W słoneczną
sobotę wybrałam się z tatą w góry, bo tak mnie ciągło przez cały tydzień, że
musiałam pójść ;)
Pobudka
rankiem, śniadanko, termos, plecak i ciepłe ubranie to podstawa. Pojechaliśmy
do Brennej Bukowej skąd żółtym szlakiem udaliśmy się na Karkoszczonkę, gdzie jest
Chata Wuja Toma. Następnie czerwonym szlakiem na Klimczok. Po dotarciu do celu
udaliśmy się do schroniska na śniadanko i króciutki odpoczynek. Po drodze cały
czas towarzyszyło nam słonko i śnieg ;)
Po wdrapaniu się na Klimczok pooglądaliśmy panoramę Beskidu
Śląskiego i Bielska-Białej. Dalej żółtym szlakiem poszliśmy w kierunku
Błatniej, gdzie po drodze opalaliśmy się w jesiennym słoneczku i podziwialiśmy
zielone choinki w 10 centymetrowej warstwie śniegu.
Na Błatniej
zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek i poszliśmy dalej zielonym, a potem czarnym
szlakiem do Brennej Centrum. Brenna bardzo się zmieniła od naszego ostatniego
pobytu.
Dzień był
mile i przyjemnie spędzony w sposób, który uwielbiam. Góry dają człowiekowi
odpocząć i wyciszyć się, nabrać sił na kolejny tydzień pracy, ale w zamian
oczekują od nas tego samego.