W końcu w
kalendarzu pojawił się listopad i mój ukochany rajd :)
Nie ważne,
że zawsze wymarznę. Ważne są emocje na trasie jakie towarzyszą temu rajdowi i
ludzie, którzy go tworzą. To mój domowy rajd, na który w przeszłości zjawiała
się cała czołówka mistrzostw polski. W tym roku była za to cała czołówka RPP,
bo u nas miało się okazać kto jakie miejsce zajmie na koniec sezonu.
Pogoda tym
razem dopisała i wysłuchała modlitw organizatorów co by było sucho i słonecznie.
Z tym słonkiem może tak do końca nie było dobrze, ale najważniejsze, że nie
było śniegu. Trasa prowadziła przez tereny górzyste i kibice mieli niesamowitą
frajdę z widowiskowej jazdy kierowców. Sami zawodnicy byli bardzo zadowoleni z
trasy rajdu, a sam pan Maciej Wisławski w telewizji TVN Turbo przyznał, że
odcinki rajdu nadają się na mistrzostwa świata :) Przyznał również pan Maciek,
że trasa rajdu była świetną nauka dla młodych zawodników.
W piątek
byłam na zapoznaniu. Wystałam samotna te 6 godzin i myślałam, że pojadę sobie
do domku, a tu psikusa mi zrobili i jeszcze byłam na BK do godziny 19. Na
szczęście nie byłam sama tylko z Klaudią i Iwoną także czas przeleciał
szybciutko mimo, że zimno już było jak nie wiem co. Dałyśmy radę i z tego
jestem zadowolona :)
A w sobotę
rajd, który rozpoczął się bardzo wcześnie, bo pobudką o 5 rano. Było ciemno i
nie za bardzo chciało mi się wstawać, ale zwyciężyła świadomość, że to dzień
rajdu :)
Tradycji i
tym razem stało się zadość i z tatą mieliśmy start i metę rajdu. Do pomocy
mieliśmy Adama i Janusza, którym serdecznie chcę podziękować, bo sami byśmy
rady nie dali szczególnie z bramą. Dzięki temu, że mieliśmy kierowców i
wszystko sprawnie nam poszło mogliśmy się udać na jakiś odcinek po starcie
rajdu, bo do mety było dużo czasu.
Wybraliśmy
Kubalonkę, gdzie było fantastyczne wyjście z lasu przez parking na asfalt w
kierunku zameczku.
Na Kubalonce
spotkałam naszych sędziów, gdzie mieli dużo kibiców i jak się później okazało
też dużo kłopotów z nimi. A na Kubalonce pogoda zimowa :) Las niesamowicie
oszroniony, mgła i zimno.
Z tatą,
Adamem i Januszem pooglądaliśmy czołówkę i niestety trzeba się było zwijać, bo
w Ustroniu na rynku trzeba było przygotować metę. Po ustawieniu bramy poszliśmy
się trochę ogrzać do hotelu, gdzie mieściło się biuro rajdu.
Po godzinie
16 pierwsi zawodnicy zjechali się na metę. Zwycięską załogą okazała się załoga
Jerzy Tomaszczyk/Łukasz Włoch Honda Civic, którzy uzyskali +1:13,9 przewagi nad
drugą załogą Łukasz Byśkiniewicz/Maciej Wisławski Ford Fiesta. Trzecie miejsce
zajęła załoga Radosław Raczkowski/Mariusz Kosiński Honda Civic. Po przyjechaniu
ostatniej załogi na metę mogliśmy posprzątać i udać się do biura. Tam spotkałam
się ze wszystkimi sędziami, którzy już się grzali i tajali :)
Rajd się
udał co do tego nie ma wątpliwości :) Tak pozytywne opinie ze strony zawodników
i obserwatorów, które słyszeliśmy bardzo pozytywnie wpływają na to, żeby robić
w przyszłym roku rajd. Może z podobnymi trasami w górzystym terenie, które tak
bardzo się podobały :)