poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Pierwsza opalenizna i pech Kubicy


Wczoraj byłam na sprincie w Tychach pomagać przy obsłudze. Dostałam mój kochany PKC i nawet zrobili mnie kierownikiem co umieścili w regulaminie ;) Było ponad sto załóg, które rywalizowały parami co jeszcze bardziej było widowiskowe. Trochę zamieszania się zrobiło na początku, bo niektórzy nie potrafili znaleźć swoich par do rywalizacji i musieliśmy ich gonić, ale przy kolejnych przejazdach było już ok. Po sończonej pracy czekała na nas kiełbasa z grilla, która smakowała mi jak nigdy przedtem; chyba dlatego, że trzeba się było trochę powkurzać i powykłucać.
Pogoda dopisała, słonko grzało i opaliłam się ;) Moja pierwsza i mam nadzieję, że nie ostatnia opalenizna tego roku :)




Tym razem nie oglądałam GP Malezji, ale i tak się dowiedziałam o dramacie Roberta. Nie ma szczęścia w tym sezonie, bo to już drugi wyścig, którego nie ukończył. W bolidzie zapalił się silnik i po 3 okrążeniach Kubica zakończył ściganie. Sam wyścig też był dramatyczny, bo po 32 okrążeniach został przerwany przez ulewny deszcz. Wygrał Button przed Heidfeldem i Glockiem.

Brak komentarzy: