Jakub
Przygoński zajął trzecie miejsce w Rajdzie Faraonów i tym samym zapewnił sobie
tytuł wicemistrza świata FIM.
Rywalizację
w Rajdzie Faraonów wygrał Marc Coma. Drugi był Helder Rodrigues, który tym
samym zapewnił sobie tytuł mistrza Świata. Kuba Przygoński po ostatnim etapie
awansował o jedną pozycję na trzecie miejsce.
- Stawka
była bardzo wyrównana. Walczyliśmy w zasadzie na sekundy na odcinkach
specjalnych. Trzecie miejsce niesamowicie cieszy, prawie tak samo jak tytuł
wicelidera Mistrzostw Świata. Poza tytułami jest jednak dla mnie bardzo ważne
doświadczenie jakie zdobyłem w trakcie całego sezonu, który był długi.
Ukończyłem wszystkie zawody i poznałem w zasadzie cele spektrum różnych
nawierzchni. Mam bardzo dobre tempo, sprzęt również nie zawodzi. To dobrze
wróży na Dakar. Przede mną start w rajdzie Shamrock w Maroku i jeszcze wiele
kilometrów OSowych treningu – komentował Kuba Przygoński.
Marek
Dąbrowski zapewnił sobie tytuł Open Thropy. Rajdu Faraonów nie ukończył, bo w
jego motocyklu wybuchła jednostka napędowa. Jednak zarówno Marek Dąbrowski jak
i Jacek Czachor traktowali Rajd Faraonów jako test dla sprzętu przed Rajdem
Dakar, ponieważ w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata nie mogli ani
zyskać, ani stracić.
- Tę awarię
można było przewidzieć. Trochę tylko szkoda tych trzech godzin w pełnym słońcu,
na pustyni, które spędziłem czekając na pomoc. Testowałem i siebie, i maszynę.
Dobrze, że to właśnie maszyna nie wytrzymała. W zasadzie cieszę się, że błąd
wyszedł na rajdzie, który był treningiem. Przyjechałem tu oczywiście zająć jak
najlepsze miejsce, bo zawsze kiedy startuje to się ścigam, ale mam już tytuł
Open Trophy. Zależało mi więc głównie na zbieraniu doświadczenia – opowiadał Marek Dąbrowski.
- Chciałbym
bardzo podziękować mechanikom ORLEN Team, którzy dostali motocykl o 1 w nocy.
Sart był o 5 i jeszcze trzeba było dotrzeć silnik. Wszystko było zrobione
bardzo dobrze. Miałem problem na początku OSu, bo przyzwyczaiłem się do
motocykla, którym jechałem wczoraj. Startowałem z odległej pozycji. Jechałem w
kurzu i zagotowałem tylni hamulec, który trzymałem na ciężkiej partii omijając
dziury. Dalej było już szybko i dobrze. Cieszę się z wypracowanego tempa w tym
sezonie i czwartego miejsca w Mistrzostwach Świata.
- Kiedy
zobaczyłem Marka stojącego na pustyni zatrzymałem się na moment i
kombinowaliśmy jak mu pomóc. Nie było to jednak możliwe i pojechałem dalej.
Wyszedł z tego całkiem niezły czas – cieszył się na mecie Jacek Czachor.
Klasyfikacja
generalna Rajdu Faraonów
1. Coma
25:58.07,
2. Rodrigues
+13.37,
3.
Przygoński +17.59.
źródło: orlenteam.pl