niedziela, 21 czerwca 2009

GP Wielkiej Brytanii

Zespół Brawn GP, który przed GP Wielkiej Brytanii wygrał 6 z 7 rozegranych eliminacji, w swoim domowym wyścigu po raz kolejny musiał uznać wyższość stajni Red Bull, która w Silverstone zdobyła drugi w sezonie dublet. Na najwyższym stopniu podium stanął Sebastian Vettel, drugi był Mark Webber, a podium uzupełnił Rubens Barrichello.
Wyścig, który dla wielu ekip był domowym występem przed własną publicznością przebiegł bez większych problemów, a jedynymi kierowcami, którzy nie ukończyli go byli Heikki Kovalainen i Sebastien Bourdais. W połowie wyścigu Francuz wjechał w tylną lewą opnę Fina, a po wizycie obu w boksach, kilka okrążeń później obaj wycofali się z wyścigu.



Robert Kubica startując mocno zatankowanym bolidem, po raz kolejny stracił kilka pozycji na starcie i przez większość wyścigu ścigał się w okolicy 13 pozycji. Podczas gdy wszyscy kibice liczyli na ewentualną strategię jednego postoju w boksach, inżynierowie BMW Sauber najpierw nieco wcześniej wezwali go do boksów na pierwsze tankowanie, a później na 12 okrążeń przed metą Polak ponownie został wezwany na aleję serwisową nie mając większych szans na dobry rezultat. Ostatecznie Robert Kubica przekroczył linię mety na 13 pozycji, do ostatnich metrów walcząc z kierowcami Renault- jadącym przed Polakiem Nelsonem Piquet oraz atakującym z tyłu, dwukrotnym mistrzem świata Fernando Alonso.

Robert Kubica „To był bardzo trudny wyścig dla mnie. Startując z 12 pozycji było oczywiste, że w normalnych warunkach wiele osiągnąć nie możemy, z tego powodu zdecydowaliśmy się podjąć ryzyko i wystartować z mocno zatankowanym bolidem i na twardych oponach. Nie opłaciło się, ponieważ miałem duże problemy z rozgrzaniem opon na starcie i straciłem pozycję. Musimy zaakceptować, że 13 pozycja to wszystko co dzisiaj mogliśmy zrobić.”

niedziela, 7 czerwca 2009

5 Rajd Lotos Baltic Cup



Tym razem rajd odbył się na nadmorskich szutrach, które były ciężkie dla wielu kierowców. Kajetan tym razem był troszkę wolniejszy od swych konkurentów i pierwszy dzień rywalizacji zakończył na 6 miejscu. Drugi z reprezentantów Automobilklubu Cieszyńskiej Łukasz Sztuka ze Zbyszkiem Cieślarem zajęli 9 miejsce. Dzień drugi to zmagania od nowa, bo punkty liczą się osobno za każdy dzień. Kajetan podniósł się o jedno miejsce natomiast Łukasz wycofał się po awarii silnika.



Leszek Kuzaj został nieoficjalnym zwycięzcą Rajdu Lotos pewnie wygrywając oba dni zmagań i cały rajd. Dzięki zwycięstwom zapisał na swoje konto 35 punktów. Bryan Bouffier był drugi - i został prowizorycznym liderem klasyfikacji RSMP. Kajetan Kajetanowicz ostatecznie ukończył swój występ na 5. miejscu. Warto zauważyć, że podczas morderczej imprezy połowa zgłoszonych załóg skorzystała z SupeRally.

Wypowiedź Kajetana na mecie: - Bardzo wymagające odcinki, zresztą tak jak wczoraj. Na ostatnim oesie była bardzo fajna partia, pięć kilometrów w lesie, takie odcinki jak w Anglii, nic nie widać, dużo ciasnych zakretów, krótkie proste - najdłuższa może z 80 m. Pięka sprawa. Dziś było znacznie lepiej niż wczoraj, dochodzimy do ładu z samym sobą i z samochodem. Jest coraz lepiej, zapowiadałem, że tak będzie i cieszę się, że się udało. Poszliśmy w dobrą stronę.

GP Turcji - szczęśliwa 7

Jenson Button po raz szósty w tym sezonie odniósł zwycięstwo w wyścigu Grand Prix. Brytyjczyk tuż po starcie, wykorzystując błąd Sebastiana Vettela, objął prowadzenie, którego nie oddał do mety. Podium GP Turcji dopełnili kierowcy Red Bulla- Mark Webber oraz zdobywca pole position, Sebastian Vettel.


Robert Kubica po udanych, w porównaniu do poprzednich wyścigów, kwalifikacjach nie miał najlepszego startu, jednak jeszcze na pierwszym okrążeniu awansował o dwie pozycje w stosunku do pozycji startowej i od początku liczył się w Turcji w walce o punkty. Po wyprzedzeniu podczas postoju w boksach Fernando Alonso Polak ostatecznie finiszował na 7 miejscu, zdobywając pierwsze w sezonie 2009 punkty.

Robert Kubica „Dobrze jest w końcu zdobyć punkty. Sądzę, że jechałem dzisiaj dobrze. Moje tempo było dobre i nie popełniłem błędów. Wyścig był bardzo zacięty, gdyż prawie przez cały czas miałem kogoś tuż za sobą i najmniejszy błąd mógł zakończyć się utratą pozycji. Ciężko było utrzymać tempo. Niemniej, finiszowanie na 7 miejscu jest oczywistym krokiem do przodu i teraz musimy utrzymać szybkość rozwoju.”

środa, 3 czerwca 2009

Rajd Sardynii

Po sześciu dniach rywalizacji na wyjątkowo technicznych, górzystych ścieżkach Sardynii zawodnicy ORLEN Team zakończyli Sardegna Rally Race, stanowiący trzecią eliminację Mistrzostw Świata. Jakub Przygoński zajął dziesiątą, a Jacek Czachor siedemnastą pozycję.   

Zwycięzcą rajdu został Francuz Cyril Despres, drugi był Włoch Andrea Mancini, a trzeci, także Francuz Olivier Pain. Dzisiejszy etap został rozegrany w ulewnym deszczu. Spod kół motocykli lały się strugi wody, a na trasie pojawiło się rozmokłe błoto. W tych ekstremalnych warunkach zawodnicy rywalizowali o każdą sekundę. To dość nietypowe jak na rajdy cross country. Rajd Sardynii rządzi się jednak własnymi prawami, a specyfika tras jest zupełnie odmienna niż w pozostałych eliminacjach Mistrzostw Świata.  

Cieszy mnie dziesiąta pozycja zajęta w tym rajdzie. To nawet trochę powyżej moich oczekiwań. Nie lubię jeździć po skałach i kamieniach, więc trochę obawiałem się tutejszych tras. Dzisiejszy odcinek był wyjątkowo ciężki. Pomimo złych warunków atmosferycznych starałem się jednak jechać szybko. Podczas tego rajdu na pewno dużo się nauczyłem. Przez ponad półtora tysiąca kilometrów jechaliśmy po kamieniach i twardym gruncie. Takie warunki występują również na Dakarze, więc jest to bezcenne doświadczenie. Za trzy tygodnie zaczynamy rajd w Brazylii. Wreszcie przesiadamy się na duże, dakarowe motocykle. Wiem czego mogę się spodziewać po tym rajdzie i zamierzam walczyć tam o lepszą pozycjępowiedział Jakub Przygoński.

Jacek Czachor miał trochę kłopotów podczas pierwszego odcinka specjalnego dzisiejszego etapu. Urwała mu się prowadnica łańcucha. Trzeba było wymienić koła i dodatkowo odpowietrzyć hamulec. Na szczęście serwis przebiegł sprawnie i kapitan ORLEN Team powrócił do ścigania. 
Całą noc padał deszcz i odcinek zaczynaliśmy w dużej mgle. Jechaliśmy zjazdami i podjazdami, a widoczność była cały czas ograniczona. Problemy mieli moi konkurenci. Najpierw zepsuła się skrzynia biegów Rubenowi Farii, a następnie Francisco Lopez wykręcił kolano. Ja miałem problemy technicznie, jednak na punkcie assistance wszystko zostało wymienione. Wyprzedziłem zawodnika, który był bezpośrednio przede mną w klasyfikacji i awansowałem na 17 miejsce. Wczoraj i dzisiaj jechało mi się bardzo dobrze. Ten rajd był solidnym treningiem i myślę, że zacząłem nabierać odpowiedniego tempa. To dobrze rokuje na rajd w Brazylii, gdzie będę walczył o lepszy wynikdodał Jacek Czachor

Przed zawodnikami ORLEN Team czwarta runda eliminacyjna Mistrzostw Świata: Rajd dos Sertoes rozgrywany na bardzo zróżnicowanych trasach w Brazylii, który rozpoczyna się 23 czerwca.