czwartek, 24 grudnia 2009

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia



Magia Świąt to dziecięca wiara w Świętego Mikołaja,
spokojna rozmowa z bliskimi przy kominku,
rozleniwiony telefon, zaspany budzik
i śnieg, który nie jest utrapieniem.

Magicznych Świąt Bożego Narodzenia
oraz wszystkiego co najlepsze w Nowym 2010 Roku.



poniedziałek, 21 grudnia 2009

RallySprint Będzińska Zima i KJS Ustroński

RallySprint Będzińska Zima 19.12.2009 
W sobotę wybraliśmy się w ósemkę do Będzina by pomóc w zabezpieczeniu sprintu, który odbywał się na terenie ośrodka sportowego. Pogoda typowo zimowa z trzaskającym mrozem i śniegiem, ale nam to nie przeszkadza ;) Moja siostra stwierdziła dzień wcześniej, że mam świra.
O godzinie 10:45 rozpoczęła się rywalizacja 35 załóg, które przejeżdżały trasę trzykrotnie. Miałam bardzo fajne miejsce przy szykanie, którą zajmowali się Robert i Marcin. Ja byłam odpowiedzialna za ludzi przemieszczających się po chodnikach. Pierwsza pętla minęła bez zakłóceń natomiast druga pętla była w połowie przerwana, bo straż i karetka dostały wezwanie do wypadku, który zdarzył się na skrzyżowaniu niedaleko nas. Mieliśmy przymusową półgodzinną przerwę, z której skorzystaliśmy z przyjemnością by zjeść ciepły posiłek - grochówkę. Po przerwie dokończyliśmy drugi przejazd, potem była króciutka przerwa i trzeci przejazd. O 15:30 mieliśmy skończone i mogliśmy posprzątać taśmy i opony.
Udaliśmy się do biura by podbić książeczki i się rozliczyć, a przy okazji odtajaliśmy trochę po całym dniu na mrozie. Po miłych wygłupach pojechaliśmy do domu. Powrót był z przygodami, ale na szczęście nic poważnego nikomu się nie stało.
Dziękuję Robertowi i Marcinowi za wspólne marznięcie, przebieżki i herbatki ;)
Ekipie za szalone wygłupy w drodze.

KJS Ustroński 20.12.2009 
Wczesnym rankiem udaliśmy się do Ustronia, gdzie czekał na nas PKC przed BK. Na miejscu okazało się, że go jednak nie będzie, bo panowie "techniczni" się spóźnili. Także siedzieliśmy sobie w biurze czekając do startu, który był zaplanowany na 10:30. Przespacerowałam się trochę po rynku w Ustroniu i udałam się z powrotem do biura, gdzie porozdzielaliśmy dokumenty na punkty. 
Start odbył się punktualnie w "podziemnym" parkingu. Wystartowało 38 załóg by rywalizować na 3 placach usytuowanych w Bażanowicach i Ustroniu. Po pierwszej pętli odpadła jedna załoga, po drugiej też, a na metę dojechało 35 załóg. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Zawodnicy mam nadzieję, że mieli dużo zabawy jeżdżąc po śniegu na koniec sezonu. Zwycięzcami kjs-u, choć nie uznaje się generalki zostali nasi koledzy sędziowie, którzy tym razem postanowili wystartować. 
Puchary wręczali pani dyrektor hotelu oraz Kajetan Kajetanowicz, który na zakończenie wspólnie z Olą złożył nam wszystkim życzenia świąteczne.
Po skończeniu wszystkiego również my sędziowie złożyliśmy sobie życzenia świąteczno-noworoczne.
Mam nadzieję, że w takim samym gronie będziemy się spotykać w przyszłym roku ;) 

poniedziałek, 14 grudnia 2009

II KJS Oświęcimski 13.12.2009

Wczesnym rankiem skoro świt stanęłam by znów być wśród kierowców amatorów w Oświęcimiu ;) Moi rodzice już się przyzwyczaili, że wiecznie gdzieś jeżdżę i nie ma mnie w domu. Mam jednak od Nich pozwolenie na te wyjazdy i to jest bardzo budujące.
Przyjechaliśmy na mniejsce troszkę spóźnieni, ale nic się nie stało, bo biuro też się spóźniło i zaczęło działać godzinę później niż powinno. Mieli organizatorzy braki w ludziach na próbach i niestety zostałyśmy z Madzią same na start i metę, a na komasację miałyśmy dostać dwie osoby z biura. Po porannych problemach i opóźnieniu startu myślałam, że wszystko już pójdzie w porządku, ale było inaczej. 
Przed startem musiałam lecieć do biura po protokoły, bo mi nie dowieźli (dobrze, że biuro było blisko). Potem okazało się, że start jest źle zaznaczony w książce drogowej i trzy razy go przekładałam nim było dobrze. A zegar był na ziemi, bo niestety stolików brak. Masakra. 

Dziękuję załodze w imieniu swoim i Madzi za kochane breloczki. 

Nim ostatnie załogi wyjechały ze startu powoli zaczęły zjeżdżać pierwsze załogi na przegrupowanie. Dziewczyny z biura zajęły się PKC-em wjazdowym, więc my mogłyśmy się udać do biura na parę minut. 
W trakcie komasacji dowiedziałyśmy się, że cała 3 pętla zostaje odwołana i skończymy szybciej. My się ucieszyłyśmy, że nie będziemy marznąć, a załogi nie, bo to była ich ostatnia szansa na poprawę miejsca.

 PKC wyjazdowy z komasacji

Zdążyłyśmy wypuścić załogi z komasacji i trzeba było w szybkim tempie przenieść się na metę, gdzie kosz na śmieci robił za stolik. Jakoś trzeba było dać sobie radę ;) Meta trochę się przeciągła, bo niestety zawodnicy nie przyjeżdżali co dwie minuty tylko co 3, 4, a nawet 5 minut różnicy. Pod koniec zaczęło nam być już zimno i to mocno, ale trzeba było wszystkie załogi zaparkować w parku zamkniętym. Kilka minut po 16 zakończyłyśmy pracę, pozbierałyśmy sprzęt, otaśmowałyśmy park i udałyśmy się do biura by się trochę chociaż rozgrzać. 
Niezawodna herbata z cytryną z termosu potrafi zdziałać cuda, choć nie takie jak ciepła kołderka i towarzystwo obok :P
Madziu dzięki za cały dzień na naszym parkingu, za wygłupy, śpiewy sczególnie "Konstelacji" PINu ;)
Dzięki także wam załogom za ciepłe słowa i uśmiechy w naszą stronę ;)
Do zobaczenia za tydzień na "naszym" ustrońskim. 

czwartek, 3 grudnia 2009

II Jawor Sprint 29.11.2009

W niedzielę był sprint w Jaworznie, który był zlokalizowany w bardzo fajnym miejscu. I to tyle plusów ;) 
Byłam z 4 chłopakami także możecie sobie wyobrazić atmosferę w samochodzie ;P Nie było tak źle jak się wydawało ;) A tak poważnie było bardzo sympatycznie i za to dziękuję, że wzięliście mnie ze sobą ;)


Pogoda była cudna, więc nie trzeba było marznąć tylko się grzać w słonku, które do startu, czyli do godziny 11 wyjżało zza chmurek i grzało nas tak do 15; potem niestety powoli zachodziło i się zrobiło zimniej i ciemno.
Stałam sobie tym razem na zabezpieczeniu na bardzo fajnym łuku, gdzie wszystko widziałam, ale jak na złość nie miałam porządnego aparatu ze sobą. Coś tam sobie porobiłam zdjęć, bo kibiców nie trzeba było pilnować ;)



Przejazdy były 4. W środku zrobili nam dłuższą przerwę na gorący posiłek, który niestety był nie dla mnie, ale przynajmniej zagrzałam się ciepłą herbatką ;) 
Po przerwie zawodnicy zaczęli na nowo jeździć i trzeba przyznać, że były to przejazdy o wiele lepsze niż te przed przerwą ;) Parę razy było gorąco koło znaku, który niedaleko mnie był, ale nikt w niego nie rąbnął ;) Maluszki latały, większe samochody też także miałam co oglądać ;) 
Po skończeniu poczekaliśmy na pieczątkę do książeczek i udaliśmy się do domku.