Trochę martwiłam się o pogodę, ale na szczęście nie było tak źle i można było pochodzić po górach, pospacerować (było gdzie). Pochodziliśmy też trochę po centrum Wisły, pozaglądali jak i co się pozmieniało, bo zawsze się coś zmienia...
Udało się dwa razy wyskoczyć w góry - na Kamienny i na Pętlę Cieńkowską.
Na Kamienny wybraliśmy się 1-go maja na tradycyjny złaz 1-wszo majowy. Pogoda dopisała - słońce i lekki wiatr towarzyszył nam przez całą wędrówkę. Wyruszyliśmy z Tatą zielonym szlakiem z Wisły Nowa Osada, który w początkowej fazie biegnie obok wyciągu krzesełkowego by później "przeciąć" wyciąg i wejść do lasu, gdzie możemy się schronić przed słońcem. Dalej wspinamy się na Smerekowiec by później zejść w dół i połączyć się ze szlakiem żółtym, który idzie od Przełęczy Salmopolskiej. Dochodzimy do Trzech Kopcy Wiślańskich i za jakieś 20 minut jesteśmy na Kamiennym. Tam upiekłam sobie kiełbaskę na ognisku co już jest tradycją :) Pogadaliśmy ze znajomymi i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wróciliśmy się żółtym szlakiem na Trzy Kopce Wiślańskie i stamtąd poszliśmy zielonym szlakiem do Gościejowa. Jak na pierwszy raz w górach po roku to było nieźle ;)
Parę dni później poszliśmy na Pętlę Cieńkowską. Rozpoczęliśmy ją od Cieńkowa, wyjechaliśmy wyciągiem na górę i przeszliśmy sobie spacerkiem do skoczni narciarskiej im. Adama Małysza. Fajne miejsce na odpoczynek, rozmyślanie, pobycie samemu ze sobą, naturą.
Popołudniami i wieczorami wybieraliśmy się na spacery, gdzie podziwialiśmy takie widoki.
Górny lewy róg to widok z mojego pokoju :)
Człowiek fantastycznie odpoczął i naładował baterię na kolejne miesiące pracy, bo mój urlop dopiero początkiem października.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz