Dzisiaj wybrałam się połazić trochę po naszym Beskidzie, bo jakoś ostatnio zaniedbuję góry. Postanowiliśmy z tatą iść czerwonym szlakiem z Kubalonki przez Stecówkę na Przysłop. Pogoda fantastyczna, leciutki wiaterek i słonko :) Las jeszcze nie był taki typowy jesienny kolorowy, ale za jakiś tydzień lub dwa to już będzie to :) Na szlaku spokojnie, prawie przy schronisku spotkaliśmy grupę dzieciaków ze Śląska.
Po zjedzeniu drugiego śniadania i po wypiciu kawy i herbaty
udaliśmy się w drogę do Wisły Malinki, gdzie pod skocznią narciarską miał się
odbyć Piknik Spadochroniarski. Schodziliśmy czarnym szlakiem do Wisły Czarne, a
potem spacerowym pod skocznię. Cisza i spokój po drodze pozwoliły na
kontemplowanie przyrody i wyciszenie się po całym tygodniu pracy.
Piknik Spadochroniarski trochę mnie rozczarował, bo liczyłam
na trochę więcej. Zobaczyłam jednak broń i mundury, które spadochroniarze
używali podczas II wojny światowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz