W tym roku
jechałam w piątek na rajd, bo robiliśmy zapoznanie i taśmowanie odcinka. Po
ostatnim zapoznaniu na Rajdzie Wisły powiedziałam, że tym razem chcę być w
ekipie taśmującej.
Po wczesnym
wyjeździe z domku udaliśmy się prosto na nasz odcinek by tam zostawić ekipę
zapoznawczą, a my udaliśmy się do biura do Huciska by pozbierać taśmę i pręty.
Na miejsce dotarliśmy z drobnymi problemami, ale baza była w lesie ;) Po
przywitaniu się z władzami poszliśmy się napić herbatki i kawki, a potem
załadowaliśmy sprzęt do samochodu Grzesia i udaliśmy się na odcinek. Droga na
odcinek była bardzo ciekawa z bardzo poważnie obciążonym bagażnikiem :)
Taśmowanie szło nam bardzo fajnie z małymi problemami z mieszkańcami, ale
wszystko dobrze się skończyło.
Po godzinie
4 po południu udaliśmy się do biura by się ze wszystkiego rozliczyć i
pozabierać rzeczy na sobotę. Po załadowaniu wszystkiego możliwego do samochodów
udaliśmy się do Zawiercia, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg i posiłek. Ośrodek
bardzo fajny, pokoje przytulne tylko bez łazienki w środku za to na korytarzu
była. Kolacja była w innym ośrodku i trzeba było się trochę przejść, ale bardzo
miło się tak spacerowało. Po przyjściu był czas na pogaduchy, a później spać,
bo rano znów trzeba było wstać.
Sobota
przywitała nas mrozem i chłodem, ale po pysznym śniadanku i ciepłej herbatce
już mi to nie przeszkadzało ;) Na odcinku mieliśmy być o 6:00, bo miała
przyjechać reszta ekipy. Po przywitaniu się i porozdawaniu koszulek,
identyfikatorów i gwizdków wszyscy pojechali się rozstawiać na odcinek, a ekipa
PKCowo-Startowa została na miejscu i czekała na godzinę zero, czyli 8:30 kiedy
to zaczęły jeździć samochody organizatora. Po porannym zimnie zaczęłam powoli
odtajać dzięki słoneczku, herbatce i chłopakom :) Między przejazdami były
przerwy i poszłyśmy z panią Janką zagrzać się do samochodu. Na drugim
przejeździe było cieplutko, bo słonko grzało mocno, a przy trzecim trochę się
zimno zrobiło. Po skończeniu rajdu zabraliśmy się do sprzątania i potem
udaliśmy się do biura by się rozliczyć. W między czasie doszło do
nieprzyjemnego zgrzytu, który trochę nam zaszkodził. Zjedliśmy kiełbaskę,
napiliśmy się herbatki i kawki i po godzinie 22 udaliśmy się do domku, w którym
byliśmy przed 1 w nocy.
Dziękuję
Grzesiowi i Antosiowi za mile spędzony czas, Paniom Jance i Milusi za wspólną
pracę i czas :)