sobota, 8 maja 2010

Rallye OiLibya Tunisie 1-7.05.2010

Motocykliści ORLEN Team uplasowali się w ścisłej czołówce zakończonego dzisiaj(7.5.) Rajdu Tunezji – drugiej rundy Mistrzostw Świata cross-country. Jakub Przygoński w klasyfikacji końcowej był drugi, Jacek Czachor trzeci, a Marek Dąbrowski czwarty.
Szósty, ostatni odcinek specjalny został rozegrany w bardzo trudnych warunkach. Poranna burza piaskowa kompletnie ograniczyła widoczność i organizatorzy zastanawiali się, czy w ogóle wypuścić rajdowców na trasę. Etap najszybciej pokonał zwycięzca tegorocznego Rajdu Tunezji Hiszpan Mark Coma. Było to jego czwarte z rzędu zwycięstwo.

Przygoński do ostatniego dnia utrzymywał pozycję lidera klasyfikacji motocykli powyżej 450 centymetrów sześciennych. Do dzisiejszej rywalizacji przystępował z 14-sekundową przewagą nad Comą. Pomimo determinacji i woli zwycięstwa nie był w stanie jednak dotrzymać tempa doświadczonemu Hiszpanowi. Polak miał problemy nawigacyjne i stracił cenne sekundy. Ostatecznie zajął drugie miejsce. Jest to jak dotąd jego najlepszy wynik w eliminacji Mistrzostw Świata. Kuba awansował na trzecią pozycję w łącznej klasyfikacji Mistrzostw Świata z wynikiem 37 punktów.
Jakub Przygoński: – Jestem bardzo zadowolony z drugiego miejsca. Dzisiejszy odcinek był bardzo ciężki. Silny wiatr spowodował burzę piaskową. Pył był wszędzie, a ziarenka piasku dostawały się pod nasze gogle. Nie było nic widać nawet na odległość jednego metra. Ciężko było odgadnąć ukształtowanie terenu, nie wiedziałem kiedy wjeżdżam na wydmę, a kiedy z niej zjeżdżam, nawet mety nie było widać. Wszystkie odcinki przez cały rajd bardzo dobrze mi szły, nie miałem żadnych problemów technicznych. Chciałbym podziękować mechanikowi ORLEN Team Wojtkowi Szczepańskiemu, który bardzo dobrze przygotował nasze motocykle. Podczas rajdu udało mi się nawiązać bezpośrednią rywalizację z najlepszym w tej chwili motocyklistą świata – Markiem Comą. Jeszcze rok temu przegrywałem z nim notorycznie, teraz udaje mi się nawet czasem mu zagrozić. Zdaję sobie sprawę jednak, że jeszcze dużo przede mną by dorównać poziomowi Hiszpana. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości zdołam z nim wygrać.

Jacek Czachor cały rajd przejechał równym, szybkim tempem. Na ostatnim etapie udało mu się wyprzedzić Marka Dąbrowskiego, którego gonił przez całą eliminację. Znakomity wynik w Rajdzie Tunezji dał Czachorowi awans w łącznej klasyfikacji do Mistrzostw Świata na drugą pozycję z wynikiem 40 punktów. Na mecie kapitan ORLEN Team był najbardziej zadowolony z rewelacyjnego wyniku całego zespołu oraz świetnej współpracy pomiędzy mechanikami oraz zawodnikami.
Jacek Czachor: - Jako Kapitan cieszę się, że wszyscy zajęli tak wysokie pozycje. Jesteśmy w ścisłej czołówce i w tym nie ma żadnego przypadku. Należy zwrócić uwagę na wysoką formę Marka, który przez cały rajd jechał równym tempem i ciężko było mi go dogonić. Kuba szybko się rozwija i daje powody, by myśleć o nim jako o zawodniku z pierwszej trójki na Dakarze. Mamy wysoką formę już na początku sezonu, a dobry wynik wpływa na wysokie morale. Wszyscy mamy dużą chęć walki, współpraca w zespole jest bardzo dobra i chce nam się trenować. Na początku sezonu powiedzieliśmy, że będziemy walczyć o jak najwyższe pozycje na Dakarze i sukcesywnie realizujemy plan.
   
Bohaterem Rajdu jest niewątpliwie Marek Dąbrowski, który szybko powraca do dawnej formy. Rok temu przeszedł bardzo poważną operację kontuzjowanego barku, dzisiaj osiąga rewelacyjny wynik i dowodzi, że nadal potrafi jeździć na poziomie światowej czołówki. Czwarte miejsce zagwarantowało mu awans w Mistrzostwach Świata na szóstą pozycję z wynikiem 18 punktów.
Marek Dąbrowski: - Rzeczywiście ten rajd się dla mnie dobrze układał. Dzisiaj był dzień prawdy. Cały czas jechaliśmy wyłącznie na licznik i roadbook oraz głównie po śladach, które byliśmy w stanie wypatrzeć. Niewiele było jednak widać z powodu piachu. Trochę poruszaliśmy się na wyczucie i było w tym sporo loterii. Pomimo to ukończyłem zawody na wysokiej pozycji. Mam dobrą formę i jestem szczęśliwy.

Kolejna eliminacja mistrzostw Świata już za miesiąc, będzie to Sardegna Rally Race.

Rajd górski

-->
Dzisiaj wybrałam się z tatą na XXXIII Młodzieżowy Rajd Górski „Powitanie wiosny”, którego meta znajdowała się na Stożku.

Wybraliśmy się zielonym szlakiem z Wisły Łabajów, którym już dawno nie szliśmy. Ten sam szlak wybrało jeszcze parę innych drużyn szkolnych, które po drodze mijaliśmy. Po 45 minutowym spacerku zawitaliśmy do schroniska, gdzie znajdowały się już niektóre drużyny.





Przywitaliśmy się ze wszystkimi znajomymi i udaliśmy się do schroniska, gdzie było pusto coś zjeść. Po herbatce i kawce pokręciliśmy się jeszcze na zewnątrz; porobiłam zdjęcia do konkursu, porozmawialiśmy i udaliśmy się w drogę powrotną. Wybraliśmy szlak żółty do Wisły Dziechcinki. Szlak trochę był zniszczony przez zwózkę drewna, ale doszliśmy do asfaltu i już potem było tylko 30 minut drogi. Po dotarciu na dół sprawdziliśmy autobusy do domku, a że mieliśmy czas poszliśmy sobie do muzeum Małysza pooglądać jego trofea. Ma tego mnóstwo i trochę tam zabyliśmy ;)



Pogoda nam dopisała chociaż do opalania w pełnym słoneczku to jeszcze trochę brakowało, ale było cudnie ;)

poniedziałek, 3 maja 2010

Rozpoczęcie sezonu turystycznego

Tradycyjnie jak co roku 1-go maja wybrałam się z tatą na Kamienny, gdzie oficjalnie rozpoczynamy wędrowanie po górach. W tym roku pogoda nam nie dopisała, ale nie przeszkodziła by spotkać się i pobyć w swoim towarzystwie ;)

Skróciliśmy trochę trasę naszej wędrówki z powodu porannej ulewy i burzy i wybraliśmy się z Wisły żółtym szlakiem w godzinny spacer. Po drodze spotkaliśmy salamandrę plamistą, która chowała się przed deszczem w liściach. Po drodze już nie padało i można było ściągnąć peleryny i iść dalej w krótkim rękawie.

Na górze było już dość dużo ludzi, których nie odstraszyła pogoda. Przywitaliśmy się ze wszystkimi, wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej, przybiliśmy pieczątki i poszliśmy sobie upiec kiełbaski nad ogniskiem. Już dawno nie jadłam takiej kiełbaski. Pychota :)

Po posiłku, herbatce i kawce chwyciłam za aparat i uwieczniłam zamglony dzień na konkurs organizowany przez PTTK Cieszyn z okazji 100-lecia tej organizacji ;)

Koło południa pożegnaliśmy się i udaliśmy się w drogę powrotną. Na dole zrobiła się fantastyczna pogoda, która trochę za późno przyszła, ale mówi się trudno. Poopalaliśmy się na deptaku, zjedliśmy śniadanko i udaliśmy się w kierunku PKS-u skąd pojechaliśmy do domku.

Mam nadzieję, że za tydzień na rajdzie szkolnym będzie trochę lepsza pogoda ;)