Wczorajszy
wyjazd przejdzie do historii pod względem czekania na start pierwszej
załogi - całe 4 godziny bezczynnego siedzenia i nic nie robienia. Masakra!
Po mocnym
już opaleniu się rozpoczęły się zawody. Nasz PKC zlokalizowano na asfalcie, pod
niebieściutkim niebem z mocnym słoneczkiem, które nam już dało się w kość.
Madzia zajęła się protokołem i zegarem, a ja miałam pod opieką karty. Na
nieszczęście tym razem nie było za dużo przerw, ale na chwilę przynajmniej
chowałyśmy się do cienia.
Sama impreza
bardzo fajna, bo 3 liga i 1 runda mistrzostw śląska także było co podziwiać :)
Kierowcy prezentowali przeróżne umiejętności; jednym szło lepiej innym gorzej,
ale ogólnie bardzo fajnie. Na sam koniec mieliśmy przerwę, bo jednemu z
samochodów olej wyciekł, ale na szczęście nic się nie stało.
Po
skończeniu udaliśmy się na rozliczenie i z przystankiem na jedzonko udaliśmy
się do domków.
Dziękuję
Madzi za wspólną pracę i palenie się na słońcu, bo opalanie się to nie było
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz