Wczoraj
byłam na sprincie w Tychach pomagać przy obsłudze. Dostałam mój kochany PKC i
nawet zrobili mnie kierownikiem co umieścili w regulaminie ;) Było ponad sto
załóg, które rywalizowały parami co jeszcze bardziej było widowiskowe. Trochę
zamieszania się zrobiło na początku, bo niektórzy nie potrafili znaleźć swoich
par do rywalizacji i musieliśmy ich gonić, ale przy kolejnych przejazdach było
już ok. Po sończonej pracy czekała na nas kiełbasa z grilla, która smakowała mi
jak nigdy przedtem; chyba dlatego, że trzeba się było trochę powkurzać i
powykłucać.
Pogoda
dopisała, słonko grzało i opaliłam się ;) Moja pierwsza i mam nadzieję, że nie
ostatnia opalenizna tego roku :)
Tym razem nie oglądałam GP Malezji, ale i tak się
dowiedziałam o dramacie Roberta. Nie ma szczęścia w tym sezonie, bo to już
drugi wyścig, którego nie ukończył. W bolidzie zapalił się silnik i po 3
okrążeniach Kubica zakończył ściganie. Sam wyścig też był dramatyczny, bo po 32
okrążeniach został przerwany przez ulewny deszcz. Wygrał Button przed
Heidfeldem i Glockiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz