W niedzielę
był sprint w Jaworznie, który był zlokalizowany w bardzo fajnym miejscu. I to
tyle plusów ;)
Byłam z 4
chłopakami także możecie sobie wyobrazić atmosferę w samochodzie ;P Nie było
tak źle jak się wydawało ;) A tak poważnie było bardzo sympatycznie i za to
dziękuję, że wzięliście mnie ze sobą ;)
Pogoda była cudna, więc nie trzeba było marznąć tylko się grzać w słonku, które do startu, czyli do godziny 11 wyjżało zza chmurek i grzało nas tak do 15; potem niestety powoli zachodziło i się zrobiło zimniej i ciemno.
Stałam sobie
tym razem na zabezpieczeniu na bardzo fajnym łuku, gdzie wszystko widziałam,
ale jak na złość nie miałam porządnego aparatu ze sobą. Coś tam sobie porobiłam
zdjęć, bo kibiców nie trzeba było pilnować ;)
Przejazdy
były 4. W środku zrobili nam dłuższą przerwę na gorący posiłek, który niestety
był nie dla mnie, ale przynajmniej zagrzałam się ciepłą herbatką ;)
Po przerwie
zawodnicy zaczęli na nowo jeździć i trzeba przyznać, że były to przejazdy o
wiele lepsze niż te przed przerwą ;) Parę razy było gorąco koło znaku, który
niedaleko mnie był, ale nikt w niego nie rąbnął ;) Maluszki latały, większe
samochody też także miałam co oglądać ;)
Po
skończeniu poczekaliśmy na pieczątkę do książeczek i udaliśmy się do
domku.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz