Śnieżka
To był
kolejny rajdowy weekend w wakacje. Póki co ostatni wyjazdowy, bo przede mną
Rajd Wisły w nadchodzący weekend :) Rozpoczęłam go pobudką o 4 rano, wyjazd z
Cieszyna o 5 rano. Tym razem jechaliśmy w 5 samochodów. Po drodze, gdzieś koło
Wrocławia spotkaliśmy się na parkingu z ekipą tyską i razem wyruszyliśmy do
celu. Przed samym celem podróży zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę obiadową w
"Przycupie w Dolinie" w Radomierzu. Do Karpnik dojechaliśmy koło
12:30. Tam podzieliliśmy się i rozpoczęliśmy naszą pracę sędziowską na odcinku
testowym (zawodnicy w tym czasie mogą sobie ustawić samochód na rajd). Pracę
zakończyliśmy o 17 potem posprzątaliśmy i udaliśmy się do Borowic naszego
miejsca noclegowego. Po kolacji, która była o 21 mieliśmy odprawę na następny
dzień. Okazało się, że obstawiamy najbardziej oblegany przez kibiców odcinek -
Karpacz. Po odprawie udaliśmy się do swoich domków i pokoi, bo tym razem
spaliśmy w dwóch domkach - białym i zielonym (ja byłam w zielonym).
Posiedzieliśmy sobie, pogadaliśmy, pośmialiśmy się i poszliśmy spać o północy,
bo rano trzeba było wstać :)

przesympatyczni kibice na testowym
30.08.2008 OS 3, 6 KARPACZ
Dzień
rozpoczęłam o 5:15. Pobudkę reszcie lokatorów zrobiliśmy o 5:30. Śniadanko było
o 6, ale tym razem nie było szwedzkiego stołu :( Po śniadanku wyjazd na
odcinek. Na miejscu okazało się, że nie mamy centrum miasta co było super
wiadomością. Stałam sobie z Klaudią na dwóch winklach, gdzie było widać jak z
jednego wychodzą, a w drugi wchodzą. Coś pięknego :) Mieliśmy niestety
strasznie zarozumiałego kibica, któremu nie dało się wytłumaczyć, że nie może
stać w kopercie. Po paru próbach upominania go w końcu się poddałyśmy. Na szczęście
nic się nie stało, a on nie pojawił się na drugi przejazd. Poza tym to było
spokojnie. W przerwie dostałyśmy herbatkę i kawkę od sympatycznego właściciela
pensjonatu przy którym stałyśmy. Po skończonym przejeździe posprzątałyśmy taśmy
i wszyscy udaliśmy się na kolację. Udało mi się jeszcze okąpać przed kolacją.
Po kolacji znów była odprawa na następny dzień. Zostaliśmy pochwaleni za
najlepiej zabezpieczony odcinek. Wiadomo, że jak pracują sędziowie cieszyńscy i
tyscy to wszystko musi grać ;) Tym razem po odprawie imprezka przeniosła się
przed nasz zielony domek, bo sędziowie gliwiccy puścili muzykę w samochodzie i
trochę się pobujaliśmy. Razem z Krzysiem pstrykaliśmy zdjęcia. Było dużo śmiechu
i zabawy. Po 22 impreza przeniosła się do baru, gdzie nasi opanowali sprzęt
grający. Ja zrezygnowałam z dyskoteki i w towarzystwie czterech
przesympatycznych facetów udałam się na nasze pięterko. Tam przy herbatce od
Krzysia, kawie, piwie i dymku gawędziliśmy sobie. O północy poszliśmy do łóżek
spać. Reszta ekipy szalała na dyskotece do 2 nad ranem.
31.08.2008 OS 8, 11 PODGÓRZYN
Pobudka o
5:30 gwizdkiem sędziowskim potrafi postawić na nogi. Na szczęście ja już byłam
obudzona ;) 6 śniadanko i wyjazd na odcinek. Tym razem byliśmy w lesie i było
spokojniej, bo nie miałam żadnych kibiców. Skończyliśmy też wcześniej, bo
rywalizowali tylko rajdowcy z RSMP. Wygrał Bryan Bouffier, drugi był Kajetan
Kajetanowicz, a trzeci rzutem na taśmę Tomasz Kuchar. O 16 mieliśmy obiadek przy
którym było trochę śmiechu, bo siedziałam przy stoliku z
"pięterkowym" towarzystwem. Pozdawaliśmy pokoje i wyruszyliśmy do
Jeleniej Góry podbić książeczki pracy sędziego i po pieniążki za paliwo.
Niestety pod hotelem pobyliśmy trochę, bo księgowemu brakło kasy. Dzięki temu
pogadaliśmy i pośmialiśmy się jeszcze w swoim towarzystwie. Był tam też Kajtek z
Olą, bo czekał na papiery z rajdu. Pogadaliśmy z nim, pośmialiśmy się. Kiedy
już dostaliśmy wypłatę to pożegnaliśmy się i każdy udał się do siebie. Do domku
wracaliśmy w 4 samochody, bo jeden kolega pojechał wcześniej. Po drodze
rozstaliśmy się z chłopakami, którzy zmierzali w przeciwną stronę. Do domku
wróciłam o 1 rano. Okąpałam się i poszłam spać.
To był
kolejny niezapomniany wyjazd. Dzięki za przyjemnie spędzony czas: Klaudia,
Ewelinka, Magda za poznanie, wspólne spanie, posiłki i "żółwika -
królika", facetom z zielonego budynku za wspaniałe poczucie humoru i za
to, że opiekowali się naszą damską czwórką, ekipie z białego budynku za
wieczorne wygłupy i pracę na odcinkach.
Mam
nadzieję, że taką ekipą będziemy już zawsze jeździć na rajdy, które strasznie
integrują ludzi ;)