Uwielbiam ten rajd :) A za co? Za trasę, obsadę, warunki panujące przez cały
rajd, a przede wszystkim za to, że jest nieprzewidywalny. To chyba jedyny taki
rajd w kalendarzu MŚ.
W tym roku było bardziej ciekawie, bo Robert Kubica zaczął startować w MŚ
samochodem WRC także było podwójnie ciekawie i emocjonujące. Kolejnym rajdowcem
za którego trzymałam kciuki to Bryan Bouffier, który przez parę lat startował w
Polsce.
Robert fantastycznie spisywał się na początku rajdu, gdzie po 2 oesach
prowadził w rajdzie. Potem trochę zwolnił, ale pierwszy dzień rajdu zakończył
na 3 miejscu za Bryanem Bouffierem i Krisem Meekem. A faworyt Sebastien Ogier
był dopiero czwarty.
Drugi dzień zapowiadał się ciekawie, bo pierwsza czwórka zaczęła ostrą
rywalizację między sobą, którą na nasze nieszczęście przegrał Robert. Na 9
oesie niestety wypadł z trasy i już na nią nie powrócił. Także dla mnie rajd
był tylko troszeczkę mniej emocjonujący.
Zacięta rywalizacja pomiędzy dwoma Francuzami zakończyła się zwycięstwem
kolejnego Sebastiena :)
W pierwszym rajdzie w sezonie zwyciężył Ogier przed Bouffierem i Meekem.
Kolejny rajd odbędzie się w Szwecji, czyli zapowiada się typowo zimowy rajd i
zobaczymy jak tam poradzi sobie RK.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz