niedziela, 28 lutego 2010

Hołowczyc podbił Rosję

Krzysztof Hołowczyc jako pierwszy zagraniczny kierowca w 8-letniej historii rajdu, wygrał Baja Russia - Northern Forest, dołączając do Yazeeda al-Rajhiego na czele punktacji Pucharu Baja. Hołek najszybciej przejechał trzy z sześciu oesów, pozostałe oddając Borisowi Gadasinowi.

Gadasin do końca atakował pozycję wicelidera. Na OS 6 musiał odrobić 3.44 do Żełudowa - i na ostatnim międzyczasie posiadał przewagę 3.31 nad moskwianinem. Na finiszu przyplątał się jednak kapeć. Gadasin zjechał z oesu bez opony na lewym przednim kole, a Żełudow utrzymał drugą lokatę.



źródło: autoklub.pl 

poniedziałek, 8 lutego 2010

Zimowy Sprint 07.02.2010

Ktoś kiedyś powiedział mi, że mam nie po kolei w głowie i chyba miał rację. Już tłumaczę o co chodzi ;) Chodzi o ten tramwaj co nie chodzi, a tak na poważnie to marznięcie, wkurzanie się i mówienie, że to było ostatni raz w zimie, a i tak następnym razem jadę.
Wczorajsza impreza skłoniła mnie do takiej refleksji, choć powinnam być przyzwyczajona do takich sytuacji to jakoś wczoraj byłam zdecydowana komuś przyłożyć. Straszne, co nie?

Impreza się fajnie zaczynała, bo tor był zaśnieżony, więc warunki wyśmienite nawet słoneczko wyszło zza chmurek i radośnie się do nas uśmiechało :) 
Po zamieszaniu ze zmianami obsadowymi na punktach w końcu wylądowałam na moim PKCu (chyba koszulkę jakąś se wykombinuję :)) i to nawet w dość ciekawym miejscu, bo trochę trasy mogłam pooglądać. Jednak mina mi zrzedła na wieść o 80 załogach, choć w regulaminie było jak byk napisane maksimum 60 załóg! Jakoś pierwszą pętlę przetrwałyśmy z Madzią w promieniach słonecznych i z kubkiem ciepłej herbatki ;) Druga pętla zaczęła się zgodnie z planem i nic nie zapowiadało tego co miało być dalej. Po jakiś 15 załogach wstrzymano start, bo jakaś załoga się zakopała w śniegu i trzeba było jechać ją odkopać. Niestety to był początek niekończącego się drugiego przejazdu, w którym do takich przypadków dochodziło jeszcze parokrotnie, a do tego doszło jeszcze powtarzanie przejazdu przez załogi zablokowane. Także druga pętla zakończyła się po jakiś 2 godzinach z hakiem. Nie zdążyłyśmy z Madzią "pozbyć się" załóg z drugiej pętli, a już nam przyjeżdżali zawodnicy na 3 pętlę. Na szczęście dla nas sędziów ZSS odwołał ostatni przejazd i mogłyśmy z Madzią udać się na jedzonko i ciepłą herbatę, której wczoraj akurat trzeba było.
Z punktu widzenia zawodników odwołanie trzeciego przejazdu nie było dobrym rozwiązaniem, ale jeśli trzeci przejazd też by był taki jak drugi to byśmy skończyli po ciemku i na PKCu protokół i karty były by pisane przy świetle z komórki. Gdyby organizatorzy dopuścili tylko 60 załóg to 3 przejazdy na pewno by były.

Warunki świetne zimowe i znów mi się kojarzy Monte Carlo ;)
Dziękuję Wam kochani sędziowie za miłą niedzielę i wspólne marznięcie ;)
Mam nadzieję, że kolejna impreza już będzie bez śniegu i... oby do wiosny :)