Na Warszawce byłam raz i stwierdziłam, że moja stopa tam już nie postanie, a jednak stało się inaczej. Pojechałam tam jako Anioł Stróż Piotra, który zawoził Mateusza do ekipy rajdowej. Dołączył do naszego grona jeszcze Kuba i w sumie jechaliśmy w czwórkę.
Droga upłynęła nam w przyjemnej atmosferze (pomijając mały zgrzyt) i po godzinie 7 rano byliśmy na miejscu. Naszym celem było Bemowo, na którym znajdowały się serwis i próba sportowa.
Warszawa powitała nas zimną temperaturą i zachmurzonym
niebem. Nie daliśmy się tej pogodzie i w dobrych humorach pochodziliśmy po
serwisie by później pooglądać rywalizację na próbie. Nawierzchnia była bardzo
ciekawa dla kierowców, bo były płyty, lód, mokro, ale też i szuter. Do tego
beczka i dwie hopki i można było podziwiać umiejętności kierowców. Najlepszym
okazał się Kajetan Kajetanowicz, który przypomniał się kibicom po całym roku
startów w ME.
Po zakończeniu przejazdów Legend, bo i takie auta biorą
udział w tym rajdzie poszliśmy się zagrzać i zjeść jakiś obiad. Jako, że nie
wybieraliśmy się na słynną Karową to po drugim przejeździe Bemowa udaliśmy się
w drogę powrotną. Tym razem wracaliśmy w trójkę. Droga powrotna była inna i
trochę się nam dłużyła, ale daliśmy radę i po 22 byliśmy w Bielsku.
Panowie dziękuję za miły i spontaniczny wyjazd.
Na sam koniec najważniejsza rzecz w tym dniu to prezent jaki dostałam na Mikołaja :)
Limitowana edycja Kroniki Fotograficznej Polskich Rajdów 2014 :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz