niedziela, 15 stycznia 2012

Rajd Dakar zakończony

Dzisiejszy ostatni etap Rajdu Dakar był najkrótszy i wszyscy, którym udało się ukończyć rajd wjeżdżali na rampę w Limie pełni zadowolenia i szczęścia, że trudy rajdu są już za nimi.
Niezwykle trudnego rajdu nie ukończyło aż 182 zawodników spośród 472 startujących. Najwięcej odpadło samochodów (78 na 174 uczestników) oraz motocyklistów (77 spośród 188 na starcie). 

Polacy startujący w Rajdzie Dakar zajęli następujące miejsca:

10 miejsce Krzysztof Hołowczyc/Jean-Marc Fortin (Mini All 4 Racing)
13 miejsce Jacek Czachor (KTM)
29 miejsce Marek Dąbrowski (KTM)
30 miejsce Robert Szustkowski/Robert Jan Szustkowski/Jarosław Kazberuk (Mercedes)
36 miejsce Grzegorz Baran/Wojciech Białowąs/Ernest Górecki (MAN)
38 miejsce Adam Małysz/Rafał Marton (Mitsubishi)
53 miejsce Piotr Beaupre / Jacek Lisicki (BMW)

Polscy quadowcy Łukasz Łaskawiec, Maciej Albinowski oraz Rafał Sonik nie zostali sklasyfikowani ze względu na naruszające regulamin pojazdy.  


- Były takie Dakary, że na mecie strasznie bolało. Tutaj nie ma tego bólu, jestem ewidentnie w dobrej formie i jednocześnie cały jestem zakurzony. Do końca walczyłem o pozycję. Jechaliśmy po zdradliwym fesz-feszu, który był dodatkowo podmokły. Ścigałem się z Johnnym Aubertem, nie wiem jeszcze, czy udało mi się z nim wygrać, ale wiem, że dałem z siebie wszystko do samego końca. Każdy zawodnik, który ukończył tak trudny rajd, jakim jest Dakar, jest zwycięzcą. Ja wystartowałem i dojechałem 12 razy, nie zawaliłem i jestem bardzo szczęśliwy. Jeśli chodzi o wynik, mierzyłem trochę wyżej, chciałem być w pierwszej dziesiątce, ale konkurencja była w tym roku wyjątkowo silna – powiedział Jacek Czachor. 

- Trochę bolało by tu dojechać, to był taki właśnie Dakar, ewidentnie najcięższy mój rajd, który jechałem. Zaliczyłem jedną bardzo poważną wywrotkę, ale jestem na mecie, zwyciężyłem z samym sobą, jadę ostatnią dojazdówkę i prosto na rampę – dodał Marek Dąbrowski. 

- Bardzo fajny rajd i dużo przygód. Przeżyłem wspaniałe momenty kiedy wygrywałem i prowadziłem w rajdzie. Przeżyłem również osobisty dramat gdy staliśmy pięć godzin na pustyni i nie mogliśmy nic zrobić. Marzyliśmy żeby tylko ruszyć. Ale taki to jest rajd, nie można się na niego obrażać i trzeba akceptować wszelkie jego uroki. Już powoli zaczynam myśleć o kolejnym Dakarze, by dotrzeć w to miejsce jako pierwszy – mówił na mecie 34. Rajdu Dakar Krzysztof Hołowczyc. 


źródło: orlenteam.pl

Brak komentarzy: