niedziela, 22 stycznia 2012

Sebastien Loeb wygrywa Rajd Monte Carlo

Tak jak było do przewidzenia rajd wygrał Sebastien Loeb, który tym samym rozpoczął walkę o 9! tytuł Mistrza Świata. Rajd był bardzo długi, bo trwał, aż 5 dni co się nie zdarza w MŚ, bo rajdy trwają 3 dni. Tym razem jednak rajd był dłuższy, bo codziennie było po 3-4 Odcinki Specjalne. Drugie miejsce zajął Daniel Sordo w Mini, a trzecie Petter Solberg w Fordzie Fiesta.

Bryan Bouffier/Xavier Panseri (Peugeot 207 S2000) zajęli 15 miejsce w generalnej klasyfikacji rajdu.

Nasz jedynak Michał Kościuszko z Maciejem Szczepaniakem w Mistubishi Lancer zajęli 1 miejsce w PWRC i 30 miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu.
- Nasza radość jest wielka - powiedział Michał Kościuszko. - Bardzo się cieszę, że jesteśmy na mecie Monte Carlo, bo wydarzenia wczorajszego dnia nie zapowiadały tak optymistycznego zakończenia. Była to prawdziwa walka o przetrwanie. Awarii uległ dyferencjał i skrzynia biegów. Niesprawnym autem jechaliśmy 18 kilometrów i 40 kilometrów dojazdówki. Mechanicy mogli tylko usprawnić samochód, bo tak dużej awarii nie dało się usunąć w tak krótkim czasie przewidzianym na serwis. W zapasie mieliśmy tylko 2 minuty dodatkowego spóźnienia. Presja czasu była ogromna, tym bardziej, że na tym rajdzie skorzystanie z SupeRally nie było możliwe. Podjęliśmy wyzwanie i próbowaliśmy przejechać dwa kolejne oesy nie w pełni sprawnym samochodem. Z wielkimi trudnościami udało się dojechać do mety sobotniego etapu. Pozostał nam już tylko super special w niedzielę i wiara, że samochód da radę dojechać do mety w Monaco. Jesteśmy tutaj i jest to najlepsza wiadomość ostatnich 5 dni. Wywozimy z Monte Carlo 25 punktów i jako liderzy PWRC wystartujemy w kolejnej rundzie Mistrzostw Świata - Rajdzie Meksyku.

źródło: autoklub.pl

środa, 18 stycznia 2012

Rajd Monte Carlo

Rajd powrócił do Mistrzostw Świata i zrobił już w pierwszym dniu trochę zamieszania. W tym rajdzie nie ma możliwości skorzystania z Superally, czyli możliwości wystartowania w kolejnych etapach rajdu mimo, że się danego dnia nie ukończyło. Pierwszym pechowcem, który odczuł to na własnej skórze był Jari-Matti Latvala, który rolował na OS-ie 4 i zakończył swoją przygodę z Rajdem Monte Carlo. 

W pierwszym dniu odbyły 4 OS, które najszybciej przejechał Sebastien Loeb przed Danim Sordo i Petter Solbergiem. Michał Kościuszko startujący w cyklu PWRC zajmuje pierwsze miejsce! Niestety to dopiero początek rajdu, a do końca jeszcze trochę zostało. Zwycięzce poznamy w niedzielę po przejechaniu 18 Odcinków Specjalnych.

niedziela, 15 stycznia 2012

Rajd Dakar zakończony

Dzisiejszy ostatni etap Rajdu Dakar był najkrótszy i wszyscy, którym udało się ukończyć rajd wjeżdżali na rampę w Limie pełni zadowolenia i szczęścia, że trudy rajdu są już za nimi.
Niezwykle trudnego rajdu nie ukończyło aż 182 zawodników spośród 472 startujących. Najwięcej odpadło samochodów (78 na 174 uczestników) oraz motocyklistów (77 spośród 188 na starcie). 

Polacy startujący w Rajdzie Dakar zajęli następujące miejsca:

10 miejsce Krzysztof Hołowczyc/Jean-Marc Fortin (Mini All 4 Racing)
13 miejsce Jacek Czachor (KTM)
29 miejsce Marek Dąbrowski (KTM)
30 miejsce Robert Szustkowski/Robert Jan Szustkowski/Jarosław Kazberuk (Mercedes)
36 miejsce Grzegorz Baran/Wojciech Białowąs/Ernest Górecki (MAN)
38 miejsce Adam Małysz/Rafał Marton (Mitsubishi)
53 miejsce Piotr Beaupre / Jacek Lisicki (BMW)

Polscy quadowcy Łukasz Łaskawiec, Maciej Albinowski oraz Rafał Sonik nie zostali sklasyfikowani ze względu na naruszające regulamin pojazdy.  


- Były takie Dakary, że na mecie strasznie bolało. Tutaj nie ma tego bólu, jestem ewidentnie w dobrej formie i jednocześnie cały jestem zakurzony. Do końca walczyłem o pozycję. Jechaliśmy po zdradliwym fesz-feszu, który był dodatkowo podmokły. Ścigałem się z Johnnym Aubertem, nie wiem jeszcze, czy udało mi się z nim wygrać, ale wiem, że dałem z siebie wszystko do samego końca. Każdy zawodnik, który ukończył tak trudny rajd, jakim jest Dakar, jest zwycięzcą. Ja wystartowałem i dojechałem 12 razy, nie zawaliłem i jestem bardzo szczęśliwy. Jeśli chodzi o wynik, mierzyłem trochę wyżej, chciałem być w pierwszej dziesiątce, ale konkurencja była w tym roku wyjątkowo silna – powiedział Jacek Czachor. 

- Trochę bolało by tu dojechać, to był taki właśnie Dakar, ewidentnie najcięższy mój rajd, który jechałem. Zaliczyłem jedną bardzo poważną wywrotkę, ale jestem na mecie, zwyciężyłem z samym sobą, jadę ostatnią dojazdówkę i prosto na rampę – dodał Marek Dąbrowski. 

- Bardzo fajny rajd i dużo przygód. Przeżyłem wspaniałe momenty kiedy wygrywałem i prowadziłem w rajdzie. Przeżyłem również osobisty dramat gdy staliśmy pięć godzin na pustyni i nie mogliśmy nic zrobić. Marzyliśmy żeby tylko ruszyć. Ale taki to jest rajd, nie można się na niego obrażać i trzeba akceptować wszelkie jego uroki. Już powoli zaczynam myśleć o kolejnym Dakarze, by dotrzeć w to miejsce jako pierwszy – mówił na mecie 34. Rajdu Dakar Krzysztof Hołowczyc. 


źródło: orlenteam.pl

czwartek, 12 stycznia 2012

Dramat Hołowczyca na 10 etapie 11.01.2012

Samochodowa załoga ORLEN Team: Krzysztof Hołowczyc / Jean Marc Fortin miała awarię układu wspomagania kierownicy na dziesiątym etapie Rajdu Dakar z Iquique do Aricy. Polski kierowca czekał na trasie odcinka specjalnego na pomoc samochodu T4, którego załoga zaholowała samochód do mety. 

Na 48 kilometrze odcinka specjalnego Mini All 4 Racing stanęło. Pękł przewód wspomagania kierownicy, jednocześnie wyłączając hydrauliczny układ służący do podnoszenia auta w przypadku zakopania. Załoga  próbowała wyeliminować awarię na własną rękę. Po godzinie walki udało się jej powrócić do rywalizacji, jednak bez układu wspomagania kierownicy. Odcinek specjalny prowadził po wydmach i fesz-feszu, w takich warunkach nie dało się szybko jechać. Trudno sterowne auto dość szybko zakopało się ponownie.  

Przejeżdżający samochód innej ekipy wziął załogę ORLEN Team na hol, jednak w jednym w bardzo wymagających miejsce trasy zerwała się lina i Mini utknęło na 232 kilometrze w wydmie. Nie było możliwości wyciągnięcia auta. Załoga musiała czekać na pomoc samochodu T4. 

Zawodnicy dotarli do mety z ponad 5 godzinną stratą do lidera i niestety mogli zapomnieć o podium czy nawet o wygraniu rajdu. Jak pech to pech. W tym roku była duża szansa na podium, bo auto było mocniejsze, ale niestety los chciał inaczej...


źródło: orlenteam.pl