Jakoś w tym roku nie pisałam o rajdach trzecioligowych, choć byłam na każdym
z nich :) W tym roku jakoś się udało zaliczyć wszystkie rajdy do Mistrzostw
Śląska.
Ostatnią rundę zaliczyłam w trochę innej formie niż normalnie, bo zamiast
być kierownikiem PKCu to zasiadłam na prawym fotelu samochodu funkcyjnego
"Szachownica". Dziękuję Piotrek, że mi zaufałeś mimo, że jestem
kompletnym żółtodziobem, jeśli chodzi o pilotaż.
fot.
Piotr Binda
W piątek po pracy udaliśmy się do Jastrzębia by odebrać dokumenty do
zapoznania z trasą. Książka drogowa w moich rękach nie była pierwszy raz, ale w
warunkach rajdowych pierwszy :) Po paru pomyleniach kierunków jazdy (Piotrek
cieszę się, że orientacji nie straciłeś) doszłam do wniosku, że jednak nie jest
to, aż takie łatwe jak na początku mi się wydawało, ale powoli się oswajałam.
Po zapoznaniu udaliśmy się coś zjeść, pogadaliśmy z chłopakami, którzy w
sobotę startowali w rajdzie i już trzeba było się zbierać na odprawę. Na
odprawie dowiedzieliśmy się, że będziemy zbierać wszystkie dokumenty - z
punktów i od załóg. Okazało się również, że nie pojedziemy wszystkich pętli, bo
zabraknie czasu. Radio mieliśmy mieć montowane rano, żeby można się było
porozumieć z CKR.
Udaliśmy się z powrotem do hotelu, żeby obgadać najważniejsze rzeczy z
książki drogowej i odprawy.
Potem przyszedł czas na pogawędkę przy kolacji o rajdowych tematach jak to
wśród rajdowców bywa :) Prawie przed północą przyjechała "nasza"
rajdówka i trzeba było obejrzeć to cudo techniki i wpasować się do fotelu
pilota czy wszystko jest ok. Jak już wsiadłam to się pozapinałam, bo trzeba
wiedzieć jak się zapinać i strasznie dobrze się czułam w tym kubełku :)
fot.
Piotr Binda
Nadeszła sobota i lekki stresik poczułam, choć się do tego nie przyznałam.
Mam nadzieję, że nie będzie to źle odebrane. Udaliśmy się do biura rajdu po
radio, zainstalowaliśmy wszystko w rajdówce i udaliśmy się na serwis skąd
wszystko miało się rozpocząć. Do naszego wyjazdu było dużo czasu, więc
pochodziliśmy trochę po serwisie i pogadaliśmy ze znajomymi (znaczy się więcej
Piotrek gadał, bo więcej ludzi znał). Po rozlokowaniu się u zaprzyjaźnionej
załogi - dwóch Marcinów szybciej zleciał nam czas do wyjazdu. W końcu nadeszła
10:45 i można było ruszyć na 1 OS.
Piotrek
- kierowca Szach :)
Na OS 1 Borynia dotarliśmy bez większych przeszkód. Pogoda cudowna,
słoneczko świeciło i jako, że mieliśmy trochę czasu do naszego startu to
korzystaliśmy z tego w pełni. W końcu czas oczekiwania minął i mogliśmy ruszyć
na trasę :) Na trasie już było parę załóg, które musiały się wycofać, więc
trzeba było odebrać od nich wszystkie kwity. Po dojechaniu na metę OS 1/3
wyruszyliśmy na OS 2/4 Bzie.Odcinek ten był obsługiwany przez mój klub :) Na
tym odcinku było o wiele więcej "OK" pilotów niż na poprzednim i
trochę więcej czasu na nim spędziliśmy. Po dojechaniu na metę i odebraniu
wszystkich dokumentów można było zjeżdżać na serwis. Serwis był krótki dla nas,
bo trzeba było odebrać dokumenty z komasacji i zawieść wszystkie dokumenty do
biura rajdu. Po przekazaniu wyników z dwóch pętli można było jechać na trzecią
pętlę, którą jak się okazało mogliśmy jechać bez przeszkód.
Wystartowaliśmy do OS 5 szukając po drodze załóg, które już zakończyły
udział w rajdzie. Po przejechaniu mety okazało się, że mamy przed sobą załogę,
której przytrafiła się awaria i musimy jej pilnować. Chłopaki mierzyli się z
czasem jaki mają na spóźnienie (15 minut), ale niestety nie udało się im, a my
niestety nie pojechaliśmy dalej. Zostaliśmy na Boryni oczekując na OS 7.
Po przejechaniu ostatniej załogi wyruszyliśmy na trasę zamykając ostatecznie
rajd. I tym razem parę załóg pozostało na obu odcinkach co świadczy o tym, że
rajd był techniczny, trudny, ale przede wszystkim ostatni w cyklu Mistrzostw
Śląska i było o co walczyć. Po przejechaniu mety rajdu na stadionie można było
sobie pogratulować dobrze wykonanej roboty.
Szachy
w komplecie ;)
Piotrek bardzo dziękuję za daną mi szansę :) Remek dzięki za rajdówkę, bo
mogłam się dowiedzieć jak to jest :) Dziękuję również Panom z pod znaku 2Brally
oraz chłopakom za miłe wieczorne pogaduchy.