poniedziałek, 14 grudnia 2009

II KJS Oświęcimski 13.12.2009

Wczesnym rankiem skoro świt stanęłam by znów być wśród kierowców amatorów w Oświęcimiu ;) Moi rodzice już się przyzwyczaili, że wiecznie gdzieś jeżdżę i nie ma mnie w domu. Mam jednak od Nich pozwolenie na te wyjazdy i to jest bardzo budujące.
Przyjechaliśmy na mniejsce troszkę spóźnieni, ale nic się nie stało, bo biuro też się spóźniło i zaczęło działać godzinę później niż powinno. Mieli organizatorzy braki w ludziach na próbach i niestety zostałyśmy z Madzią same na start i metę, a na komasację miałyśmy dostać dwie osoby z biura. Po porannych problemach i opóźnieniu startu myślałam, że wszystko już pójdzie w porządku, ale było inaczej. 
Przed startem musiałam lecieć do biura po protokoły, bo mi nie dowieźli (dobrze, że biuro było blisko). Potem okazało się, że start jest źle zaznaczony w książce drogowej i trzy razy go przekładałam nim było dobrze. A zegar był na ziemi, bo niestety stolików brak. Masakra. 

Dziękuję załodze w imieniu swoim i Madzi za kochane breloczki. 

Nim ostatnie załogi wyjechały ze startu powoli zaczęły zjeżdżać pierwsze załogi na przegrupowanie. Dziewczyny z biura zajęły się PKC-em wjazdowym, więc my mogłyśmy się udać do biura na parę minut. 
W trakcie komasacji dowiedziałyśmy się, że cała 3 pętla zostaje odwołana i skończymy szybciej. My się ucieszyłyśmy, że nie będziemy marznąć, a załogi nie, bo to była ich ostatnia szansa na poprawę miejsca.

 PKC wyjazdowy z komasacji

Zdążyłyśmy wypuścić załogi z komasacji i trzeba było w szybkim tempie przenieść się na metę, gdzie kosz na śmieci robił za stolik. Jakoś trzeba było dać sobie radę ;) Meta trochę się przeciągła, bo niestety zawodnicy nie przyjeżdżali co dwie minuty tylko co 3, 4, a nawet 5 minut różnicy. Pod koniec zaczęło nam być już zimno i to mocno, ale trzeba było wszystkie załogi zaparkować w parku zamkniętym. Kilka minut po 16 zakończyłyśmy pracę, pozbierałyśmy sprzęt, otaśmowałyśmy park i udałyśmy się do biura by się trochę chociaż rozgrzać. 
Niezawodna herbata z cytryną z termosu potrafi zdziałać cuda, choć nie takie jak ciepła kołderka i towarzystwo obok :P
Madziu dzięki za cały dzień na naszym parkingu, za wygłupy, śpiewy sczególnie "Konstelacji" PINu ;)
Dzięki także wam załogom za ciepłe słowa i uśmiechy w naszą stronę ;)
Do zobaczenia za tydzień na "naszym" ustrońskim. 

Brak komentarzy: