W deszczową sobotę wybraliśmy się na imprezę rajdową, która
odbywała się w Gliwicach. Pierwszy raz była rozgrywana ta impreza i trochę
zamieszania było, ale wszystko dobrze się skończyło.

Po
dowiedzeniu się, który odcinek jest nasz wzięliśmy się do roboty taśmując
kilometrowy odcinek i ustawiając PKC, START, METĘ LOTNĄ i METĘ STOP. W trakcie
ustawiania przyjechali chłopaki z "Samochodówki" i rozstawili mi
namiot na PKCu, który był zbawieniem dla protokołu, kart i zegara klapkowego ;)
Jeden raz nie zmokłam, bo miałam dach nad głową ;P
Impreza się
trochę opóźniła z powodu długiego zapoznania z trasą, ale te kilka minut szło
przeżyć. Dopiero od drugiej pętli ciągło się niemiłosiernie, bo zawodnicy
startowali co dwie minuty i ciągło się to trochę, ale na szczęście nie było
dużej przerwy do trzeciego przejazdu.
Mokli i
zmarznięci musieliśmy posprzątać trasę, a dopiero potem mogliśmy się udać do
biura na zasłużony posiłek ;) Uczniowie rozstawili grilla i smażyli kiełbaski,
które były bardzo dobrze upieczone, a z domowym chlebem i smalcem to już było
niebo w gębie :D

fot. Radek
Po podbiciu
książeczek sędziowskich, wypisaniu delegacji zapakowaliśmy się do aut i
pojechaliśmy do domków, gdzie jak przypuszczam każdy poszedł pod cieplutki
prysznic by się rozgrzać albo znalazł inny sposób na rozgrzanie, ale w to nie
wnikam ;P
Dzięki za
miło spędzony czas i do zobaczenia na Rajdzie Zamkowym, który już w sobotę
;)
1 komentarz:
Ciekawy blog i ładne zdjęcia :)
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz