie w dobrej formie i jednocześnie cały jestem zakurzony. Do końca
walczyłem o pozycję. Jechaliśmy po zdradliwym fesz-feszu, który był dodatkowo
podmokły. Ścigałem się z Johnnym Aubertem, nie wiem jeszcze, czy udało mi się z
nim wygrać, ale wiem, że dałem z siebie wszystko do samego końca. Każdy
zawodnik, który ukończył tak trudny rajd, jakim jest Dakar, jest zwycięzcą. Ja
wystartowałem i dojechałem 12 razy, nie zawaliłem i jestem bardzo szczęśliwy.
Jeśli chodzi o wynik, mierzyłem trochę wyżej, chciałem być w pierwszej
dziesiątce, ale konkurencja była w tym roku wyjątkowo silna – powiedział
Jacek Czachor.
- Trochę
bolało by tu dojechać, to był taki właśnie Dakar, ewidentnie najcięższy mój
rajd, który jechałem. Zaliczyłem jedną bardzo poważną wywrotkę, ale jestem na
mecie, zwyciężyłem z samym sobą, jadę ostatnią dojazdówkę i prosto na rampę – dodał
Marek Dąbrowski.
- Bardzo
fajny rajd i dużo przygód. Przeżyłem wspaniałe momenty kiedy wygrywałem i
prowadziłem w rajdzie. Przeżyłem również osobisty dramat gdy staliśmy pięć
godzin na pustyni i nie mogliśmy nic zrobić. Marzyliśmy żeby tylko ruszyć. Ale
taki to jest rajd, nie można się na niego obrażać i trzeba akceptować wszelkie
jego uroki. Już powoli zaczynam myśleć o kolejnym Dakarze, by dotrzeć w to
miejsce jako pierwszy – mówił na mecie 34. Rajdu Dakar Krzysztof
Hołowczyc.
źródło:
orlenteam.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz