sobota, 27 września 2008

Młodzieżowy Rajd Górski



Wybrałam się dzisiaj na Równicę na XXX Młodzieżowy Rajd Górski "Pożegnanie Lata" organizowany przez PTTK Cieszyn. Mam do tych rajdów sentyment, gdyż sama przez całą moją edukację byłam ich uczestniczką. Teraz chodzę sobie dla samej atmosfery i poznanych ludzi.



Tym razem udało mi się spotkać z kolegami, których nie widziałam od matury. Oni się nie zmieniają są tacy sami jakimi ich zapamiętałam. Również spotkania z przewodnikami sobie bardzo cenię, a szczególnie z jednym z nich,  z którym się już bardzo nie widziałam, bo w tym roku jakoś mijaliśmy się na wycieczkach w wakacje. Nic się nie zmienił, jest dalej strasznie sympatycznym i miłym człowiekiem, z którym można porozmawiać na wiele tematów ;)
Wędrówkę na Równicę tym razem zaplanowałam sobie czerwonym szlakiem z Ustronia Polany, bo dawno już z tej strony nie szłam. Zmieniło się dużo. Lasy nie są już tak bogate jak kiedyś. Ta zaraza co dopadła choinki skutecznie ich eliminuje i za chwilę nie będzie już iglastych lasów w naszych Beskidach. Pogoda dopisywała w wędrówce pod górę, bo było chłodno i słonko trochę grzało. Na górze zjedliśmy posiłek i po dłuższym odpoczynku oraz rozmowach z niewidzianymi zaczęliśmy schodzić czerwonym szlakiem do Ustronia Zdroju. Szło się nawet dobrze chociaż w jednym miejscu zawsze jest mokro, ale tym razem nie było tak źle ;)


Po dotarciu do Ustronia przeszliśmy się na rynek, bo jeszcze nie byłam jak jest po nowemu zrobiony. Bardzo mi się podoba fotografia starego Ustronia i cały wystrój rynku. Bardzo ładnie wyglądają kosze kwiatów. Są również ławeczki i parasole także w każdej chwili można usiąść i coś zjeść nawet jak trochę pada czy strasznie świeci słońce. 
Dzień nie był stracony :)

wtorek, 2 września 2008

PLATINUM 23 Rajd Karkonoski


Śnieżka
To był kolejny rajdowy weekend w wakacje. Póki co ostatni wyjazdowy, bo przede mną Rajd Wisły w nadchodzący weekend :) Rozpoczęłam go pobudką o 4 rano, wyjazd z Cieszyna o 5 rano. Tym razem jechaliśmy w 5 samochodów. Po drodze, gdzieś koło Wrocławia spotkaliśmy się na parkingu z ekipą tyską i razem wyruszyliśmy do celu. Przed samym celem podróży zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę obiadową w "Przycupie w Dolinie" w Radomierzu. Do Karpnik dojechaliśmy koło 12:30. Tam podzieliliśmy się i rozpoczęliśmy naszą pracę sędziowską na odcinku testowym (zawodnicy w tym czasie mogą sobie ustawić samochód na rajd). Pracę zakończyliśmy o 17 potem posprzątaliśmy i udaliśmy się do Borowic naszego miejsca noclegowego. Po kolacji, która była o 21 mieliśmy odprawę na następny dzień. Okazało się, że obstawiamy najbardziej oblegany przez kibiców odcinek - Karpacz. Po odprawie udaliśmy się do swoich domków i pokoi, bo tym razem spaliśmy w dwóch domkach - białym i zielonym (ja byłam w zielonym). Posiedzieliśmy sobie, pogadaliśmy, pośmialiśmy się i poszliśmy spać o północy, bo rano trzeba było wstać :)


przesympatyczni kibice na testowym

30.08.2008 OS 3, 6 KARPACZ
Dzień rozpoczęłam o 5:15. Pobudkę reszcie lokatorów zrobiliśmy o 5:30. Śniadanko było o 6, ale tym razem nie było szwedzkiego stołu :( Po śniadanku wyjazd na odcinek. Na miejscu okazało się, że nie mamy centrum miasta co było super wiadomością. Stałam sobie z Klaudią na dwóch winklach, gdzie było widać jak z jednego wychodzą, a w drugi wchodzą. Coś pięknego :) Mieliśmy niestety strasznie zarozumiałego kibica, któremu nie dało się wytłumaczyć, że nie może stać w kopercie. Po paru próbach upominania go w końcu się poddałyśmy. Na szczęście nic się nie stało, a on nie pojawił się na drugi przejazd. Poza tym to było spokojnie. W przerwie dostałyśmy herbatkę i kawkę od sympatycznego właściciela pensjonatu przy którym stałyśmy. Po skończonym przejeździe posprzątałyśmy taśmy i wszyscy udaliśmy się na kolację. Udało mi się jeszcze okąpać przed kolacją. Po kolacji znów była odprawa na następny dzień. Zostaliśmy pochwaleni za najlepiej zabezpieczony odcinek. Wiadomo, że jak pracują sędziowie cieszyńscy i tyscy to wszystko musi grać ;) Tym razem po odprawie imprezka przeniosła się przed nasz zielony domek, bo sędziowie gliwiccy puścili muzykę w samochodzie i trochę się pobujaliśmy. Razem z Krzysiem pstrykaliśmy zdjęcia. Było dużo śmiechu i zabawy. Po 22 impreza przeniosła się do baru, gdzie nasi opanowali sprzęt grający. Ja zrezygnowałam z dyskoteki i w towarzystwie czterech przesympatycznych facetów udałam się na nasze pięterko. Tam przy herbatce od Krzysia, kawie, piwie i dymku gawędziliśmy sobie. O północy poszliśmy do łóżek spać. Reszta ekipy szalała na dyskotece do 2 nad ranem.



31.08.2008 OS 8, 11 PODGÓRZYN
Pobudka o 5:30 gwizdkiem sędziowskim potrafi postawić na nogi. Na szczęście ja już byłam obudzona ;) 6 śniadanko i wyjazd na odcinek. Tym razem byliśmy w lesie i było spokojniej, bo nie miałam żadnych kibiców. Skończyliśmy też wcześniej, bo rywalizowali tylko rajdowcy z RSMP. Wygrał Bryan Bouffier, drugi był Kajetan Kajetanowicz, a trzeci rzutem na taśmę Tomasz Kuchar. O 16 mieliśmy obiadek przy którym było trochę śmiechu, bo siedziałam przy stoliku z "pięterkowym" towarzystwem. Pozdawaliśmy pokoje i wyruszyliśmy do Jeleniej Góry podbić książeczki pracy sędziego i po pieniążki za paliwo. Niestety pod hotelem pobyliśmy trochę, bo księgowemu brakło kasy. Dzięki temu pogadaliśmy i pośmialiśmy się jeszcze w swoim towarzystwie. Był tam też Kajtek z Olą, bo czekał na papiery z rajdu. Pogadaliśmy z nim, pośmialiśmy się. Kiedy już dostaliśmy wypłatę to pożegnaliśmy się i każdy udał się do siebie. Do domku wracaliśmy w 4 samochody, bo jeden kolega pojechał wcześniej. Po drodze rozstaliśmy się z chłopakami, którzy zmierzali w przeciwną stronę. Do domku wróciłam o 1 rano. Okąpałam się i poszłam spać.
To był kolejny niezapomniany wyjazd. Dzięki za przyjemnie spędzony czas: Klaudia, Ewelinka, Magda za poznanie, wspólne spanie, posiłki i "żółwika - królika", facetom z zielonego budynku za wspaniałe poczucie humoru i za to, że opiekowali się naszą damską czwórką, ekipie z białego budynku za wieczorne wygłupy i pracę na odcinkach.
Mam nadzieję, że taką ekipą będziemy już zawsze jeździć na rajdy, które strasznie integrują ludzi ;)