Postanowiliśmy się tradycyjnie wybrać z Kubalonki przez Stecówkę do schroniska pod Baranią Górą i stamtąd do Wisły Czarne pod zaporę.
Na Stecówce już stoi odbudowany kościół, który się spalił. Jest odbudowy w ładnym, górskim stylu. Po drodze do schroniska spotkaliśmy tylko paru turystów. Widać niestety jak zniszczony przez kornika-drukarza jest nasz beskidzki las. Dawno już nie widziałam tylu wyciętych drzew. Mam nadzieję, że zostaną posadzone inne drzewa odporne na tą zarazę.
Przy schronisku okazało się, że jest obchodzony Dzień Ratownika i Przewodnika Górskiego. Ratownicy Beskidzkiej Grupy GOPR zorganizowali dla dzieciaków konkursy i zabawy, ale też szkolenie z pierwszej pomocy.
Schodząc czarnym szlakiem do Wisły Czarne można dowiedzieć się różnych ciekawostek na temat roślin, zwierząt, ptaków, drzew, które napotkamy w paśmie Baraniej Góry. Nadleśnictwo Wisła stworzyło bardzo fajne edukacyjne tablice, na których jest wszystko opisane. Niektóre są w sympatyczny sposób pokazane w formie komiksu.
Taki ciekawy okaz motyla spotkaliśmy na swojej drodze. Miałam szczęście zrobić mu zdjęcie w całej okazałości, bo cierpliwie pozował, aż zrobię mu kilka zdjęć ;)
Przyjemny dzień w górach dotarł do końca, gdy doszliśmy do zapory na Wiśle. Stamtąd udaliśmy się autobusem do domku.