Pogoda
zapowiadała się fajnie, a i impreza też. Tym razem jechałam wcześniej z
chłopakami, bo umówiliśmy się, że otaśmujemy odcinek wcześniej i w dniu rajdu
będzie spokój. Niestety chłopaki się za długo wybierali się z domu i
dojechaliśmy do Tychów po 22 i o taśmowaniu po ciemku nie było mowy. Po
przyjechaniu do biura i odebraniu dokumentów dostaliśmy kolację, pogadaliśmy
trochę, a potem pojechaliśmy do kolegi na nocleg.
Następnego
dnia była dość wczesna pobudka, bo o 5 rano mieliśmy być na torze by pobrać
sprzęt, a o 6:00 było już zapoznanie z trasą. Z Sebastianem zostałam na mecie
odcinka, gdzie było w miarę rześko, bo pod koniec zapoznania to się już
porządna pogoda zrobiła. Przebrałam się w spodenki i opalałam się do woli
czekając by ktoś po nas przyjechał i zabrał nas na start :)
Po
przyjechaniu na start przywitałam się z resztą ekipy i powoli zaczynaliśmy
pracę. Dla mnie był przeznaczony PKC :) Z tatą tworzymy zgrany duet i wszyscy
wiedzą, że ten punkt "chodzi" bez problemu :) Niestety pożarły nas
komary i to dość porządnie. Leczyłam się potem dwa dni z opuchlizn. Rajd
przeszedł bez problemu za co dostaliśmy pochwałę od ZSSu i delegata :) Był to
także debiut Antosia w roli Kierownika Zabezpieczenia Odcinka. Debiut wypadł na
6 :) W wolnych chwilach opalałyśmy się z Madzią w cieniu, bo na szczęście go
miałyśmy :) Klaudia tym razem była na mecie stop i widziałam się z nią dopiero
po skończeniu.
Po godzinie
18 zakończyliśmy pracę, posprzątaliśmy i udaliśmy się do biura by się
rozliczyć. Po jakiś 2 godzinach udaliśmy się do domu.
Dziękuję
wszystkim za mile spędzony czas :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz