Na ten rajd
jechałam pełna obaw, ale też ciekawa tego co się będzie działo :)
Tym razem
podpięliśmy się do gliwickiej ekipy. Oczywiście po drodze nie obyło się bez
przygód, bo to już jest wpisane w nasze wyjazdy :) Na szczęście wszystko się
dobrze skończyło.
Po drodze
się okazało, że będziemy pracować już w piątek na wieczornym prologu, który
miał być poprowadzony ulicami miasta. Nie lubię takich odcinków, bo wtedy jest
bardzo dużo ludzi i niekiedy jest problem z ich upilnowaniem. Na szczęście było
nas dużo i praktycznie staliśmy co 50 metrów, więc nie było tak źle. Po
zakończeniu prologu udaliśmy się do naszej bazy w Dusznikach; pensjonat bardzo
fajny, czyściutki z ciepłą wodą i bardzo dobrym posiłkiem. Jak zawsze na
rajdach pokoje są koedukacyjne i tym razem spałam z moimi chłopakami :)
W sobotę
musieliśmy wcześnie wstać, bo nasz odcinek był daleko i trzeba było do niego
dojechać. Po śniadanku i zrobieniu sobie czegoś na drogę udaliśmy się na OS
Międzylesie. Bardzo fajne miejscówki mieliśmy, bo staliśmy w dwóch na jednym
miejscu i to jeszcze na 2 km przed metą odcinka na bardzo fajnych patelniach,
które można było z mojego miejsca oglądać jak zeszła mgła. Mgła była niestety
przez cały pierwszy przejazd i połowę drugiego, ale na szczęścia zawodnicy
przejechali koło nas bez większych problemów. Niestety wymarzliśmy trochę na
tym odcinku i z zadowoleniem przyjęliśmy trzeci przejazd szachownicy, czyli
samochodu zamykającego rajd. Po posprzątaniu odcinka udaliśmy się na obiadek do
bazy. Potem był czas na pogaduchy, wygłupy, a także nocny spacer wśród miliona
gwiazd :)
W niedzielę
nie trzeba było wstawać tak wcześnie, bo nasz odcinek był rzut beretem od bazy.
Na miejscu okazało się, że jednak robimy inny odcinek co początkowo nie wyglądało
ciekawie, ale w końcu wszystko dobrze się skończyło. OS Bazylika był dość
ciekawie usytuowany z bardzo ciekawymi zakrętami, ale na szczęście tylko dwa
razy przejeżdżany. Miałam bardzo sympatycznych gospodarzy od których dostałam
cieplutką herbatkę i mogłam się zagrzać. Po skończeniu rajdu i posprzątaniu
odcinka udaliśmy się do bazy by się rozliczyć. Stamtąd udaliśmy do domku po
drodze zatrzymując się by coś zjeść.
Dziękuję
Grzesiowi i Antosiowi za bardzo mile spędzony czas i nie tylko ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz