W niedzielę
na terenie byłej kopalni Morcinek w Kaczycach odbył się Super Sprint. Jego
dyrektorem został Marcin. Pogoda nie zapowiadała się za bardzo optymistycznie,
ale udało się i nie padało :)
Sprint
rozpoczął się z lekkim opóźnieniem, bo karetka przyjechała później niż miała.
Oprócz tego incydentu wszystko odbyło się bez przeszkód.
Z samego
rana z Antosiem i Pawłem poustawialiśmy próbę i chwyciliśmy się za taśmowanie.
Potem przyjechała reszta ekipy i pomogła nam. Tradycyjnie byłam na PKC-u z
Madzią, z którą już dość dawno się nie widziałam i trochę pogadałyśmy. Cztery
przejazdy, które zafundował zawodnikom dyrektor odbyły się z jednym wypadkiem,
ale na szczęście nic się nikomu nie stało.
Sprint
myślę, że możemy zaliczyć do udanych. Zobaczymy jeszcze jaką ocenę wystawi nam
ZSS, ale myślę, że nie będzie tak źle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz