wtorek, 19 października 2010

20 Rajd Dolnośląski 08-10.10.2010

Na ten rajd jechałam pełna obaw, ale też ciekawa tego co się będzie działo :)
Tym razem podpięliśmy się do gliwickiej ekipy. Oczywiście po drodze nie obyło się bez przygód, bo to już jest wpisane w nasze wyjazdy :) Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. 
Po drodze się okazało, że będziemy pracować już w piątek na wieczornym prologu, który miał być poprowadzony ulicami miasta. Nie lubię takich odcinków, bo wtedy jest bardzo dużo ludzi i niekiedy jest problem z ich upilnowaniem. Na szczęście było nas dużo i praktycznie staliśmy co 50 metrów, więc nie było tak źle. Po zakończeniu prologu udaliśmy się do naszej bazy w Dusznikach; pensjonat bardzo fajny, czyściutki z ciepłą wodą i bardzo dobrym posiłkiem. Jak zawsze na rajdach pokoje są koedukacyjne i tym razem spałam z moimi chłopakami :)


W sobotę musieliśmy wcześnie wstać, bo nasz odcinek był daleko i trzeba było do niego dojechać. Po śniadanku i zrobieniu sobie czegoś na drogę udaliśmy się na OS Międzylesie. Bardzo fajne miejscówki mieliśmy, bo staliśmy w dwóch na jednym miejscu i to jeszcze na 2 km przed metą odcinka na bardzo fajnych patelniach, które można było z mojego miejsca oglądać jak zeszła mgła. Mgła była niestety przez cały pierwszy przejazd i połowę drugiego, ale na szczęścia zawodnicy przejechali koło nas bez większych problemów. Niestety wymarzliśmy trochę na tym odcinku i z zadowoleniem przyjęliśmy trzeci przejazd szachownicy, czyli samochodu zamykającego rajd. Po posprzątaniu odcinka udaliśmy się na obiadek do bazy. Potem był czas na pogaduchy, wygłupy, a także nocny spacer wśród miliona gwiazd :)


W niedzielę nie trzeba było wstawać tak wcześnie, bo nasz odcinek był rzut beretem od bazy. Na miejscu okazało się, że jednak robimy inny odcinek co początkowo nie wyglądało ciekawie, ale w końcu wszystko dobrze się skończyło. OS Bazylika był dość ciekawie usytuowany z bardzo ciekawymi zakrętami, ale na szczęście tylko dwa razy przejeżdżany. Miałam bardzo sympatycznych gospodarzy od których dostałam cieplutką herbatkę i mogłam się zagrzać. Po skończeniu rajdu i posprzątaniu odcinka udaliśmy się do bazy by się rozliczyć. Stamtąd udaliśmy do domku po drodze zatrzymując się by coś zjeść.

Dziękuję Grzesiowi i Antosiowi za bardzo mile spędzony czas i nie tylko ;)

Brak komentarzy: