sobota, 11 października 2008

Technicznie i fachowo

Od środy do piątku byłam na wycieczce górskiej z klasą 4co dzięki zaproszeniu od zaprzyjaźnionej nauczycielki. 

                                          


W środę rano stawiłam się na przystanku autobusowym by razem wybrać się w podróż. Autobusem udaliśmy się do Bielska skąd pociągiem do Żywca. Na 10 mieliśmy być w browarze jednak komunikacja miejska w Polsce pozostawia dużo do życzenia. Na szczęście parę minut po 10 byliśmy na miejscu i rozpoczęliśmy zwiedzanie. Była cała historia założenia browaru oraz produkcja w tym także hale produkcyjne. Jednak jestem trochę rozczarowana tym co zobaczyłam, bo spodziewałam się trochę więcej po cenie biletu. Na pamiątkę dostałam szklankę i soczek co było kolejnym rozczarowaniem chłopaków, którzy mieli ogromną ochotę na konsumpcję piwa i muszę przyznać, że ja też ;) Po zwiedzeniu Muzeum Browaru udaliśmy się w podróż autobusem do Korbielowa i naszeg pensjonatu. Pensjonat "Panorama" okazał się bardzo przyjemnym miejscem, w którym znajdowały się duże pokoje z łazienkami oraz jadalnią. Po rozlokowaniu się w pokojach udaliśmy się na obiadokolację. Po posiłku spotkaliśmy się wszyscy przed pensjonatem by udać się na spacerek po Korbielowie. Szliśmy sobie wzdłuż wyciągów narciarskich, aż dotarliśmy do wyciągu krzesełkowego. Tam na chwilę posiedzieliśmy i udaliśmy w powrotną drogę. Wieczorem zrobiliśmy sobie grilla. Były wspólne śpiewy i tańce przy akompaniamencie akordeonu i gitary. Było pełno śmiechu i zabawy. O 22 poszliśmy grzecznie do pokoi spać ;)




Czwartek przywitał nas pochmurną pogodą. Po przepysznym śniadanku wszyscy zwarci i gotowi po nocnych szaleństwach wyruszyliśmy żółtym szlakiem na Pilsko. W miarę upływu czasu pogoda się poprawiała. Pierwszym naszym dłuższym przystankiem było schronisko PTTK na Hali Miziowej. Tam zjedliśmy drugie śniadanko i wyruszyliśmy na 30 minutową wspinaczkę na szczyt. Po drodze były zdjęcia grupowe klasy i po mniej więcej 30 minutach dotarliśmy na Pilsko, z którego rozciągają się przepiękne widoki na Babią Górę i słowackie Tatry. Na górze na wszystkich czekała nagroda od wychowawczyni - czekolada by zregenarować siły. Podeszliśmy jeszcze parę metrów dalej na słowacką stronę, a tam czekał na nas śnieg. Chłopaki oczywiście nie potrafili sobie odmówić te przyjemności i musieli się porzucać śniegiem, a w szczególności w swoje dziewczyny z klasy, które były w trójkę na tej wycieczce. Po zabawie śniegiem i sesji zdjęciowej udaliśmy się czarnym szlakiem z powrotem w dół do schroniska skąd wyruszyliśmy czerwonym szlakiem do granicy ze Słowacją. Później czekał na nas asfalt, aż do naszego ośrodka. Wyczerpani i wymęczeniu całodniową wędrówka z niecierpliwością czekaliśmy na obiadokolację. Po zagrzaniu się posiłkiem i kąpielą przenieśliśmy się do pokoju obok i tam się bawiliśmy. Były wspólne śpiewy, tańce i wygłupy. Nawet nauczycielki tańczyły razem z nami. Było naprawdę sympatycznie ;)



Piątek rozpoczęliśmy trochę później, bo wracaliśmy już do domku. Po śniadanku i zdaniu pokoi pojechaliśmy do Żywca. Tam okazało się, że do odjazdu pociągu mamy 2 godziny. Zostawiliśmy bagaże pod opieką kolegów i ci co chcieli udali się na spacer po Żywcu. Wstąpiliśmy do przytulnej kawiarenki na ciacho i kawę. Po przyjemnym spożyciu udaliśmy się z powrotem na dworzec. Po paru dłuższych minutach nadjechał nasz pociąg i zapakowaliśmy się do niego. W czasie jazdy okazało się, że trochę się spóźnimy do Bielska i musieliśmy przez konduktorów zatrzymywać pociąg do Cieszyna. Na szczęście się udało. Przy wspólnym żartowaniu dojechaliśmy do Skoczowa, gdzie pożegnaliśmy część klasy i w mniejszej grupie dojechaliśmy do Cieszyna.
Tak minęły mi wspaniale 3 dni z klasą, która jest niesamowita i strasznie zżyta. Dawno takiej klasy nie widziałam. Może to dlatego, że to klasa tylko z 5 dziewczynami? W każdym bądź razie przyjęli mnie do siebie i razem z nimi się wygłupiałam, żartowałam, śmiałam i dobrze się bawiłam. Dziękuję Wam za to ogromnie.