piątek, 29 października 2010

3 Rajd Zamkowy 22-23.10.2010

W tym roku jechałam w piątek na rajd, bo robiliśmy zapoznanie i taśmowanie odcinka. Po ostatnim zapoznaniu na Rajdzie Wisły powiedziałam, że tym razem chcę być w ekipie taśmującej.
Po wczesnym wyjeździe z domku udaliśmy się prosto na nasz odcinek by tam zostawić ekipę zapoznawczą, a my udaliśmy się do biura do Huciska by pozbierać taśmę i pręty. Na miejsce dotarliśmy z drobnymi problemami, ale baza była w lesie ;) Po przywitaniu się z władzami poszliśmy się napić herbatki i kawki, a potem załadowaliśmy sprzęt do samochodu Grzesia i udaliśmy się na odcinek. Droga na odcinek była bardzo ciekawa z bardzo poważnie obciążonym bagażnikiem :) Taśmowanie szło nam bardzo fajnie z małymi problemami z mieszkańcami, ale wszystko dobrze się skończyło. 


Po godzinie 4 po południu udaliśmy się do biura by się ze wszystkiego rozliczyć i pozabierać rzeczy na sobotę. Po załadowaniu wszystkiego możliwego do samochodów udaliśmy się do Zawiercia, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg i posiłek. Ośrodek bardzo fajny, pokoje przytulne tylko bez łazienki w środku za to na korytarzu była. Kolacja była w innym ośrodku i trzeba było się trochę przejść, ale bardzo miło się tak spacerowało. Po przyjściu był czas na pogaduchy, a później spać, bo rano znów trzeba było wstać.


Sobota przywitała nas mrozem i chłodem, ale po pysznym śniadanku i ciepłej herbatce już mi to nie przeszkadzało ;) Na odcinku mieliśmy być o 6:00, bo miała przyjechać reszta ekipy. Po przywitaniu się i porozdawaniu koszulek, identyfikatorów i gwizdków wszyscy pojechali się rozstawiać na odcinek, a ekipa PKCowo-Startowa została na miejscu i czekała na godzinę zero, czyli 8:30 kiedy to zaczęły jeździć samochody organizatora. Po porannym zimnie zaczęłam powoli odtajać dzięki słoneczku, herbatce i chłopakom :) Między przejazdami były przerwy i poszłyśmy z panią Janką zagrzać się do samochodu. Na drugim przejeździe było cieplutko, bo słonko grzało mocno, a przy trzecim trochę się zimno zrobiło. Po skończeniu rajdu zabraliśmy się do sprzątania i potem udaliśmy się do biura by się rozliczyć. W między czasie doszło do nieprzyjemnego zgrzytu, który trochę nam zaszkodził. Zjedliśmy kiełbaskę, napiliśmy się herbatki i kawki i po godzinie 22 udaliśmy się do domku, w którym byliśmy przed 1 w nocy.
Dziękuję Grzesiowi i Antosiowi za mile spędzony czas, Paniom Jance i Milusi za wspólną pracę i czas :)

niedziela, 24 października 2010

ORLEN Team na podium Rajdu Maroko

Samochodowa załoga ORLEN Team zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Rajdu Maroka. Dobrze spisali się również motocykliści Jakub Przygoński, który wygrał klasę motocykli z silnikami powyżej 450 centymetrów sześciennych i był czwarty w generalce oraz Marek Dąbrowski, drugi w klasie i dziewiąty w rajdzie.
Ostatni etap rajdu był dość nietypowy jak na rywalizację cross-country. Wszyscy zawodnicy startowali w tym samym czasie. Należało pokonać cztery próby sportowe każda po 39,5 kilometra.

Krzysztof Hołowczyc do dzisiejszej rywalizacji przystępował z jasno określonym celem: zniwelować 58 sekund straty do poprzedzającego go Leonida Novitskyiego i ukończyć rajd na drugim stopniu podium. Jakiekolwiek ściganie na dzisiejszych, krótkich pustynnych OSach byłoby bardzo niebezpieczne. Finalnie załoga ORLEN Team zakończyła etap na czwartej pozycji.

To był bardzo ryzykowny etap. W pierwszym zakręcie nagle znalazły się wszystkie samochody BMW. Szef teamu przed etapem zakazał nam walki o pozycję za wszelką cenę. Ważniejsze było, abyśmy wszyscy znaleźli się na linii mety. Wzięliśmy sobie to do serca i nasza trzecia pozycja w generalce została poniekąd zamrożona. Ten rajd był dla mnie przede wszystkim jednak wielkim testem, a nie walką, na nią będzie dopiero miejsce podczas Dakaru. Bardziej liczył się zespół oraz przetestowanie poszczególnych podzespołów nowego auta i nauczenie się go tak, by móc wykorzystać pełnię jego możliwości. Bardzo się cieszę, że dojechaliśmy do mety, przejechaliśmy wszystkie odcinki specjalne zrobiliśmy wiele kilometrów OSowych i z cała odpowiedzialnością możemy zaliczyć ten rajd do udanych  – powiedział Krzysztof Hołowczyc.

Stawkę samochodową wygrał Stephane Perehansel, który na marokańskich trasach triumfował już po raz trzeci.

Wśród motocyklistów rajd wygrał Cyril Despres. Trudne zadanie miał natomiast Jakub Przygoński, który podczas etapu musiał bardzo kontrolować swoje tempo oraz wypracowywać przewagę nad goniącym go Hiszpanem Jordim Viladoms, który do Przygońskiego tracił niespełna minutę. Kuba na OSach okazał się jednak szybszy.

Zająłem czwarte miejsce w Rajdzie Maroka. Bardzo się z tego cieszę. Jechała tu cała czołówka Dakaru, dziesięciu najszybszych zawodników. Dzisiejszy etap był nietypowy. Cztery pętle, wszyscy startowaliśmy jednocześnie i jechaliśmy w swoim kurzu. Od razu na pierwszym przejeździe się zakopałem i straciłem trochę czasu. Później goniłem. Najważniejsze dla mnie było jednak kontrolować Viladomsa, który tracił do mnie bardzo niewiele. Ta taktyka okazała się skuteczna, wpadłem na metę przed nim i obroniłem pozycję  – powiedział Kuba Przygoński.

W rajdzie jechała ścisła czołówka dakarowa już na motocyklach o pojemności czterysta pięćdziesiąt centymetrów sześciennych. Nikt przypadkowy mnie nie wyprzedził. Zawodnicy, którzy są przede mną będą walczyć o pierwszą piątkę podczas Dakaru  – powiedział Marek Dąbrowski.


Klasyfikacja samochodów na szóstym etapie

1. Stephane Peterhansel/Jean-Paul Cottret (F) BMW X3 CC 1:45.32
2. Leonid Nowickij/Andreas Schulz (RUS/D) BMW X3 CC +1.44
3. Guerlain Chicherit/Michel Perin (F) BMW X3 CC +2.00
4. Krzysztof Hołowczyc/Jean-Marc Fortin (PL/B) BMW X3 CC +3.36
5. Ricardo Leal dos Santos/Paulo Fiuza (P) BMW X3 CC +6.52
6. Pascal Thomasse/Alexandre Winocq (F) Buggy MD +16.57
7. Jerome Pelichet/Eugenie Decre (F/CH) Springbok +19.01
8. Jean-Luc Blanchemain/Jean Brucy (F) Buggy MD +21.38
9. Pierre Lachaume/Denis Schurger (F) Bowler Wildcat +22.36
10. Amir Galliamow/Anton Nikołajew (RUS) Mitsubishi Pajero +22.53

Klasyfikacja generalna samochodów po szóstym etapie

1. Peterhansel 16:33.08, 2. Nowickij +55.28, 3. Hołowczyc +58.18, 4. Pelichet +4:08.13, 5. Chicherit +4:12.54, 6. Sireyjol +4:26.21, 7. dos Santos +4:37.25, 8. Lachaume +4:47.13, 9. Thomasse +5:07.55, 10. Galliamow +6:54.00.

Klasyfikacja motocykli na szóstym etapie

1. Marc Coma (E) KTM 450 1:50.30
2. Helder Rodrigues (P) Yamaha WR 450F +1.31
3. Paulo Goncalves (P) BMW G450 RR +2.47
4. Olivier Pain (F) Yamaha WR 450F +3.31
5. Cyril Despres (F) KTM 450 +5.54
6. Jakub Przygoński (PL) KTM 690 +6.40
7. Jordi Viladoms (E) Yamaha WR 450F +7.58
8. Pedro Olivieira (P) Yamaha WR 450F +13.09
9. Marek Dąbrowski (PL) KTM 690 +15.59
10. Frans Verhoeven (NL) BMW G450 RR +16.33

Klasyfikacja generalna motocykli po szóstym etapie

1, Despres 18:17.25, 2. Rodrigues +5.30, 3. Coma +9.22, 4. Przygoński +34.54, 5. Viladoms +36.46, 6. Verhoeven +1:01.30, 7. Pain +1:39.44, 8. Goncalves +1:54.04, 9. Dąbrowski +3:07.02, 10. Gabari +4:10.02.


źródło: orlenteam.pl

wtorek, 19 października 2010

20 Rajd Dolnośląski 08-10.10.2010

Na ten rajd jechałam pełna obaw, ale też ciekawa tego co się będzie działo :)
Tym razem podpięliśmy się do gliwickiej ekipy. Oczywiście po drodze nie obyło się bez przygód, bo to już jest wpisane w nasze wyjazdy :) Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. 
Po drodze się okazało, że będziemy pracować już w piątek na wieczornym prologu, który miał być poprowadzony ulicami miasta. Nie lubię takich odcinków, bo wtedy jest bardzo dużo ludzi i niekiedy jest problem z ich upilnowaniem. Na szczęście było nas dużo i praktycznie staliśmy co 50 metrów, więc nie było tak źle. Po zakończeniu prologu udaliśmy się do naszej bazy w Dusznikach; pensjonat bardzo fajny, czyściutki z ciepłą wodą i bardzo dobrym posiłkiem. Jak zawsze na rajdach pokoje są koedukacyjne i tym razem spałam z moimi chłopakami :)


W sobotę musieliśmy wcześnie wstać, bo nasz odcinek był daleko i trzeba było do niego dojechać. Po śniadanku i zrobieniu sobie czegoś na drogę udaliśmy się na OS Międzylesie. Bardzo fajne miejscówki mieliśmy, bo staliśmy w dwóch na jednym miejscu i to jeszcze na 2 km przed metą odcinka na bardzo fajnych patelniach, które można było z mojego miejsca oglądać jak zeszła mgła. Mgła była niestety przez cały pierwszy przejazd i połowę drugiego, ale na szczęścia zawodnicy przejechali koło nas bez większych problemów. Niestety wymarzliśmy trochę na tym odcinku i z zadowoleniem przyjęliśmy trzeci przejazd szachownicy, czyli samochodu zamykającego rajd. Po posprzątaniu odcinka udaliśmy się na obiadek do bazy. Potem był czas na pogaduchy, wygłupy, a także nocny spacer wśród miliona gwiazd :)


W niedzielę nie trzeba było wstawać tak wcześnie, bo nasz odcinek był rzut beretem od bazy. Na miejscu okazało się, że jednak robimy inny odcinek co początkowo nie wyglądało ciekawie, ale w końcu wszystko dobrze się skończyło. OS Bazylika był dość ciekawie usytuowany z bardzo ciekawymi zakrętami, ale na szczęście tylko dwa razy przejeżdżany. Miałam bardzo sympatycznych gospodarzy od których dostałam cieplutką herbatkę i mogłam się zagrzać. Po skończeniu rajdu i posprzątaniu odcinka udaliśmy się do bazy by się rozliczyć. Stamtąd udaliśmy do domku po drodze zatrzymując się by coś zjeść.

Dziękuję Grzesiowi i Antosiowi za bardzo mile spędzony czas i nie tylko ;)