Ktoś kiedyś
powiedział mi, że mam nie po kolei w głowie i chyba miał rację. Już tłumaczę o
co chodzi ;) Chodzi o ten tramwaj co nie chodzi, a tak na poważnie to
marznięcie, wkurzanie się i mówienie, że to było ostatni raz w zimie, a i tak
następnym razem jadę.
Wczorajsza
impreza skłoniła mnie do takiej refleksji, choć powinnam być przyzwyczajona do
takich sytuacji to jakoś wczoraj byłam zdecydowana komuś przyłożyć. Straszne,
co nie?
Impreza się
fajnie zaczynała, bo tor był zaśnieżony, więc warunki wyśmienite nawet
słoneczko wyszło zza chmurek i radośnie się do nas uśmiechało :)
Po
zamieszaniu ze zmianami obsadowymi na punktach w końcu wylądowałam na moim PKCu
(chyba koszulkę jakąś se wykombinuję :)) i to nawet w dość ciekawym miejscu, bo
trochę trasy mogłam pooglądać. Jednak mina mi zrzedła na wieść o 80 załogach,
choć w regulaminie było jak byk napisane maksimum 60 załóg! Jakoś pierwszą
pętlę przetrwałyśmy z Madzią w promieniach słonecznych i z kubkiem ciepłej
herbatki ;) Druga pętla zaczęła się zgodnie z planem i nic nie zapowiadało tego
co miało być dalej. Po jakiś 15 załogach wstrzymano start, bo jakaś załoga się
zakopała w śniegu i trzeba było jechać ją odkopać. Niestety to był początek
niekończącego się drugiego przejazdu, w którym do takich przypadków dochodziło
jeszcze parokrotnie, a do tego doszło jeszcze powtarzanie przejazdu przez
załogi zablokowane. Także druga pętla zakończyła się po jakiś 2 godzinach z
hakiem. Nie zdążyłyśmy z Madzią "pozbyć się" załóg z drugiej pętli, a
już nam przyjeżdżali zawodnicy na 3 pętlę. Na szczęście dla nas sędziów ZSS
odwołał ostatni przejazd i mogłyśmy z Madzią udać się na jedzonko i ciepłą
herbatę, której wczoraj akurat trzeba było.
Z punktu
widzenia zawodników odwołanie trzeciego przejazdu nie było dobrym rozwiązaniem,
ale jeśli trzeci przejazd też by był taki jak drugi to byśmy skończyli po
ciemku i na PKCu protokół i karty były by pisane przy świetle z komórki. Gdyby
organizatorzy dopuścili tylko 60 załóg to 3 przejazdy na pewno by były.
Warunki
świetne zimowe i znów mi się kojarzy Monte Carlo ;)
Dziękuję Wam
kochani sędziowie za miłą niedzielę i wspólne marznięcie ;)
Mam
nadzieję, że kolejna impreza już będzie bez śniegu i... oby do wiosny :)