czwartek, 28 maja 2009

GP Monako

Hegemonia zespołu Brawn GP w mistrzostwach świata Formuły 1 trwa dalej. Kierowcy brytyjskiego zespołu zbudowanego na bazie Hondy, po raz kolejny w tym sezonie zdobyli dublet. Tym razem Jenson Button i Rubens Barrichello triumfowali na ulicach Księstwa Monako w najbardziej prestiżowym wyścigu sezonu. Na ciasnych i krętych ulicach Monte Carlo jedynie kierowcy Ferrari byli w stanie spróbować nawiązać walkę z liderami obu klasyfikacji mistrzostw świata, niestety już na starcie Kimi Raikkonen oddał pozycję Rubensowi Barrichello, a po swoim drugim pit stopie, gdy miał jeszcze szansę wyprzedzić Brazylijczyka, błąd podczas zmiany kół popełnił zespół, tym samym niwecząc szanse Fina na drugie miejsce w GP Monako. Ostatecznie Raikkonen przekroczył linię mety na wysokiej, trzeciej pozycji, przed swoim kolegą z zespołu- Felipe Massą. Na piątym miejscu linię mety przekroczył Mark Webber, który finiszował przed Nico Rosbergiem i Fernando Alonso. 


Na 30 okrążeniu do boksów po raz drugi zjechał Robert Kubica, który startował z mocno obciążonym bolidem. Jak się okazało był to koniec wyścigu Polaka, w którego bolidzie ponownie pojawiły się problemy z układem hamulcowym. Nick Heidfeld miał więcej szczęścia, jednak linię mety przekroczył na odległej, 12 pozycji.

Robert Kubica „Mieliśmy problemy przez cały weekend. Miałem problem na starcie i spadłem na koniec stawki. Potem złapałem kapcia w tylnej prawej oponie. Po koniecznym pit stopie miałem dobre okrążenia obciążonym bolidem- biorąc pod uwagę jego potencjał. Ostatecznie musiałem wycofać się z powodu problemów z hamulcami.”

niedziela, 17 maja 2009

37 Rajd Elmot-Krause

W czwartek na dobre rozpoczął się sezon rajdowy w Polsce. Elmot był pierwszą eliminacją RSMP. Trzymałam kciuki za Kajtka, który w tym roku jeździ Subaru Imprezą N15. Wszyscy mówili, że to będzie błąd, bo w zeszłym sezonie jeździł lancerem i wyniki były dobre, a inni co jeździli imprezą nie za dobrze kończyli rajdy. Kajtek jednak tak zadecydował i trzeba się było z tym pogodzić. Liczyłam na dobry występ i się nie zawiodłam. Obstawiałam pierwszą 5, a tu taki sukces.

Po pierwszym słonecznym dniu Kajetan zajmował 2 miejsce tuż za Kucharem, a przed Czopikiem. W drugim dniu pogoda się trochę popsuła, zaczął padać deszcz i w tych warunkach najlepszy okazał się Bouffier, który wygrał drugi dzień przed Sołowowem i Kuzajem. Kajetan skończył drugi dzień na 4 miejscu. Sumując oba dni Kajetan Kajetanowicz wygrał cały rajd przed Tomkiem Kucharem i Michałem Sołowowem. Nikt nie stawiał na Kajtka, bo nie jechał samochodem S2000 tylko Subaru, które nie miało prawa wygrać według znawców. Kajtek udowodnił, że jest inaczej ;)

Kajetan Kajetanowicz: - Jestem bardzo szczęśliwy! Myślę, że cały zespół jest zadowolony i chyba nikt nie spodziewał się, że w tym rajdzie wygra Subaru. Uwielbiam Elmot, zwyciężyłem tutaj po raz drugi w swojej karierze. Jesteśmy dobrej myśli, natomiast nie wpadamy w euforię przed kolejnymi rundami. Czeka nas dużo pracy, jeszcze nie jesteśmy najszybsi i będziemy pracować nad tym, żeby być w coraz lepszej formie. Zwyciężyłem z autami Super 2000. To świadczy o tym, że mieliśmy sporo szczęścia. Pomógł nam doskonały zespół i świetny samochód. Tak naprawdę wynik zależy od wielu czynników. Czuliśmy się dobrze i to były nasze dwa dni. Jednak nie możemy zachłysnąć się tym sukcesem i spocząć na laurach.

Jacek Rathe: – Nie wyobrażałem sobie tak doskonałego wyniku! W najśmielszych snach nie spodziewałem się, że wygramy Rajd Elmot. To były dwa fantastyczne dni, Kajto wykonał kawał bardzo dobrej roboty. Ale też muszę podkreślić, że cały zespół pracował doskonale. Mamy świetne auto i jak się okazuje, przy umiejętnościach Kajtka, tym samochodem można walczyć z Super 2000. Jestem taki szczęśliwy! Jeżdżę już bardzo długo i od dwunastu lat czekałem na wygranie rajdu w klasyfikacji generalnej, i w końcu się udało... Mam nadzieję, że Kajetan był zadowolony z naszej współpracy przez te dwa dni. W przyszłość patrzę optymistycznie, choć na pewno nie będzie łatwo.  

Drugi reprezentant Automobilklubu Cieszyńskiego Zbyszek Cieślar z pilotem Adamem Ogiermanem w Renault Clio uplasował się na 18 pozycji.

Wczoraj także rywalizowali zawodnicy z RPP, a wśród nich nasi reprezentanci: Jurek Tomaszczyk/Mateusz Martynek w Hondzie Civic VTI zajęli 6 miejsce, Damian Tomala/Marcin Kowalik w Citroenie Saxo zajęli 43 miejsce, Adrian Kargol/Arkadiusz Jaworski w Fiacie SC Sporting zajęli 52 miejsce i Grzegorz Gaś/Tomasz Wawrzyczek w Suzuki Swifcie zajęli 57 miejsce.

źródło: rallyonline.pl, rajdelmot.pl

środa, 13 maja 2009

GP Hiszpanii

Powoli tradycją staje się to, że wyścig formuły 1 wygrywa Janson Button i tak tym razem się stało. Nikt nie zaszkodził mu w odniesieniu 4 zwycięstwa w tym sezonie. Drugi na mecie był Rubens Barrichello, a trzeci Mark Webber.


Wyścig o GP Hiszpanii rozpoczął się od sporego zamieszania i kolizji czterech bolidów, po której na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Sprawcą całego zdarzenia był Jarno Trulli, który zbyt szeroko pojechał na jednym z zakrętów i zajechał drogę Adrianowi Sutilowi. Reszta wypadków potoczyła się lawinowo. Jeszcze na pierwszym okrążeniu obok wspomnianych kierowców swój udział w wyścigu zakończyli obaj zawodnicy Toro Rosso, a Giancarlo Fisichella i Kazuki Nakajima musieli zjechać do boksów na wymianę nosa.


Formuła 1 rzadko kiedy bywa jednak nudna. Z wyścigiem bardzo szybko pożegnał się Heikki Kovalainen, w którego bolidzie posłuszeństwa odmówiła skrzynia biegów. Drugi Fin w stawce, Kimi Raikkonen, reprezentujący zespół Ferrari także nie przekroczył z powodu awarii linii mety GP Hiszpanii, a po drugim pit stopie Felipe Massy, który wtedy jechał na pewnym czwartym miejscu, okazało się że brakuje paliwa, aby ukończyć wyścig pełnym tempem wyścigowym. Brazylijczyk oszczędzając paliwo najpierw musiał przepuścić Sebastiana Vettela, a później ku radość tysięcy fanów na torze z okazji skorzystał także Fernando Alonso. Ostatecznie Massa przekroczył linię mety na szóstej pozycji przed Heidfeldem i Rosbergiem.

Robert Kubica-„Na starcie straciłem kilka pozycji z powodu problemu ze sprzęgłem. Ale to był dopiero początek trudnego wyścigu. Po okresie neutralizacji mój bolid nie miał w ogóle przyczepności. Nie mogłem naciskać, a bolid ślizgał się wszędzie. Naprawdę nie wiem co się stało. Do wczorajszej trzeciej części kwalifikacji wszystko było w porządku, a osiągi bolidu były dobre, Ale dzisiaj nic nie mogłem zrobić. Musimy przeanalizować co się tu stało.”

niedziela, 3 maja 2009

Rallye OiLibya Tunisie i Abu Dhabi Desert Challenge

Jacek Czachor zajął ósmą pozycję w klasyfikacji generalnej Rajdu Tunezji. Zawodnik ORLEN Team na mecie dzisiejszego, ostatniego etapu był dwunasty. Rajd wygrał francuski kierowca fabrycznej stajni KTM Cyril Despres, drugą pozycję objął jego kolega z zespołu Marc Coma, a trzecią Francisco Lopez. Po bardzo wyczerpującej dziesięciodniowej przeprawie przez bezdroża Tunezji i Libii Rallye OiLibya Tunisie w końcu dotarł do miejscowości Tozeur, gdzie miała miejsce ceremonia mety. Dziś zawodnicy przejechali dwie pętle, których trasa nachodziła na siebie. Pomiędzy próbami rajdowcom przysługiwała krótka przerwa na dokonanie niezbędnych czynności serwisowych w motocyklach. 
Spośród Polaków do mety rajdu dotarł wyłącznie Jacek Czachor, który w pełni zrealizował postawione sobie cele. - Moim założeniem było dojechać w pierwszej ósemce i tak też się stało. Przede mną była cała czołówka zawodników światowego formatu. Zawody przejechałem tylko z jednym błędem. Dostałem 20 minut kary za przekroczenie prędkości. Kara ta nie miał jednak wpływu na mój ostateczny wynik. Był to bardzo zróżnicowany rajd. Zaczęliśmy w burzy i deszczu później wjechaliśmy w regiony, gdzie panował upał. Podczas jednego z etapów dopadła nas silna wichura i zerwało nam namiot w nocy na biwaku. Przez te 10 dni można było się spodziewać w zasadzie wszystkiegopowiedział Jacek Czachor. W ogólnej klasyfikacji rajdu nie ma Jakuba Przygońskiego, drugiego spośród motocyklistów ORLEN Team biorących udział w pełnym cyklu motocyklowych Mistrzostw Świata FIM. Młody Przygoński był zmuszony wycofać się z rajdu po bardzo nietypowej awarii na czwartym etapie: w jego motocyklu pękła rama. Po powrocie z Tunezji motocykliści ORLEN Team przystępują do przygotowań do trzeciej rundy eliminacyjnej Mistrzostw Świata: Rajdu Sardynii, który rozpoczyna się 27 maja 2009.

Motocykliści ORLEN Team świetnie spisali się podczas ostatniego etapu rajdu Abu Dhabi Desert Challenge. Jakub Przygoński był dziś czwarty i zajął szóstą lokatę w rajdzie. Jacek Czachor metę etapu przekroczył dziesiąty, wygrał klasę motocykli produkcyjnych i objął wysoką, ósmą pozycję w klasyfikacji generalnej.
Najmłodszy zawodnik ORLEN Team, Jakub Przygoński pojechał ponownie bardzo pewnie utrzymując dobre tempo przez całą trasę odcinka. Na mecie etapu uplasował się dokładnie pomiędzy walczącymi o zwycięstwo w całym rajdzie Marc’em Comą, a Cyrilem Despres. Ostatecznie w łącznej klasyfikacji najlepszy okazał się Coma, odnosząc swoje trzecie zwycięstwo w tym rajdzie. Despres był drugi, a trzecie miejsce zajął Pal Ullevalseter.
- Na dzisiejszym etapie panowała zamieć piaskowa, straszny wiatr i ograniczona widoczność. Gdy wyskakiwałem z wydmy to czułem, że mnie znosi. Ścigałem się z jednym zawodnikiem, z którym szliśmy na żyletki. Na ostatnich 50 kilometrach udało mi się go wyprzedzić i odskoczyć. Każda sekunda się dla mnie liczyła. Linię mety przekroczyłem jeszcze przed Comą i Ullevalseterem. Jestem bardzo zadowolony z tych zawodów. Czuję, że w przyszłości mam szansę nawiązać walkę zarówno z Coma jaki i Despres. Muszę jednak zyskać trochę doświadczeniapowiedział Jakub Przygoński.  
- Nie był to łatwy etap. Część odcinka pokrywała się trasą z wczorajszego. Później jechaliśmy po bezdrożach z wielkimi wydmami, które można było jednak ominąć mądrze nawigując. Dziś skoncentrowałem się, aby utrzymać ósme miejsce w klasyfikacji generalnej oraz obronić pierwszą pozycję w klasie motocykli produkcyjnych. Jestem bardzo zadowolony zarówno ze swojego występu jak i z silnika, który ma bardzo duże możliwości. Dziś założyłem inną zębatkę i nie było żadnego problemu, motocykl miał odpowiednią moc by jechać po wydmach. Na tym rajdzie jechałem bardzo dobrze. Myślę, że jeżeli uda się dobrze przygotować motocykl wówczas łatwo będzie osiągnąć cele, które założyłem sobie na początku roku - powiedział Jacek Czachor.  
Abu Dhabi Desert Challenge był pierwszą rundą Mistrzostw Świata FIM. Po powrocie do kraju zawodnicy ORLEN Team od razu rozpoczynają przygotowania do kolejnego rajdu, który odbędzie się w Tunezji już 22 kwietnia.